Wilno. Nasza trasa po mieście. (aktualizacja 08.2026)

Nasze pierwsze spotkanie z Wilnem w 2014 roku było długie, spokojne i pełne powtarzalnych dni. Jak to bywa podczas pierwszych wizyt nieoczekiwanie odkrywaliśmy miejsca warte odwiedzenia. To właśnie wtedy ukształtowała się nasza trasa po wileńskich sanktuariach. Trasa, którą od tamtej pory powtarzamy przy każdym kolejnym pobycie w mieście. Stała się dla nas rytuałem, który porządkuje pobyt, pozwala złapać oddech. Zapraszamy na spacer razem z bloghumboldt.pl — po miejscach ważnych, pięknych, bliskich. Po Wilnie, które wraca do nas za każdym razem, gdy tylko stawiamy tam kolejny krok.

✨ Ostra Brama — najlepszy początek trasy

Trasę najlepiej zacząć pod Ostrą Bramą, gdzie spotkamy przepiękny obraz Matki Boskiej. W dni powszednie można uczestniczyć w Mszy Świętej po polsku o 10:00 w kaplicy. Szczerze jednak polecam Mszę po litewsku o 9:00. Jest spokojniej, przychodzi mniej pielgrzymów, co w tak niewielkim pomieszczeniu naprawdę ma znaczenie. Łatwiej się skupić, a całość dopełnia piękny śpiew, który tworzy atmosferę, jakiej trudno szukać gdzie indziej.

Posłuchajcie naszego nagrania z Ostrej Bramy: 👉 https://youtube.com/ 

Dawniej obraz był zasłaniany o 19:00, ale podczas ostatnich wizyt zauważyliśmy, że z tej praktyki zrezygnowano. Miasto się zmienia, sanktuarium też, ale codzienny rytm miasta pod Ostrą Bramą pozostaje niezmienny.

✨ Kościół Św. Teresy - niecodzienne spotkania.

Nie możemy także zapomnieć o wstąpieniu do Kościoła św. Teresy. Wystarczy, że schodząc wąskimi, czerwonymi schodami z Ostrej Bramy nie wyjdziemy na ulicę, ale skręcimy w prawo, najpierw do kruchty przed zakrystią, a potem do kościoła. To wejście działa zazwyczaj podczas nabożeństw, ale spróbujcie, może będziecie mieć szczęście.

Po aktualności zajrzyjcie na stronę parafii Św. Teresy.  👉 https://ausrosvartai.lt/  

Świątynia zachwyca pięknem swojego wystroju, który można podziwiać szczególnie podczas Mszy Świętej. Jasne stiuki, miękkie światło i charakterystyczny wileński barok tworzą atmosferę, która sama w sobie jest modlitwą. W kościele często pojawiają się grupy pielgrzymkowe z Polski, a ich śpiew dodaje nabożeństwom zupełnie innego wymiaru — jakby na chwilę łączyły się tu różne regiony, tradycje i wspólnoty. Pewnego razu trafiliśmy na góralski zespół ludowy. Śpiewali kolędy podczas Mszy Świętej z taką mocą, jakby przenieśli wileńską świątynię w sam środek Podhala. Ich charakterystyczna gwara, spotkała się z kresowym zaśpiewem księdza, tworząc niezwykłą mieszankę. To był moment, w którym człowiek uświadamia sobie, że Wilno naprawdę jest miejscem spotkań: kultur, historii, ludzi i ich głosów.

🔔 Wejście do świata Bazylianów.

Udajemy się ulicą Ostrobramska w dół. Pomnik Basanavičiausa przy Filharmonii Narodowej to znak, że zaszliście odrobinę za daleko. Wystarczy się odwrócić — i nagle pojawia się ona: tajemnicza brama, która wcale nie jest ukryta. Jej barokowa oprawa i wieże cerkwi górujące nad przejściem aż proszą, by wejść do środka.

W bramie zaczyna się inny świat. Kamienny bruk pamięta dawne Wilno — może nawet kroki Adama Mickiewicza, którego prowadzono tędy do klasztornego więzienia. Mury po bokach wciąż noszą ślady minionych dekad, choć z każdą naszą wizytą widać, że prace restauracyjne idą naprzód. Całość działa jak żywa kapsuła czasu: nie muzealna, nie odgrodzona, lecz taka, w której historia nadal oddycha.

Przeczytajcie o Celi Konrada znajdującej się w klasztorze:  👉 https://kurierwilenski.lt/   

🕍 Stary klasztor zatopiony w historii Wilna.

Cerkiew unicka św. Trójcy i klasztor Bazylianów to jedno z najważniejszych miejsc duchowych Wilna. To tutaj przez wieki spotykały się tradycje: prawosławna, unicka i katolicka, a w murach klasztoru działała jedna z najważniejszych drukarni unickich w regionie. To także miejsce związane z historią unitów prześladowanych przez władze carskie, a później — z dramatycznymi losami duchownych w czasach sowieckich. To przestrzeń, w której modlitwa, historia i pamięć splatają się w sposób wyjątkowy.

Kiedyś spotkaliśmy tu starszego pana kościelnego. Chciał mówić po polsku — i było widać, że sprawia mu to ogromną radość. Przetrwał trudny czas sowiecki, a teraz służył swoją opowieścią o kościele, jakby przekazywał ją dalej, żeby nie zginęła. Pamiętam jedną scenę z jego opowieści. Poprosił, żebyśmy położyli rękę na zdobieniach jednego z epitafiów, a potem na zwykłej chłodnej ścianie. Powiedział: „Widzicie? Tu ktoś włożył całe swoje serce w tę pracę. Dlatego ten kamień jest ciepły do dziś.”

To było niezwykłe — proste, a jednocześnie głębokie. Spotkaliśmy go tylko raz. Ale zapalając świeczki przed ołtarzem, zawsze o nim pamiętamy.

O Bazylianach pisze lokalna przewodniczka, poczytajcie:  👉 https://poznajwilno.pl/   

🌞 Zmieniające się serce Wilna. 

Z cerkwi Bazylianów niedaleko na Plac Ratuszowy, skąd zawsze wychodzi się z wrażeniem, że Wilno ma tu swój puls. Raz spokojny, raz przyspieszony, raz codzienny, raz odświętny. To miejsce, które potrafi być tłem dla zwykłego spaceru, ale też sceną dla wydarzeń, które zapamiętuje się na długo.

Od 2025 roku pojawił się tu przeniesiony spod dworca, miejski teleport. Nowoczesna instalacja, która działa jak współczesna wersja dawnej bramy: stajesz przed ekranem i widzisz ludzi w innych europejskich miastach, w tym… w Lublinie. Machają, rozmawiają, żyją swoim dniem, a jednak są tuż obok. Wilno znów pokazuje, że lubi łączyć światy.

O przenosinach teleportu można przeczytać tutaj:   👉 https://wilnoteka.lt/    

Najbardziej lubimy Plac Ratuszowy w okresie Bożego Narodzenia, kiedy działa tu lodowisko, a wokół kręcą się rodziny, dzieci, turyści i mieszkańcy, którzy przyszli tylko na chwilę, a zostają dłużej, bo atmosfera jest po prostu dobra. Zimą to miejsce pachnie grzanym winem, piernikami i mieni się kolorowym światłem.

Informacje o lodowisku na stronie Jarmarku Adwentowego:   👉 https://kaledossostineje.lt/en/    

W marcu plac staje się bramą do Kaziuków — wielkiego jarmarku, który ciągnie się aż na Plac Łukiski. To święto rzemiosła, tradycji i litewskiej kultury, pełne straganów, muzyki i rozmów. Kaziuki mają swoją energię, której nie da się pomylić z niczym innym.

Naszą relację z Kaziuków znajdziecie tutaj:   👉 https://bloghumboldta.blogspot.com/    

Latem odkryliśmy coś zupełnie innego — Jarmark Świętego Bartłomieja. Mniejszy, spokojniejszy, bardziej lokalny. To nawiązanie do dawnych wileńskich tradycji cechowych: kiedyś właśnie w okolicach św. Bartłomieja rzemieślnicy prezentowali swoje wyroby, organizowali targi, pokazywali nowe techniki. Dzisiejsza wersja jest skromniejsza, ale ma w sobie ten sam duch: drewniane naczynia, ceramika, metaloplastyka, muzyka uliczna, rozmowy z twórcami.

O idei jarmarku Św. Bartłomieja pisze portal L24:   👉 https://l24.lt/    

🧱 Zejście do kupieckiej piwnicy.

Plac Ratuszowy to miejsce, do którego wracamy częściej, niż by się mogło wydawać. Czasem z bardzo prozaicznego powodu: działa tu market Rimi. I choć brzmi to zwyczajnie, samo wejście do sklepu jest jednym z tych wileńskich smaczków, które lubimy. Wystarczy odnaleźć nowy budynek pod numerem 28, a potem podejść do skrajnego wejścia prowadzącego w dół. Schody są szerokie, wygodne, a ich oprawa zaskakuje — po bokach wyeksponowano stare mury dawnych kamienic. Schodząc, ma się wrażenie, jakbyśmy zanurzali się w kupiecką piwnicę sprzed wieków, tylko zamiast beczek, skrzyń i zapasów z dawnych targów, na dole czeka współczesny sklep. To idealne miejsce, żeby uzupełnić zapasy i za chwilę urządzić mały piknik na Skwerze Sirvidasa (Sirvido skveras). My często wpadamy tu po kibiny, słodkie bandelki i butelkę kwasu chlebowego — zestaw, który sprawdza się w Wilnie o każdej porze roku.

🚶‍♂️ Dawne żydowskie Wilno.

Z Placu Ratuszowego wybieramy ulicę Niemiecką (Vokiečių gatvė). To jedna z najszerszych ulic Starego Miasta — z dwoma jezdniami i deptakiem pośrodku, który latem zamienia się w zielony tunel pełen cienia. Dzisiejszy wygląd ulicy to efekt powojennych wyburzeń dokonanych przez władze sowieckie w latach 50. XX wieku. Zniknęła wówczas znaczna część zabudowy dawnej dzielnicy żydowskiej, a przestrzeń została „otwarta” na sposób typowy dla ówczesnej urbanistyki. To dlatego Vokiečių gatvė jest dziś tak szeroka — jakby nieco „nienaturalna” w kontekście zwartego Starego Miasta.

Mimo trudnej historii lubimy tę ulicę, szczególnie latem. Znajduje się tu charakterystyczna fontanna, wiele dużych drzew i kilka ciekawych lokali gastronomicznych, które tworzą przyjemny klimat na popołudniowy spacer. Jest też Muzeum Iluzji, które zawsze przyciąga rodziny z dziećmi i turystów szukających czegoś lżejszego niż klasyczne zwiedzanie.

Ulica przechodzi dużą przebudowę (2025-2026). Jesteśmy bardzo ciekawi, jak będzie wyglądać po zakończeniu prac — czy odzyska bardziej kameralny charakter, czy może stanie się nowoczesną, szeroką promenadą z jeszcze większą ilością zieleni?

Wizualizacje ulicy po przebudowie pokazuje "Znad Wilii":   👉 www.zw.lt/  

🕊️ Polskie serce Starego Miasta.

Ostra Brama jest jednym z najważniejszych miejsc duchowych Wilna, ale bywa też miejscem bardzo tłocznym. Jeśli chcemy modlić się w ciszy, warto rozejrzeć się za innymi świątyniami, które mają równie głęboką historię i wyjątkową atmosferę. Jednym z nich jest kościół św. Ducha to jedno z najważniejszych miejsc dla Polaków w Wilnie. Kościół nie był zamknięty w czasach radzieckich a Msze odbywają się tu wyłącznie w języku polskim, co czyni tę świątynię duchowym centrum lokalnej społeczności.

Po aktualności zajrzyjcie na Facebooka parafii Św. Ducha.  👉 https://www.facebook.com/   

W ołtarzu bocznym znajduje się kopia obrazu Jezusa Miłosiernego — ta sama, która przez lata była czczona w tym kościele, zanim oryginał został przeniesiony do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. To miejsce ma w sobie niezwykłą atmosferę: barokowe wnętrze, miękkie światło i modlitwę, która płynie tu od pokoleń.

🙏 Cisza, adoracja, obecność.

Tuż obok, przy ulicy Dominikańskiej (Dominikonų gatvė), znajduje się Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. To tutaj znajduje się oryginalny obraz Jezusa Miłosiernego, namalowany według wizji św. Faustyny Kowalskiej. W kościele trwa całodobowa adoracja Najświętszego Sakramentu — drzwi są zawsze otwarte. Idąc wąską uliczką, nagle dostrzegamy wnętrze pełne ciszy. To jedno z tych miejsc, gdzie naprawdę można poczuć obecność Boga — bez tłumów, bez pośpiechu, w rytmie modlitwy.

Sanktuarium jest przystankiem na Szlaku Miłosierdzia: 👉 https://cityofmercy.lt/    

🇵🇱 Polski akcent na wileńskim Starym Mieście.

Ulica Dominikańska płynnie przechodzi w ulicę św. Jana. Jeśli nad głowami zobaczycie powiewającą polską flagę, to znak, że dotarliście do Pałacu Paców, czyli siedziby Ambasady RP w Wilnie. To jeden z tych budynków, które zawsze robią wrażenie — elegancki, monumentalny, a jednocześnie świetnie wpisany w tkankę Starego Miasta.

Oprócz rezydencji ambasadora działa tu również Instytut Polski, organizujący liczne wydarzenia, wystawy, koncerty i spotkania, które promują polską kulturę na Litwie. To miejsce, które łączy historię z żywą współczesnością — polski akcent w samym sercu Wilna.

Sprawdźcie wydarzenia organizowane przez Instytut Polski: 👉 https://instytutpolski.pl/vilnius/

🌳 Zielona przestrzeń między ambasadami.

Warto obejść ambasadę dookoła, bo z tyłu znajduje się rozległy, spokojny Skwer Konstantego Sirvidasa (Sirvido skveras). To miejsce, które odkrywa się trochę przypadkiem, a potem wraca się do niego regularnie. Na skwerze jest plac zabaw — jak to w Wilnie, nie pierwszej młodości, ale wciąż użyteczny. Wasze pociechy mogą się tu powspinać, pokręcić, pobiegać, a wy możecie usiąść na ławce i zrobić sobie mały piknik. To świetna przerwa w zwiedzaniu, szczególnie jeśli macie pod ręką kibiny, bandelki i kwas chlebowy. 

Na skwerze znajduje się także Gėrimo vandens stotelė — czyli miejska stacja z wodą pitną. To niewielka instalacja, z której można nalać sobie wodę do butelki albo napić się na miejscu. W upalne dni ratuje życie, a w chłodniejsze po prostu dodaje komfortu spacerom.

Rozmieszczenie źródełek na stronie Wodociągów Wileńskich: 👉 https://vvandenys.maps.arcgis.com/ 

Zimą skwer oferuje kilka mini‑górek idealnych na krótkie zjazdy. Jedna z nich kończy się tuż przy bocznym wejściu do Ambasady RP, a druga zaczyna przy Ambasadzie Francji. To takie miejsce, gdzie Wilno pokazuje swoją codzienną, rodzinną twarz — bez wielkich atrakcji, ale z masą uroku.

🛍️ Małe zakupy i stały jarmark.

Z drugiej strony Skweru Sirvidasa (Sirvido skveras), przy ulicy Wielkiej (Didžioji gatvė), stoją trzy niewielkie kioski. W dwóch z nich działają punkty gastronomiczne, a trzeci należy do Narvesena. Jeśli wcześniej nie kupiliście nic do jedzenia, to idealne miejsce, żeby uzupełnić zapasy przed dalszym spacerem albo piknikiem na skwerze.

Po drugiej stronie ulicy Wielkiej znajduje się stały jarmark. To rząd estetycznych stoisk, w których znajdziecie rękodzieło, obrazy, lokalne pamiątki i drobne wyroby artystyczne. Co ciekawe — kiedy stragany są zamknięte, nie wyglądają jak zwykłe zamknięte budki. Ich fronty zamieniają się w galerię starych zdjęć Wilna. To naprawdę efektowne: spacerując ulicą, nagle trafia się na czarno‑białe kadry miasta sprzed dekad, wyeksponowane jak w plenerowej wystawie.

To drobny, ale bardzo wileński akcent — połączenie codzienności, historii i estetyki, które sprawia, że nawet zwykły kiosk czy zamknięty stragan potrafi opowiedzieć historię miasta.

Słyszeliście i wileńskim fotografie Janie Bułhaku? Czytajcie! 👉 https://kurierwilenski.lt/ 

🎓 Dziedzińce, wieża i historia.

Kilka kroków dalej, na ulicy Zamkowej, stoi Uniwersytet Wileński, założony przez króla Stefana Batorego. W zasadzie najpierw zobaczycie główną fasadę kościoła Św. Jana, który kiedyś należał do Jezuitów i jest częścią akademickiego kompleksu. To jedna z najstarszych uczelni Europy Wschodniej, a jej mury pamiętają takich ludzi jak: Jan Karol Chodkiewicz, Adam Mickiewicz czy Czesław Miłosz. Po przekroczeniu bramy trafiamy na pierwszy, duży dziedziniec, a potem na kolejne — mniejsze, bardziej kameralne, ale równie piękne. Na terenie uniwersytetu działa wieża widokowa, czynna od maja do października, w sezonie turystycznym. Z góry widać dachy Starego Miasta, wieże kościołów i zieleń okolicznych wzgórz. Na Starym Mieście znajduje się ponad 40 kościołów. To dlatego Wilno bywa nazywane Rzymem Północy — miastem, w którym duchowość, historia i architektura splatają się na każdym kroku. 

O historii uniwersytetu donosi niezawodny Kurier Wileński: 👉 https://kurierwilenski.lt/  

🏰 Panorama, kolejka i historia Litwy.

Nad miastem góruje wieża Zamku Giedymina. Można wejść na nią pieszo lub wjechać kolejką. Widok jest rozległy, inny niż z wieży uniwersytetu — bardziej „historyczny”, z perspektywą na dolinę Wilii i wzgórza. U podnóża znajduje się Zamek Dolny, odbudowany z okazji 1000‑lecia pierwszej wzmianki o Litwie (1009). Dziś mieści się tu Litewskie Muzeum Narodowe, które świetnie opowiada historię państwa litewskiego.

Nasz artykuł o ciekawym okryciu na Wzgórzu Giedymina:   👉 https://bloghumboldta.blogspot.com/  

⛪ Święty Kazimierz i tajemnice krypt.

Tuż obok stoi Katedra Wileńska — jedna z najważniejszych świątyń na Litwie, miejsce, w którym historia państwa i Kościoła splatają się wyjątkowo gęsto. To tutaj spoczywa św. Kazimierz, patron Litwy, a także Wielki Książę Aleksander Jagiellończyk, którego w Wilnie wspomina się z ogromnym szacunkiem, a my w Polsce czasem zapominamy o jego krótkim, królewskim panowaniu.

W podziemiach katedry przez lata prowadzono badania archeologiczne, które miały odpowiedzieć na pytanie, czy w kryptach spoczywa również Witold, jeden z najważniejszych władców Wielkiego Księstwa Litewskiego. Choć jego pochówek nie został jednoznacznie potwierdzony, prace archeologów odsłoniły wiele tajemnic dotyczących dynastii Jagiellonów, dawnych pochówków oraz samej struktury katedry. To miejsce, które nie tylko zachwyca architekturą, ale też wciąż odkrywa przed nami kolejne warstwy swojej historii.

Ciekawy artykuł o zaginionych insygniach królewskich.   👉 https://www.pb.pl/   

✝️ Góra Trzech Krzyży — legenda i panorama.

Na horyzoncie widać jeszcze jedno wzgórze — Górę Trzech Krzyży. Położona wśród lasu, a jednak w centrum miasta, jest jednym z najbardziej malowniczych punktów widokowych Wilna. Legenda mówi, że krzyże stoją tam na pamiątkę siedmiu umęczonych franciszkanów, którzy ponieśli śmierć w tym miejscu. Dziś to symbol miasta i jedno z najpiękniejszych miejsc na spacer.

🕊️ Kościół św. Piotra i Pawła. 

Na Antokolu warto odwiedzić kościół św. Piotra i Pawła — jedną z najpiękniejszych świątyń barokowych w Europie. Wnętrze pokrywa ponad 2 tysiące rzeźb stiukowych. Biel, światło i bogactwo detalu tworzą atmosferę, której nie da się pomylić z żadnym innym kościołem.

Nasz artykuł o atrakcjach Antokolu.    👉 https://bloghumboldta.blogspot.com/     

🕯️ Serce pamięci Wilna.
 
Jest jeszcze jedno miejsce, bez którego odwiedzenia nie możemy powiedzieć że byliśmy w Wilnie. To oczywiście cmentarz na Rossie! Przy wejściu znajduje się mauzoleum - Matka i Serce Syna (Marszałka Piłsudskiego). Na cmentarnym wzgórzu znajduje się wiele grobów znanych Polaków, m.in. Joachima Lelewela. 

Nasz artykuł o Dniu Wojska Polskiego na Rossie.    👉 https://bloghumboldta.blogspot.com/  
 
🚶‍♂️ Spacer po Kalwarii Wileńskiej.
 
Poza tym warto odwiedzić Kalwarię Wileńską i przespacerować się pięknymi terenami nad Wilią.
 
Nasz artykuł o Kalwarii Wileńskiej.    👉 https://bloghumboldta.blogspot.com/   
 
🔍 Podsumowanie.
 
Wilno to miasto, które odkrywa się warstwami — duchowymi, historycznymi, codziennymi. Nasza trasa przeprowadziła Was przez najważniejsze sanktuaria, świątynie, dziedzińce uniwersyteckie, panoramy miasta, a także mniej oczywiste miejsca, które tworzą wyjątkowy rytm wileńskich spacerów. Od Ostrej Bramy, przez Kościół św. Teresy i Bazylianów, aż po Plac Ratuszowy, Uniwersytet Wileński, Katedrę i Górę Trzech Krzyży — każdy krok odsłania kolejne opowieści.

To także Wilno codzienne: skwery, jarmarki, kioski, kupieckie piwnice, rowerowe trasy nad Wilią, a wreszcie miejsca szczególnej pamięci — Rossa i Kalwaria Wileńska. Artykuł pokazał Wam, jak duchowość, historia i zwykła miejska codzienność splatają się tu w jedną, niepowtarzalną całość.

Jeśli planujecie podróż do Wilna, myślę, że ten przewodnik pomoże Wam odnaleźć najważniejsze punkty, ukryte perełki, a także miejsca, które warto odwiedzać regularnie, bo za każdym razem odkrywają coś nowego. 
 
 

KONIECZNIE ODWIEDŹCIE NASZE FANPAGE!

Polubcie nasze profile, skomentujcie wpisy, udostępnijcie dalej — to dla nas ogromna motywacja do tworzenia kolejnych materiałów. 

📸 Zobaczcie więcej zdjęć na naszym facebooku Miejsca Warte Odwiedzenia, zajrzyjcie za kulisy naszych wyjazdów i zostawcie ślad swojej obecności!

👉 KONIECZNIE ODWIEDŹCIE NASZ FANPAGE NA FACEBOOKU  

Jeśli doceniasz naszą pracę nad rozwojem bloga, to prosimy wspomóż nas i kup nam wirtualną kawę. Na pewno wypijemy ją tworząc lub uaktualniając kolejny wpis na bloghumboldt.pl!

Postaw mi kawę na buycoffee.to 
Data posta, to dzień, w którym pierwszy raz byliśmy w tym miejscu. Staramy się aktualizować nasze posty.
 Ostatnia aktualizacja posta - 9 sierpnia 2026 

SPIS TREŚCI O WILNIE 

Wspólnie do Wilna wracamy od 2014 roku. Każda kolejna atrakcja, każda trasa, każdy poranek pod Ostrą Bramą to nie nowa podróż, lecz kolejny powrót. Dlatego na blogu tworzymy spis treści o Wilnie: żeby pokazać, że to miasto nie kończy się na jednym wyjeździe, na jednym spacerze lecz otwiera się coraz szerzej przy każdym kolejnym spotkaniu.

Jeśli doceniasz naszą pracę nad rozwojem bloga, to prosimy wspomóż nas i kup nam wirtualną kawę. Na pewno wypijemy ją tworząc lub uaktualniając kolejny wpis na bloghumboldt.pl!

Postaw mi kawę na buycoffee.to 

JAK DOJECHAĆ?
Bezpośrednio z Polski można dojechać autobusem LuxExpress (z Warszawy, Suwałk). POLREGIO uruchamia także weekendowe pociągi z Białegostoku do Kowna (gdzie bez problemu można się przesiąść w pociąg do Wilna - jeżdżą prawie co godzinę), których rozkład można sprawdzić na stronie przewoźnika. Z Warszawy do Wilna latają też samoloty (LOT oraz AirBaltic).

Komentarze

Popularne posty