wtorek, 31 grudnia 2013

Piotrków Trybunalski

Kiedy w dzieciństwie oglądałem mapy, czy atlasy samochodowe, zawsze poszukiwałem w nich charaktery- stycznych nazw. Fascynowały mnie nazwy podwójne, czy posiadające wyjątkowy wydźwięk. Do takich miast należy właśnie Piotrków Trybunalski. Ostatnio też dowiedziałem się, że dodanie do nazwy miasta charakterystycznego przymiotnika nastąpiło dopiero po II wojnie światowej, dla upamiętnienia polskiego parlamentaryzmu, ale o tym za chwilę. Zapraszam serdecznie do przeniesienia się do tego wyjątkowego miasta w centrum Polski. 


Rynek Trybunalski w Piotrkowie.
Pierwsze wzmianki o Piotrkowie są związane z pobliskim Opactwem Cystersów w Sulejowie. W XIII wieku książę Leszek Biały wspomniał o mieście w jednym z dokumentów wydanym dla sulejowskiego klasztoru. Ważna rola miasta, jako ośrodka sądowego zaczyna się za panowania Kazimierza Wielkiego. Władca wydał w mieście tak zwane Statuty Piotrkowskie, które uregulowały i spisały prawo zwyczajowe dla Wielkopolski.  


Dzisiejszy budynek Sądu Okręgowego powstał w czasach zaboru rosyjskiego w XIX wieku.
Kościół Pijarów.
W 1493 roku w Piotrkowie odbyła się elekcja króla Jana Olbrachta. Od tego momentu zaczyna się blisko stuletnia kariera miasta jako ośrodka polskiego parlamentaryzmu. Warto zaznaczyć, że wcześniej w Piotrkowie odbywały się szlacheckie sejmiki. Ostatecznie tradycję zwoływania Sejmu do Piotrkowa porzucono po podpisaniu Unii Lubelskiej.

Na pamiątkę działania w mieście Sejmu w kościele Ojców Pijarów (dawniej Jezuitów) umieszczony jest obraz Matki Boskiej Trybunalskiej. W roku 2007, decyzją Stolicy Apostolskiej, została uznana patronką polskiego parlamentaryzmu i osób sprawujących władzę. Kopia cudownego obrazu przechowywana jest w dzisiejszej siedzibie Sejmu.     

Kolejnym władcą, który przyczynił się do rozsławienia Piotrkowa jako ważnego miasta na mapie administracyjnej Polski był Stefan Batory. Dla usprawnienia postępowań sądowych w Królewskie Polskim, w 1578 roku monarcha zrzekł się przysługujących mu praw sadowniczych. Powołano wówczas dwa trybunały dla Wielkopolski w Piotrkowie i dla Małopolski w Lublinie. Choć dzieje Trybunału Koronnego są bardziej skomplikowane, to warto wspomnieć, że sesje sądowe odbywały się w Piotrkowie praktycznie aż do czasów rozbiorów. Miejscem gdzie zbierał się Trybunał był piotrkowski Zamek. Sprawy tradycyjnie rozpatrywano jesienią i zimą.


Kościół Ojców Bernardynów

Jednym z ciekawszych budynków miasta jest Zamek Królewski. Jest to w sumie niewielki, trzypiętrowy obiekt, zbudowany z cegły na planie kwadratu. Budynek zwieńczony jest czterospadowym, miedzianym dachem. Inicjatorem budowy był król Zygmunt Stary, który zapewne pragnął mieć wygodne i jednocześnie godne miejsce pobytu, podczas sesji sejmowych, czy sądowych. Choć budynek został otoczony fosą, trudno nazwać go prawdziwym zamkiem. Jest zbyt łatwo dostępny by pełnić funkcje obronne. Dlatego często używamy zamiennej nazwy "wieża królewska". Dawniej w sąsiedztwie znajdowały się drewniane budynki związane z trybunałem. Dziś jest to siedziba piotrkowskiego Muzeum., dzięki czemu łatwo możemy dostać się do wnętrza i przy okazji podziwiania zgromadzonych eksponatów poczuć klimat tej dawnej królewskiej rezydencji


JAK DOJECHAĆ?


Piotrków Trybunalski leży przy głównej linii kolejowej Polski. Ma więc bezpośrednie połączenia z większymi miastami Polski - Wrocławiem, Krakowem czy Warszawą. Pociągi regionalne kursują stąd głównie do Częstochowy i Łodzi, ewentualnie Koluszek. Nie powinno być większego problemu z dotarciem pociągami. Aktu-alny rozkład jazdy i połączenia polecam sprawdzić w Internecie

Miasto położone jest przy ważnym węźle drogowym. Postój w nim można zaplanować przy okazji podróży z północy na południe (autostrada A1) lub Dolnego Śląska do centrum kraju (droga ekspresowa S8).

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Jura Krakowsko-Częstochowska

O Kazimierzu Wielkim, jednym z królów Polski (XIVw.), mówi się że "zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną"! Zamki, które wybudował stały się jednymi z ważniejszych twierdz Europy. Dziś 
w krainie skał wapiennych - Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, możemy oglądać ich pozostałości, a w niektórych przypadkach także wyremontowane wnętrza.



Zamek w Mirowie 
(fot. M. Łukowiak, 2013)
Przez Jurę wiedzie "Szlak Orlich Gniazd". Aby zwiedzić wszystkie zamki potrzeba sporo czasu, zwłaszcza, że w ich okolicy znajduje się wiele innych, interesujących obiektów. Na pewno najwięcej czasu Szczególnie dużo czasu zajmie nam zwiedzanie Jury, jeśli nie dysponujemy własnym środkiem transportu.

Poza zamkami polecam odwiedzić tamtejsze perełki polskiej formy krasowej - jaskinie! Między innymi Grotę Łokietka w Ojcowskim Parku Narodowym, w którym stoi również 25-metrowa Maczuga Herkulesa. W pobliżu jednego z zamków znajduje się Pustynia Błędowska - oficjalna, polska pustynia! Do każdego z tych miejsc prowadzą malownicze szlaki turystyczne będące rajem dla osób lubiących piesze wędrówki! 

W dzisiejszym odcinku skupimy się na tym jak łatwo i bez większych problemów dojechać do atrakcji północnej, częstochowskiej części Jury. Wycieczkę polecam rozbić na kilka części, lub zaplanować ją na wiele dni. Noclegi proponuję załatwić sobie w Częstochowie, dokąd łatwo można dojechać pociągiem z wielu miast Polski. W naszej marszrucie nie może także zabraknąć także jasnogórskiego klasztoru


JAK DOJECHAĆ? 

Olsztyn.
Wycieczkę rozpoczynamy z częstochowskiego dworca kolejowego. Z przystanków od strony ulicy Piłsudskiego kursują autobusy podmiejskie MPK o numerach 57,58,59,67. Rozkład należy sprawdzić w internecie, a bilety można zakupić w przydworcowym kiosku. Należy zaznaczyć, że potrzebujemy biletów podmiejskich.  

Zamek w Olsztynie (fot. M. Łukowiak, 2013)
Po około 30 minutowej podróży przez miasto i ładne brzozowe lasy dojeżdżamy do przystanku Olsztyn-Rynek. Teraz czeka nas tylko sprawdzenia autobusu powrotnego i wycieczka do rysującego się w niedalekiej odległości potężnego zamku. Polecam odbyć dłuższy spacer wśród malowniczych wapiennych skałek. Szlaki są dobrze oznaczone i choć musimy się nieraz wspiąć, to widoki rekompensują nam wysiłek.

Bobolice i Mirów.
Wycieczkę najlepiej rozpocząć rano i z Częstochowy wyjechać pociągiem w kierunku Katowic do stacji Myszków. 
Klasztor w Leśniowie (fot. M. Łukowiak, 2013)


Zamek w Bobolicach (fot. M. Łukowiak, 2013)
Podczas tej wycieczki pomiędzy poszczególnymi miejscowościami można poruszać się rowerem lub autobusami (m.in. jeżdżące dość często MAT-BUSY). Z Myszkowa proponuję pojechac busem w kierunku Niegowa II lub Dąbrowno III. U kierowcy kupujemy bilet do Mirowa (tu mamy pierwsze ruiny zamku), skąd czeka nas 5 kilometrowy spacer przez grań skalną i las do Bobolic.


Ten zamek w ostatnich latach został odbudowany! Po powrocie do Mirowa, wsiadamy w powrotny bus. Warto także odwiedzić Sankturarium w Leśniowie. Wystarczy, że w drodze powrotnej do Myszkowa wysiądziemy w Żarkach, skąd udamy się na 3 kilometrowy spacer przez miasto i lasek do klasztoru paulinów. Po całym dniu spędzonym na Jurze, wracamy do Częstochowy. 

Największym Zamkiem na Szlaku Orlich Gniazd jest Ogrodzieniec, o którym napisałam osobny artykuł.


za :  www.roweromaniak.com ; wikipedia.pl

Więcej zdjęć : GALERIA

poniedziałek, 23 grudnia 2013

sobota, 14 grudnia 2013

ZSP w walce o Ziemię!

Zespół Szkół Plastycznych14.12.2013 rok. Po długiej nocy w autobusie, śniadaniu o 6 rano, budzę się w swoim własnym łóżku około godziny 11. Właśnie wróciłam z wyjazdu o charakterze naukowym na temat energii XXI wieku. Nie zamierzam jednak próżnować, podobnie jak kilkunastu młodych ludzi z Gimnazjum nr 29 oraz Zespołu Szkół Plastycznych i ich niezmordowanych opiekunów – kolejno PŻ i JT (proszono mnie o użycie inicjałów).

Po raz kolejny udajemy się do Ekocentrum na Nadodrzu by wziąć udział w grze miejskiej „Gra o Ziemię!”. Tym razem podzieliliśmy się na obóz ZSP zasilany przez kilka osób z G29 pod opieką i czujnym okiem JT oraz fotografa i recenzenta w jednej osobie MŁ, kontra resztę G29 pod opieką PŻ.

Wszystko poszło zgodnie z planem i obu grupom udało się zaliczyć wszystkie punkty. Znów największą frajdę sprawił wyścig gąsieniczek. Grupy okazały się niezwykle dobrze wyedukowane w kwestii źródeł, pozyskiwania i wykorzystywania energii. Poradziły sobie z zadaniami doskonale i sprawnie dotarły na miejsce zbiórki. Nie było nawet problemów ze znalezieniem kamieni. Ciągle za to wpadaliśmy na siebie na trasie, co po pewnym czasie zrobiło się zabawne. Nieco szybsze było G29.  

Zadowoleni rozeszliśmy się do domów deklarując chęć brania udziału w kolejnych takich akcjach!

piątek, 6 grudnia 2013

Geograficzne Mikołajki


Piątkowe lekcje w Plastyku nigdy nie są nudne. Tym razem przebiegały pod hasłem: "Gdy czerwona czapeczka na łepetynie, to pytanie cię ominie!". Żeby uniknąć pytani uczniów i ja postanowilem ubrać coś czerwonego. Zdjęcie zrobione podczas przerwy w klasie II A.

sobota, 30 listopada 2013

Sobotnio i energetycznie!

Sobotni, końcowolistopadowy poranek, ściślej – 30 listopada 2013 roku, około godziny 10:30, na środku placu, gdzie znajduje się przystanek tramwajowo-autobusowy „Dworzec Nadodrze” zastaję zwartą grupkę żądnych wiedzy gimnazjalistów i ich przepracowanych opiekunów.


Udaję się wraz z nimi do niedawno otwartego „Ekocentrum” w podwórku przy ulicy św. Wincentego. Na pierwszy rzut oka zaskakuje mnie jego wystrój – między innymi klimatyczne zielone, drewniane okiennice i panele słoneczne do pozyskiwania energii.

W środku podzieliliśmy się na dwa „wrogie” obozy – koło geograficzne zasilane przeze mnie i opiekuna (Jan Taczyński) oraz koło biologiczne zasilane przez opiekuna (Przemysław Żelazko). My mieliśmy więc nieco większe siły, ale każdy miał równe szanse, ponieważ w przygotowanej dla nas grze liczył się zarówno spryt, wiedza jak i szybkość.

Naszym zadaniem było dotarcie do kilku punktów zaznaczonych na mapie Wrocławia, które znajdowały się w okolicy i wykonanie zadań tam pozostawionych. Kto sprawdzi się lepiej – geografowie czy biolodzy? Miało się to okazać za dwie godziny, ponieważ tyle czasu otrzymaliśmy na powrócenie do Ekocentrum.


Po pierwsze okazało się, że nie tak łatwo zlokalizować zaznaczone punkty z zadaniami. Najpierw należało szukać biało czerwonego kwadratu. Był on zwykle dość porządnie ukryty, np. znajdował się z tyłu kosza na śmieci. Po odnalezieniu kwadratu przychodził czas na najgorsze – znalezienie sztucznego kamienia, w którym było ukryte zadanie. Kamienie owe były często zakamuflowane tak dobrze, że często zajmowało to niezwykle dużo czasu.

Tak też utknęliśmy już w pierwszym punkcie zaglądając pod krzaki, kosze i liście w poszukiwaniu czarniawego przedmiotu udającego naturalny. W końcu udało nam się to, a tam kolejna niespodzianka. Aż zgłodnieliśmy szukając wolontariuszki czekającej na nas w barze z pierogami. Miała dla nas model wiatraka, który mieliśmy własnoręcznie zbudować. Bez śrubokrętu okazało się to nieco karkołomne, ale ostatecznie młodzi poradzili sobie doskonale!

Kłopotom z kamieniami nie było końca, ponieważ przy drugim punkcie musieliśmy zasięgnąć porady za pomocą mikrofalówki. Eh, to znaczy, krótkofalówki! No dobra, był to zwyczajnie mój telefon, ale można trochę podkolorować rzeczywistość. Szukanie tych kamieni było tak zabawne, że aż nie wiem jak to opisać.

Odwiedziliśmy jeszcze kilka punktów, w których znaleźliśmy zadania dotyczące różnych rodzajów energii – m.in. wodnej, jądrowej czy też słonecznej. Największą frajdę sprawiło nam zadanie związane z wynalezieniem silnika sprężynowego przez Leonarda da Vinci. Każdy z nas otrzymał swoją gąsieniczkę z napędem sprężynowym i zorganizowaliśmy bardzo emocjonujące wyścigi! Później musieliśmy również zmierzyć wysokość słynnego komina elektrociepłowni.

Pełny skład drużyny geografów!


Dotarliśmy do Ekocentrum punktualnie, tuż po biologach. Dosłownie 30 sekund po nich. Po przejrzeniu naszych prac uznaliśmy, że jest remis. Pan Żelazko oponował a propos kamieni, ponieważ zostaliśmy posądzeni o pozostawienie jednego „pod jakimś brukiem!”. My uważamy jednak, że był doskonale widoczny!

Tak też miło minęło geografom i biologom sobotnie przedpołudnie. Dziękujemy wszystkim za dobrą zabawę, a zwłaszcza za przybycie w licznej reprezentacji mimo, że był to dzień wolny od zajęć edukacyjnych! 

Galeria zdjęć 1 (fot. PŻ)
Galeria zdjęć 2 (fot. Magdalena Łukowiak, Jan Taczyński)
Ekocentrum (strona internetowa instytucji)

Tekst : Magdalena Łukowiak
Zdjęcia : Magdalena Łukowiak, Jan Taczyński 

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

środa, 27 listopada 2013

poniedziałek, 25 listopada 2013

piątek, 22 listopada 2013

Kółkowe klimaty

W każdy czwartek w godzinach 13.35-15.10 trwają w sali 36 zajęcia kółka geograficznego. Każdy pracuje w swoim tempie, praktycznie nad innym projektem. Na drugiej godzinie jest jednak wspólna chwila wytchnienia i pałaszowania. Ostatnio Agata Rzętała przyniosła pyszne tiramisu. Trzeba przyznać, że inni uczestnicy też przynieśli w poprzednich tygodniach same pyszności. 

czwartek, 21 listopada 2013

US-2509345



Kraj: USA
Przebytych kilometrów: 8880 km
Czas podróży: 7 dni

LV-126036



Kraj: Łotwa
Kilometrów przebytych: 756 km
Czas podróży: 3 dni

Moja wizja Układu Słonecznego

Dzisiaj w gabinecie geograficznym w Gimnazjum nr 29 im. Konstytucji 3. Maja zawisła galeria prac uczennic klasy Ic. Zadając temat: "Moja wizja Układu Słonecznego", wcale nie liczyłem na wielki odzew. Jednak młodzi zaskoczyli i przynieśli naprawdę wyjątkowe prace. Oto one:


 1. Weronika Rozpondek
Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że to ot taki zwyczajny rysunek. Przyglądając się bliżej i uważniej możemy dostrzec, długowłosą Wenus, śpiewającego Jowisza, czy śpiącego Saturna. No i ten chytry wzrok Urana, ciekawe co kombinuje?


 2. Natalia Gudzińska
Tutaj z kolei, na pierwszy rzut oka dostrzegamy ogromny chaos, ale po chwili wszystko zaczyna układać się w logiczna całość. Jest Słońce, jako jasno świecąca żarówka, czy pas asteroidów składający się ze Skittlesów. To tylko początek wizji autorki. Zresztą szukajcie i obserwujcie sami.
 
 3. Aleksandra Maruszak
Wizja autorki, to bardziej wizja Wszechświata, ale zapewniam, że znajdziecie tutaj i Układ Słoneczny. Przyjrzyjcie się uważnie. Widzicie tę jedyną czerwoną kropkę? To właśnie Układ Słoneczny! A w nim 8 planet, a na jednej z nich prawie 8 miliardów ludzi!

 4. Nikola Klimek
Słońce, które niczym Pacman, z antycznych gier komputerowych zjada wszystkie planety. Szaleństwo? Raczej prorocza wizja ewolucji Słońca, które najprawdopodobniej pochłonie, w przeciągu najbliższych miliardów lat trzy najbliższe sobie planety
5. Paulina Zaprzałka
Ta wizja, tylko pozornie wydaje się najmniej spektakularna. Starannie wycięta okręgi, obrazujące planety układu słonecznego zostały umiejscowione na wacikach. Dzięki temu uzyskany został przestrzenny efekt. 
6. Malwina Bytner
Pewnie niejednokrotnie mieliście wrażenie, że macie za dużo spraw na głowie. Co dopiero ma powiedzieć człowiek, który na głowie ma sprawy całego Układu Słonecznego? Tak, tak nie mylicie się, te własnoręcznie wykonane pompony to planety Układu Słonecznego! Pomysł niezwykle ciekawy. Duży plus za przygotowanie legendy!


Wszystkie prace zostały nagrodzone zasłużonymi ocenami z geografii. Czekam na następne wizje pierwszoklasistów! Do kiedy można je dostarczać? Termin, dla przynoszenia prac dodatkowych jest jeden i niezmienny od lat - do 31 maja 2014, w tym wypadku.
Zapraszam także do obejrzenia uczniowskich wizji epoki geologicznej oraz wiatru!

***
W kolejnych latach prac przybywa. Oto prezentacja najciekawszych. Będą tu stopniowo dodawane pod koniec każdego roku szkolnego.


8. Sara Jaska
Autorka przedstawia nam bardzo plastyczną wizję wszechświata. Nic dziwnego, przecież jest uczennicą Zespołu Szkół Plastycznych! Artystycznie rozmazana Ziemia oraz Słońce dobrze czują się w otoczeniu gwiazd. To praca godna prawdziwego Astronoma!




9. Klaudia Łuciuk
Planety ustawione są w odpowiedniej kolejności, w równym szeregu. Chyba wszystkie pragną być jak najbliżej Słońca! 







10. Autor niezanany 



Wszechświat został tu przedstawiony jako jedna, wielka rodzina. Słońce jest przodkiem wszystkich planet, a Jego dziećmi są Jowisz i Saturn. Ziemia ma aż trójkę rodzeństwa! Gratulujemy pomysłu!
  






11. Mai Dihn Tien
Ta wizja jest niezwykle oryginalna i artystyczna, co może sugerować, że jej Autor jest uczniem Zespołu Szkół Plastycznych. W centrum przedstawiona została jakaś planeta, lub czarna dziura, z której wyrastają drzewa mogące symbolizować potęgę. W tle gwiazdy różnej wielkości.  Gratulujemy pomysłu!


12. Gabriela S. 
Tradycyjny Układ Słoneczny namalowany wraz z orbitami, po których krążą planety... Ale coś jest jednak w tym wszystkim dziwnego... Planety otrzymały głos i oryginalny wygląd!





13. Zuzanna Pakuszyńska
Układ Słoneczny przedstawiony tu został jak jedno, złączone ciało. Udaje się rozróżnić poszczególne planety, jednak nie można ich rozdzielić. 







CZ-363715



Kraj: Czechy
Kilometrów przebytych: 213 km
Czas podróży: 7 dni

Comments System

Disqus Shortname