piątek, 26 października 2012

Audycja w Radio Rodzina


Dzisiaj wieczorem, razem z Grzesiem Smołą i Magdą Łukowiak byłem w Radio Rodzina. Braliśmy udział w cyklicznej audycji Wrocławsko - Dortmundzkiej Fundacji Świętej Jadwigii. Program prowadziła red. Monika Kordylewska. Opowiadaliśmy o wymianach polsko - niemieckich, dzieliliśmy się wrażeniami z pobytu w Dortmundzie, Bonn i Kolonii.


Nagranie audycji.


sobota, 20 października 2012

Małujowice i Brzeg (wycieczka 50)

Sobota, 20 października 2012 roku przywitała nas mglistą pogodą zwiastującą słoneczny, ciepły dzień. Tuż przed świtem spotkaliśmy się przed dworcem głównym. W nerwach czekaliśmy na jednego, spóźnionego uczestnika, który w końcu do nas nie dołączył, bo zaspał. Jak się później okazało spał aż do południa! Po wykonaniu kontrolnego telefonu do mamy  śpiocha, o 7:41 z zapałem weszliśmy do zatłoczonego pociągu, gdzie zajęliśmy godne miejsca na podłodze przedziału dla podróżnych na wózkach.

Po 40 minutach jazdy znaleźliśmy się na pięknym dworcu w Brzegu. Dworzec był świeżo po remoncie i bardzo nam przypadł do gustu. Pochodzący z 1870 roku budynek efektownie prezentuje się już z daleka. Wnętrza również mogą zachwycić, szczególnie jeśli będzie się zadzierało głowę. Odtworzone bowiem zostały architektoniczne detale i sztukateria na wysokości kilku metrów. Zauważyliśmy efektowne żyrandole i jasne, pastelowe kolory, którymi pomalowano ściany holu.

Mgły powoli się podnosiły i otwierały widok na błękit nieba. Wyszliśmy przed dworzec, skąd autobusem podjechaliśmy do Skarbmierza a dalej Drogą Św. Jakuba podążaliśmy ku Małujowicom. Zapewne niewielu słyszało o tej miejscowości, a szkoda, bo jest bardzo ciekawe miejsce. Słynie z gotyckiego kościoła z pięknie zachowanymi średniowiecznymi polichromiami. Chwilę staliśmy przed zamkniętą kratą wejściową, aż w końcu powitał nas otyły pan, we flanelowej koszuli, który okazał się później księdzem proboszczem. Zaprosił nas, abyśmy bocznym wejściem weszli do remontowanego aktualnie kościoła. Freski były wyjątkowe. Pan Taczyński oświecił nas, że epoka średniowiecza nie była ciemną epoką, gdyż ludzie wymyśliwszy coś tak pięknego nie mogli być głupi. Marszałek wycieczek Grzegorz Smoła zrobił nam pamiątkowe zdjęcia.

W zachwycie wyszliśmy na zewnątrz i kontemplując piękno sztuki usiedliśmy na ciepłym, rozgrzanym przez słońce asfalcie. Wesoło rozmawialiśmy i jedliśmy pyszne kabanosy z firmy TArCZYŃSKIEGO, które przyniosła Ula Banda. Już mieliśmy się podnieść i udać się w drogę powrotną, ale zatrzymało nas pytanie Ilony: „Wiecie co wydarzyło się w Małujowicach w 1741 roku?”. Pan Taczyński od razu się spostrzegł, że zapomniał opowiedzieć nam o tej dacie, a ściślej o bitwie austriacko – pruskiej, podczas I Wojny Śląskiej. Chwilkę jeszcze zajęło wytłumaczenie zawiłości bitwy …

Gorące południowe godziny. Idziemy w stronę Brzegu. W czasie uroczego spaceru, zatrzymaliśmy się nad basenem w Skarbimierzu, aby złapać promienie słoneczne. Na następnym postoju, u stóp Góry Świętego Jerzego pan Taczyński razem z Grzegorzem Smołą zaszczycili nas swymi nadzwyczajnymi przeżyciami z przeszłości, z poprzednich wycieczek koła turystycznego.


Po odpoczynku wyruszyliśmy w stronę brzeskiego zamku Piastów Śląskich. Kiedy dotarliśmy już do celu, obejrzeliśmy piękne krużganki i zwiedziliśmy tajemnicze podziemia muzeum. Znajdowały się tam  przerażające trumny i grobowce członków rodziny książęcej. Wychodząc z podziemi natknęliśmy się na ogromne drzewo genealogiczne Piastów. Po dokładnych obliczeniach Oli, okazało się że ostatni z żyjących Piastów brzeskich – książę Jerzy Wilhelm (zmarł w 1675 roku), był w prostej linii 26 x prawnukiem Mieszka Pierwszego! Oprócz skarbów dotyczących historii Piastów, podziwialiśmy obrazy Kossaków, meble, stroje i figury ze średniowiecza. Marszałek Grzegorz Smoła nieświadomie złamawszy prawo muzealne fotografował eksponaty, ale upomniany przez panią z obsługi, z bólem serca schował aparat do plecaka. Zdjęć niestety, z wiadomych względów, nie możemy pokazać.  

Po wyczerpującej wędrówce i zwiedzaniu przyszedł czas na posiłek. Musieliśmy jednak trochę się nachodzić, aż w końcu odnaleźliśmy pizzerię. Nasz opiekun kupił dużą, 42. centymetrową pizzę. Z niedowierzaniem patrzyliśmy się, na to czy Pan podoła wyzwaniu i zje całą. Jak się okazało Pan postanowił być wspaniałomyślny!. Zakup dużej pizzy, bardziej się opłacał niż małej, więc po powrocie do domu podzielił się ze swoją rodziną i [….]!!! [….] :).

Na końcu wycieczki przewodnictwo przejęła Aleksandra Błażejewska, która zaprowadziła nas na dworzec kolejowy. Po drodze odwiedziłyśmy kościół Świętego Mikołaja. Patrząc się na cudowny i pełen barw, główny witraż, pan Taczyński mimochodem wspomniał o tym, że nasza nauczycielka, pani Maria Kulesza sama zaprojektowała i wykonała witraże. Zaskoczeni zaczęliśmy się wypytywać o szczegóły. Okazało się, że witraże naszej plastyczki znajdują się w Gubinie, miejscowości położonej na granicy polsko-niemieckiej.

W pociągu okazało się, że dla niektórych uczestników wycieczki, najgorsze miało dopiero nadejść! Bezwzględny pan Jan, nie mający litości, nie zważając na protesty pasażerów przepytał niektóre biedne uczestniczki wycieczki z mapy Ameryki Południowej i Północnej! Na szczęście oceny okazały się dość łaskawe, choć stres był!  

Kilkanaście minut po 18 rozstaliśmy się pełni nadziei, że spotkamy się w tym miejscu już za miesiąc!!!

Ola Ciechanowska, klasa 2b
Klaudia Sobkowicz, klasa 2b
Aleksandra Błażejewska,  klasa 2d
pomoc zdalna i mentalna Magdalena Łukowiak
fot. Grzegorz Smoła

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

czwartek, 11 października 2012

Nowa Ruda (wycieczka 49)

W dniu 10.10.2012r. spotkaliśmy się przed Dworcem Głównym i po zebraniu wszystkich osób ruszyliśmy na peron nr 3. Odjechaliśmy z dwuminutowym wyprzedzeniem. Do Wałbrzycha jechaliśmy pociągiem dwie godziny, ale droga zleciała nam szybko i wesoło. Pan Taczyński patrolował przedział i dawał cenne rady, zaszczycał nas swoją obecnością. Kiedyś jednak każda podróż się kończy. Musieliśmy wysiąść i udać się na peron, gdzie stał szynobus, który zabrał nas aż do kopalni węgla „Nowa Ruda”. Po drodze przejechaliśmy najwyższym wiaduktem kolejowym w Polsce, mającym 36 metrów wysokości i najdłuższym tunelem kolejowym, o długości 1,3 km.


W Nowej Rudzie, z przewodnikiem Jarkiem zwiedziliśmy sale wystawowe. Nie było to ciekawe, ale perspektywa udania się pod ziemię pocieszała wszystkich i dawała nam siły do dalszego słuchania. Po założeniu kasków (popularnością cieszyły się zwłaszcza czerwone i różowe) weszliśmy do kopalni. Tam dowiedzieliśmy się, że każdy kolor odpowiada za inną funkcję, np. żółty – miodziarz, biały – kadra, dyrektorzy, czerwony – elektrycy, zielony – uczniowie itd. W kopalni było ciemno, co wykorzystywał Edek – jej duch czyli skarbnik. Przemykał się niepostrzeżenie i kryjąc się w ciemnych zakamarkach chrapał nam niespodziewanie nad uszami. Niektórzy zyskali nowego idola, inni zaś witali go krzykiem. Na kolejnych stacjach naszego zwiedzania poznawaliśmy coraz to nowe rzeczy. Wiemy już, że dzieci pracujące w kopalniach nie dożywały często wieku młodzieńczego, a konie raz wjeżdżając pod ziemię, już nigdy nie widziały światła słonecznego. Dużą ilość uczniów zasmucił ich los, jednak szybko o tym zapomniano, po szalonej przejażdżce kolejką. Gdy wyszliśmy na powierzchnię, słońce oślepiło nas na krótką chwilę.


Tu dopiero zobaczyliśmy, że dwie osoby, które podzieliły na początku zwiedzania los górników, miały twarze całkowicie wysmarowane węglem. Czarna maź, podobno doskonała na cerę, zeszła dopiero ze skóry dopiero przy kontakcie z bieżącą wodą. Wróciliśmy do budynku administracyjnego kopalni, a tam (przed odwiedzeniem kawiarni) zrobiliśmy sobie pamiątkowe, grupowe zdjęcie.



Spod kopalni, busy zawiozły nas do pamiętnego ośrodka, w którym nasz szkolny Samorząd gościł rok temu. Wściekle głodna grupa po wciągnięciu obiadu była gotowa do logicznego myślenia. Zabraliśmy się do roboty. Opracowanie planu działania na rok szkolny 2012/2013 zajęło nam dużo czasu, ale przy pomocy ciastek, cukierków i dyrektorki Teresy Sembratowicz udało się go opracować idealnie. Zadowoleni z siebie poszliśmy na kolację, gdzie zachwycił nas tutejszy bigos i zaopatrzenie w ser żółty. Po kolacji musieliśmy jeszcze uzgodnić co nieco z panem Taczyńskim i przemiłą panią Rzeźniczak. Wytypowana została nowa wiceprzewodnicząca Julia ,,Czosnek” Ciosk-Noji. Nareszcie pozostało tylko wślizgnięcie się pod ciepłą kołderkę i zapadnięcie w głęboki sen.

Następnego dnia, oprócz pracy nad planem pracy Samorządu, nie udało się już więcej przemycić niczego turystycznego. Chociaż trzeba przyznać, że pomimo zmęczenia uczestnicy podziwiali niezwykle malownicze widoki, rozciągające się z okien szynobusu jadącego do Wałbrzycha, a nastąpnie okien wagonu wiozącego nas do Wrocławia.


(Hanna Chrapusta, Aleksandra Kogut, Julianna Wójcik, klasa 2d)

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

poniedziałek, 1 października 2012

170 lat Kolei Górnośląskiej


W tym roku szkolnym, w gabinecie geograficznym będzie nam towarzyszyć gazetka, nawiązująca do jubileuszu istnienie Kolei Górnośląskiej prowadzącej z Wrocławia do Bytomia i Katowic. Jest to jednocześnie nawiązanie do hasła, jakie przyświeca w tym roku wyjazdom Koła Turystycznego - "Poznajemy Górny Śląsk".

Comments System

Disqus Shortname