Wilno. Panorama z Panoramy.


W tym roku do Wilna wpadamy dosłownie na chwilę — niecałe 24 godziny, na tradycyjną pielgrzymkę po sanktuariach i ważnych dla nas miejscach. Oczywiście, jak zawsze, znajdą się też miejsca warte odwiedzenia, o których dotąd nie wiedzieliśmy. Zapraszamy do odkrywania miasta razem z nami i do przeczytania całej relacji na bloghumboldt.pl.

Pamiątkowe zdjęcie ulicy Podwalnej z Mikotelem, wykonane wiele lat po napisaniu artykułu.
fot. Jan Taczyński, 2025

🚪 Zamknięte drzwi do hotelu

Na wileńskim dworcu głównym pojawiliśmy się chwilę przed 14.00. Specjalnie wybraliśmy taki pociąg z Kowna, aby móc od razu zameldować się w hotelu, zostawić bagaże i ruszyć na miasto. Przez portal booking.com wybraliśmy znany nam z wcześniejszych wizyt Mikotel, znajdujący się przy Podwalnej (Pylimo gatvė). O wyborze zdecydowała bliskość dworca kolejowego i sentyment do pierwszego wspólnego pobytu sprzed sześciu lat. Wtedy spędziliśmy w Mikotelu aż dziesięć dni.

Ze zdziwieniem zauważyliśmy jednak, że drzwi do obiektu są szczelnie zamknięte, a szyby pokryte grubą warstwą kurzu. Dopiero po chwili rozszyfrowaliśmy napis na drzwiach: mamy udać się do pobliskiego Hotelu Panorama. Zawsze uważaliśmy go za bardziej luksusowy, więc szliśmy tam z mieszanymi uczuciami. Okazało się jednak, że bez żadnych problemów zostaliśmy zameldowani i otrzymaliśmy klucze do pokoju.

Panorama Wilna, widziana z okna pokoju hotelowego, zachwyciła naszą dwulatkę.
fot. Jan Taczyński, 2020

🌆 Panorama z wysokości — dosłownie

Zaraz po wejściu czekało nas pierwsze zaskoczenie, które idealnie tłumaczy nazwę hotelu. Panorama stoi naprzeciwko dworca kolejowego, na wyraźnym wzniesieniu. I tu warto dodać kilka słów o geografii Wilna, bo ma ona ogromny wpływ na to, jak miasto wygląda z okien.

Katedra wileńska leży w najniższej, historycznej części miasta, tuż obok ujścia Wilejki do Wilii, na dawnym dnie doliny rzecznej — na wysokości około 93–97 m n.p.m. Dworzec kolejowy natomiast wybudowano w XIX wieku na południe od Starego Miasta, na wyraźnym tarasie polodowcowym, który naturalnie góruje nad doliną — na wysokości około 171 m n.p.m.

Różnica poziomów między tymi miejscami to aż 78 metrów. Dlatego idąc z dworca do Katedry, schodzi się cały czas w dół, a stojąc na górze — tak jak w Hotelu Panorama — ma się przed sobą piękny, niczym niezakłócony widok na miasto. No, może odrobinę przeszkadzały dźwigi na budowie nowych budynków przy Ogrodowej (Sodų gatvė), ale taki jest urok dynamicznie rozwijającego się Wilna.

Smakowite bliny ziemniaczane z restauracji Ceburekiene przy ulicy Chopina.
fot. Jan Taczyński, 2023

🍽️ Głodni wrażeń — ruszamy na miasto

Jesteśmy głodni i żądni wrażeń, dlatego po pierwszych zachwytach widokiem z wysokości ruszamy na miasto. Pierwsze kroki kierujemy na obiad do Ceburekine przy ulicy Šopeno gatvė (ul. Chopina). Wybieramy cepeliny bliny ziemniaczane— a jakże — cepeliny i kwas chlebowy, klasykę litewskiej kuchni. Nasza dwulatka zadowala się chłodnikiem litewskim i blinem żmudzkim, które znikają z talerza w ekspresowym tempie.

Posileni ruszamy na odkrywanie placów zabaw. Już zeszłoroczna wizyta z dzieckiem uświadomiła nam, że w tym zakresie stolica Litwy jest wyraźnie zacofana. Dzięki mapom OpenStreetMap i charakterystycznej zielonej ikonce wybraliśmy Skwer Rudnicki (Rudnickio skveras).

Skwer Rudnicki (Rudnickio skveras).
fot. Jan Taczyński, 2020

🛝 Skwer Rudnicki — klasyka placów zabaw

Plac zabaw składał się z kilku drewnianych urządzeń: samochodu na sprężynach, piaskownicy, huśtawek. Jest też karuzela i konstrukcja do wspinania. Klasyka, choć widać, że miejsce jest nieco zaniedbane. Naszej pociesze to jednak w zupełności wystarcza — po czasie spędzonym nieruchomo w pociągu, w wózku i na obiedzie wpada w prawdziwy szał zabawy. Szczególnie do gustu przypada jej drewniany samochód na resorach, który staje się centrum jej małego świata. Dla dorosłych jest siłownia z kilkoma urządzeniami i street workout.

 
Wnętrze kościoła Wszystkich Świętych.
fot. Jan Taczyński, 2020

🔔 Dzwony i barokowa wieża

Z wesołej zabawy wyrywa nas dźwięk kościelnych dzwonów. Wiemy, że z naszym dzieckiem trudno będzie wytrzymać w kościele, ale jedno z nas decyduje się na Mszę Świętą w kościele Wszystkich Świętych, którego barokowa wieża cały czas towarzyszyła zabawom na placu. Piękny kościół znajdował się dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Msza o 17.30 odprawiana jest po polsku. Jak w większości wileńskich parafii duszpasterstwo jest dwujęzyczne — nabożeństwa odbywają się w dwóch językach, ale o różnych godzinach. Taki prawdziwy równoległy świat w jednej parafii, często pod okiem tego samego księdza.

Kościół zaskakuje nas bogatym wnętrzem. Aż trudno uwierzyć, że wcześniej go nie odkryliśmy.

 Amatorski filmik z przejazdu wileńskim trolejbusem.
fot. Jan Taczyński, 2020

🚶‍♂️ Wieczorny szlak przez Stare Miasto

Ruszamy na miasto tradycyjnym szlakiem przez Plac Ratuszowy i ulicę Zamkową. Kiedy w końcu docieramy do Katedry, przypominamy sobie nasz widok z hotelu i informację o ogromnej różnicy wysokości, którą będziemy musieli pokonać w drodze powrotnej. Myśl o wspinaniu się z dzieckiem po całym dniu zwiedzania trochę nas zdemotywowała, więc schodzimy jeszcze kawałek dalej — aż do Mostu Króla Mendoga, skąd wybieramy trolejbus linii 17.

To linia, którą rzadziej jeździmy, ale dziś mamy konkretny cel: chcemy odwiedzić jeszcze Algirdo skveras (Skwer Olgierda), który poznaliśmy podczas zeszłorocznej wizyty. Przy okazji powstał pamiątkowy filmik z przejazdu. Poczujcie klimat wileńskiej komunikacji miejskiej.

Widok na Wilno z okna Hotelu Panoroma
.
fot. Jan Taczyński, 2020

🌇 Spektakl z okna — Wilno o zachodzie słońca

Wieczorem, kiedy nasza pociecha zasnęła, mieliśmy przed sobą prawdziwy spektakl. Zachód słońca nad wieżami wileńskiej starówki wyglądał z naszego pokoju jak obraz — miękkie światło, pastelowe niebo, wyraźne kontury kościelnych wież. Popatrzcie sami na powyższy kolaż.

Katedra Wileńska
.
fot. Jan Taczyński, 2020

🧳 Poranek pielgrzymkowy

Rankiem, po śniadaniu, pakujemy się i zostawiamy bagaże w skrytce na dworcu — trzeba mieć odliczone euro. Ruszamy na nasz pielgrzymkowy spacer po Wilnie. Odwiedzamy kolejno:

  • Ostrą Bramę,

  • Cerkiew Bazylianów,

  • Kościół Św. Ducha,

  • Sanktuarium Bożego Miłosierdzia.

Znów podchodzimy pod Katedrę, skąd ruszamy trolejbusem prosto na dworzec.

 
Pociąg LTG Link z Wilna do Kłajpedy.
fot. Jan Taczyński, 2020

🚆 Czas na dalszą podróż i odpoczynek

Dziś jest wyraźnie cieplej niż wczoraj, więc nasze wędrowanie dało nam się we znaki. Z ulgą zajmujemy miejsce w chłodnym pociągu produkcji polskiej PESA SA. Przed nami blisko 4 godziny drogi. Mamy prowiant, a ciepłe napoje można kupić na pokładzie. Mamy co wspominać — i możemy wreszcie odpocząć przed kolejnymi wrażeniami.

Komentarze

Popularne posty