sobota, 29 listopada 2014

Nasz projekt z klasą!

Nasz projekt "Japonia - kraj tysiąca wysp", polegający na przygotowaniu filmowej lekcji o Japonii, został zgłoszony do konkursu, organizowanego przez znane wydawnictwo Nowa Era.

Jest to V edycja konkursu „Projekt z klasą, którą honorowym patronatem objęła pani Anna Komorowska, małżonka Prezydenta RP. W konkursie organizatorzy nagrodzą aż 20 najciekawszych projektów edukacyjnych grantami, które pomogą w ich realizacji. Fundusz Grantów Nowej Ery wynosi 40 000 zł. 


Czy nasz projekt uzyska uznanie komisji konkursowej, a później internautów, zobaczymy! Póki co zachęcam do zapoznania się z informacjami o naszym projekcie na stronie organizatora i urywkami z naszego filmu, którego premiera wiosną!


środa, 26 listopada 2014

Wyjazdowe posiedzenie Zarządu (wycieczka 68)

Tego jeszcze w historii naszej szkoły nie było! Rano, 10 osobowa drużyna Zarządu spotkała się na wrocławskim dworcu głównym, aby wziąć udział w wyjazdowym posiedzeniu Zarządu. Obraliśmy kierunek południowo - zachodni, Świdnicę!


Nie myślcie sobie, że nic nie robiliśmy. Już od pierwszych chwil, jeszcze w pociągu zaczęły się gorące dyskusje nad pewnym ciekawym projektem. Dla starych bywalców naszej szkoły i absolwentów zaangażowanych w działania Samorządu nie jest on obcy, ale póki co nie uchylę rąbka tajemnicy.



Godzinna podróż do Świdnicy minęła szybko. Pan Taczyński zarządził spacer, podczas którego mieliśmy obejrzeć najważniejsze obiekty miasta. Najpierw udaliśmy się do barokowej perły. Wykonanego w całości z drewna Kościoła Pokoju. Zrobił na nas wrażenie. Zapatrzeni w piękne wnętrze i zasłuchani w dźwięki muzyki nawet nie spostrzegliśmy, że bardzo zmarzliśmy.

Wyszliśmy na dwór i tam pomimo listopadowej pogody wydało nam się dużo cieplej. Następnie przeszliśmy opodal katedry Świętego Stanisława, szczycącej się najwyższą wieżą kościelną na Śląsku (103 metry wysokości). Niestety nie da się wspiąć na jej szczyt. Nic straconego! W ostatnich latach w pejzaż Świdnicy na nowo wpisała się wieża ratusza. Zawaliła się ona w 1967 roku, Wtedy była to jedna z większych katastrof budowlanych w kraju. Dzięki uprzejmości miłych pań z obsługi udało nam się wejść za darmo. Z góry podziwialiśmy panoramę miasta i przyległych Sudetów.

Zeszliśmy. Chwile staliśmy bezradnie przy drzwiach ratusza i zastanawialiśmy się co robić. Do otwarcia pizzerii, gdzie mieliśmy się posilić i przeprowadzić posiedzenie Zarządu, jeszcze trochę czasu. Krzysiu zaczął zadawać nam zagadki, później wszyscy się wkręcili i tak na ćwiczeniach umysłu dotrwaliśmy do godziny 11.

O tym co działo się w pizzerii, nie będę pisać. Nie dlatego, że były to rzeczy wstydliwe, ale chcemy zrobić Wam niespodziankę! Wszystkiego dowiecie się w swoim czasie! Dyskutowaliśmy długo i czasem trochę głośno. Kiedy wychodziliśmy, na twarzach obsługi pojawił się nikły cień uśmiechu, że nareszcie skończyliśmy.

Znów podeszliśmy pod pięknie odrestaurowany dworzec kolejowy, skąd szybciutko i bez zbędnych opóźnień udaliśmy się w drogę powrotną do Wrocławia. Serdecznie dziękujemy pani Izabeli Pilarskiej za pełnienie funkcji drugiego opiekuna!

ZAPRASZAM DO OBEJRZENIA GALERII ZDJĘĆ
Zdjęcia autorstwa Eli Pajdy

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres e-mail: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

NL-2769735


Kraj: Holandia
Kilometrów przebytych: 825 km
Czas podróży: 5 dni

piątek, 21 listopada 2014

Co nowego w GKF?


Może odnieśliście wrażenie, że działalność geograficznego koła filmowego skończyła się równie szybko jak się zaczęła ... Nic bardziej mylnego. Zespół projektowy szykujący lekcję o Japonii pracuje nad zebraniem materiałów i informacji. Wspólnie szukamy inspiracji i pomysłów na ciekawe przedstawienie tematu.


W miniony poniedziałek spotkaliśmy się by obejrzeć film dokumentalny o kraju Kwitnącej Wiśni, emitowany przez Telewizję Polską. Jest bardzo ciekawy, dlatego polecamy zapoznać się z nim w całości!




Dzisiaj udało się sfinalizować przygotowania do wyjazdu do Krakowa.  Kupione zostały promocyjne bilety na pociąg w "Taryfie Wcześniej". Trzeba podkreślić, że w nowym, obowiązującym od grudnia, rozkładzie jazdy pociągi do Grodu Kraka znacznie przyśpieszyły. Nową trasa przez Częstochowę jedzie się nieco ponad 3 godziny.

W ramach projektu gimnazjalnego "Lekcja o Japonii" uczestnicy zespołu - Karolina, Monika, Ania, Michał i Wiktor udadzą się do Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie. W drodze i w samym mieście powstaną też nowe ujęcia do naszego filmu, ktorego premiera na wiosnę!

wtorek, 18 listopada 2014

Park Listopadowy


Kiedyś przez przez ciemne i nieoświetlone alejki Parku Łazienkowskiego przemykali Powstańcy Listopadowi. Rozpoczynał się narodowy zryw. Dziś po alejkach Parku Juliusza Słowackiego przechadzali się moi uczniowie z klasy Ie. Nie, nie walczyli! Ale uczestniczyli w dorocznych zajęciach terenowych! Jak widać nie zawsze listopad dla Polaków niebezpieczną porą!

Zapraszam do obejrzenia okolicznościowego filmiku!




poniedziałek, 17 listopada 2014

Słowiński Park Narodowy

Tak jak co roku uczniowie przygotowywali prezentacje o parkach narodowych w Polsce. Tym razem pojawiło się coś nowego! Klip Filmowy! Serdeczne podziękowania dla Asi Palińskiej i Julii Zwolińskiej za ogrom pracy. Przez klasę film został przyjęty entuzjastycznie, a wy co o nim myślicie?



Nasz projekt z klasą- głosowanie!

Wspominaliśmy już, że nasz projekt pt. "Japonia- kraj tysiąca wysp. Czy umiemy przygotować lekcję geografii?" został zgłoszony do konkursu "Projekt z Klasą". Teraz liczymy na Waszą pomoc! Trzeba oddać głosy w internetowym głosowaniu.


Sprawa nie jest skomplikowana. Wystarczy wejść na stronę głosowania i nacisnąć przycisk "głosuj". Następnie postępować według instrukcji.

Każda osoba może oddać 1 głos dziennie na 1 projekt. Można to robić do 16 grudnia! Z góry dziękujemy za zainteresowanie i pomocną dłoń!


poniedziałek, 10 listopada 2014

Kołomyja

Kliknij, aby zobaczyć inne wpisy

Z odległych krańców Europy czas przenieść się na bliskie sercu Polaków Kresy Wschodnie. Przebywając tam dłużej można odkryć wiele niesamowitych, zapomnianych miejsc. Postaram się Was do nich zaprowadzić. Po Starym Siole oraz Stanisławowie, kierujemy się jeszcze bardziej na południe do Kołomyi. Później odwiedzimy także Buczacz.



Najczęstszym celem wypraw do Kołomyi jest chęć odwiedzenia polskiego cmentarza. To jedna z największych polskich nekropolii na Kresach. Niestety, jest bardzo zniszczony. Trzeba przyznać, że ekipy ratunkowe z Polski (m.in. TMKK oraz TVP w akcji "Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia") robią, co mogą. Wygląda już znacznie lepiej niż kilka lat temu, jednak prace są bardzo ciężkie zwłaszcza ze względu na panujące w mentalności mieszkańców przekonanie, że cmentarz to raczej miejsce do wypicia/zapalenia/naśmiecenia, a nie historyczna pamiątka. Bardzo ciężko ich zaangażować w jakiekolwiek inicjatywy, powstają wręcz protesty z ich strony. Nie można się jednak poddawać i wspólnymi siłami trzeba działać, by przynajmniej utrzymać obecny stan. Bramę cmentarną zdobi srebrny orzeł w koronie, znajduje się tam także zbiorowy pomnik pamięci Polaków internowanych w Kosaczowie. Jeśli ktoś poszukuje tam grobu rodzinnego, proszę o wiadomość w komentarzu- postaram się podać kontakt do osoby zajmującej się inwentaryzacją.  

Widok po akcji zapalania zniczy; MŁ, 2014
Poza cmentarzem w Kołomyi znajduje się ciekawy Rynek z neorenesansowym Ratuszem.  Niedaleko stąd znajduje się spore, popularne targowisko, na którym poza tradycyjnymi pysznymi (i całkowicie naturalnej produkcji!) owocami i warzywami można zakupić wyroby serowe (m.in. bryndzę lub ser kozi) i wiele innych przysmaków. 

Ratusz; fot. JT, 2014
Na uwagę zasługuje również polski Kościół pw. św. Ignacego Loyoli przy którym działa polskie Towarzystwo im. Adama Mickiewicza. Każdy Polak jest przez nich mile powitany. Są to ludzie wielkiego serca, którzy nie zważając na swoją biedę najchętniej oddaliby wszystko, co posiadają!

W Kołomyi można odwiedzić także Muzeum Pisanek o ciekawej architekturze. Prezentowane są tam jaja m.in. z Chin, Izraela, Cejlonu, Egiptu oraz Kenii. Prawdziwa egzotyka skontrastowana z łowickimi pisankami z Polski! Ciekawie wygląda również Muzeum Huculszczyzny i Pokucia mieszczące się w zabytkowej kamienicy z XIX wieku. 

Na targowisku; fot. MŁ, 2014


JAK DOJECHAĆ?
Ze Lwowa jest tu raczej zbyt daleko na jednodniową wycieczkę, dlatego polecam zatrzymanie się w opisywanym już Stanisławowie. Pomiędzy tym miastem, a Kołomyją jeździ kilka pociągów dziennie. Ich rozkład można sprawdzić tutaj, wpisując nazwy stacji: Коломия (Kołomyja) oraz Івано-Франківськ (Stanisławów). Zapewne znajdą się także jakieś marszrutki lub autobusy (oba miasta należą do dużych), ale tutaj z rozkładem może być ciężko - na Ukrainie wszystko działa sprawnie, ale nigdzie nie ma konkretnych godzin odjazdów. 


Ze stacji kolejowej do centrum do przebycia mamy ok. 2,5 kilometra. Z pewnością można podjechać marszrutką (i zapewne będzie stała i czekała na podróżnych zaraz po przyjeździe pociągu). Jeśli ktoś zdecydowałby się jednak na piesze wojaże - prezentuję poniżej małą mapkę ułatwiającą zadanie. Polski cmentarz zaznaczony jest jako jasno-zielona plama. 

za: maps.google.pl 

Buczacz

Kliknij, aby zobaczyć inne wpisy

Z odległych krańców Europy czas przenieść się na bliskie sercu Polaków Kresy Wschodnie. Przebywając tam dłużej można odkryć wiele niesamowitych, zapomnianych miejsc. Postaram się Was do nich zaprowadzić. Po Starym Siole oraz Stanisławowie, kierujemy się jeszcze bardziej na południe od Kołomyi - do Buczacza


Zapewne każdemu, kto uczył się kiedykolwiek historii ta nazwa coś mówi. I słusznie, ponieważ w 1672 roku zawarto tam pokój, zwany przez wielu haniebnym, w którym Michał Korybut Wiśniowiecki oddał Turkom Podole.

Zamek w Buczaczu; fot. MŁ, 2014
Nad całym miastem góruje Zamek. W zasadzie są to jego nędzne ruiny. Nie można jednak nimi pogardzić ze względu na historię. Aż do końca XVII wieku stawiał dzielnie opór licznym najazdom Turków, Tatarów, Kozaków i Moskali. Odegrał głośną rolę w 1672 roku podczas oblężenia sułtana Mahometa IV. W zamku broniła się pod nieobecność męża, Jana Potockiego, żona Teresa. Widząc, że z garstką obrońców nie zdoła oprzeć się potędze najeźdźcy, wysłała do niego posłów z oznajmieniem, że broni się sama i pokonanie jednej białogłowy wielkiej sławy sułtanowi nie przyniesie. Było jeszcze kilka podobnych sytuacji, a za każdym razem zamek wychodził z nich "cały i zdrów". Zniszczony został w 1676 roku, ale natychmiast odbudowany przez właściciela. Przetrwał w dobrym stanie aż do połowy XVIII wieku. 
Ratusz; fot. MŁ, 2014

za: pl.wikipedia.org
Wspomniany wcześniej pokój buczacki został zawarty pod tzw. "lipą Mahometa", która znajduje się w południowej części miasta. W samym środku stoi zbudowany pod koniec XVIII wieku, słynny Ratusz. Dawniej znajdowały się na nim figury przedstawiające 12 prac Herkulesa, ale po dramatycznym pożarze (1865 r.), pozostały jedynie cztery z nich. Nieopodal znajduje się Kościół, na którego drzwiach widnieje tajemniczy napis "Chcąc Potockich Pilawa mieć trzy krzyże całe, dom ten na Bożą wybudował chwałę". Chodzi tu konkretnie o herb Pilawa, na którym jest dwa i pół krzyża. 

Buczacz leży nad rzeką Strypą. Wszystkie opisane powyżej zabytki leżą na jej lewym brzegu. Teraz czas przejść przez most  i wspiąć się lekko pod górkę aby zobaczyć po pierwsze panoramę na Zamek, a po drugie- Cerkiew Bazylianów pw. Krzyża Świętego. Kawałek dalej znajduje się cmentarz z wieloma polskimi grobami.

Cerkiew Bazylianów; fot. MŁ, 2014

JAK DOJECHAĆ?

Buczacz oddalony jest od opisywanego Stanisławowa o niecałe 70 kilometrów. Można zatem zrobić tam bazę wypadową. Jest to spore miasto, więc powinien znaleźć się jakiś autobus lub marszrutka jadąca ze Stanisławowa w kierunku Czortkowa (Чортків). Jeśli poruszamy się własnym samochodem należy również kierować się na Czortków. Muszę dodać, że drogi "województwa stanisławowskiego" należą do legendarnych, to znaczy, prawdopodobnie najgorszych w całym kraju. :)

za: maps.google.pl

Jazłowiec

Kliknij, aby zobaczyć inne wpisy

Z odległych krańców Europy czas przenieść się na bliskie sercu Polaków Kresy Wschodnie. Przebywając tam dłużej można odkryć wiele niesamowitych, zapomnianych miejsc. Postaram się Was do nich zaprowadzić. Po Starym SioleStanisławowie, kierujemy się jeszcze bardziej na południe od Kołomyi i Buczacza - do Jazłowca


fot. MŁ, 2014

Jeśli odwiedzimy tą miejscowość nocą, możemy jej nawet nie zauważyć. Jest to aktualnie niewielka wioska w obwodzie tarnopolskim. Za dnia warto jednak odkryć wiele tajemnic tego niezwykłego miejsca. W XVI wieku było to duże miasto handlowe mogące równać się ze Lwowem. Zniszczone zostało w czasie I wojny światowej. 

Grobowiec sióstr; fot. MŁ, 2014
Na stromym cyplu oblanym z każdej strony wodami Jazłowczyka wznoszą się ruiny  średniowiecznego zamku.  Pochodzą z przebudowy XV-wiecznego zamku dokonanej przez Jerzego Jazłowieckiego, hetmana wielkiego koronnego. W 1746 roku został nabyty przez Stanisława Poniatowskiego, ojca króla Stanisława Augusta. Nowy właściciel nie dbał o niego i zamek popadł w ruinę. Wybudował za to obok pałac, który przetrwał do dziś dzięki opiece SS. Niepokalanek. 

Na tyłach pałacu znajduje się ogromny, zadbany park, w którym znajduje się grobowiec klasztorny sióstr. Pochowana jest tam m.in. bł. Marcelina Darowska - założycielka zgromadzenia. 

Klasztorny Kot, fot. MŁ, 2014
Malownicze położenie klasztoru otoczonego przyrodą, ciszą i spokojem można polecić każdemu, kto chce odpocząć od codziennego zgiełku. Można zanocować u sióstr, a także zjeść u nich przepyszny, "domowej roboty" posiłek. Siostry potrzebują również wsparcia w odbudowywaniu i remontowaniu klasztoru. Są niezwykle dzielnymi kobietami, które przyjmą każdego gościa z otwartym sercem. Zapraszają nas wszystkich. Oto kontakt: "Klasztor SS.Niepokalanek , Ul.Centralna 29, 48467 Jazłowiec (Buczacki r-n) / Tarnopolska obłast /

Ukraina

Email: j.marcelina@wp.pl, sajulia@o2.pl ; Tel kom: +380 678 495 490 / +380 678 496 400 / +380 354 441 486"

Ponadto we wsi znajdują się ruiny kościoła Dominikanów z lat 1589-1590. Został zniszczony w 1945 roku. Spacerując po okolicy odnajdziemy również cerkiew grekokatolicką z XVII wieku, pierwotnie Katedrę Ormiańską (początkowo Jazłowiec był osadą Ormian i rezydencją biskupów ormiańskich). 

JAK DOJECHAĆ?
Miejscowość jest oddalona od opisywanego już Buczacza o niecałe 20 kilometrów. Jeśli nie mamy samochodu - powinno udać się znaleźć jakąś poranną lub wieczorną marszrutkę. Jak już wspominałam, na Ukrainie wszystko działa sprawnie i miejscowości są ze sobą dobrze skomunikowane, z tym że nie można znaleźć nigdzie rozkładów jazdy. 

Generalnie należy jechać drogą główną na Czortków (Чортків) i w Пишківці skręcić na Jazłowiec. Poniższa mapka może być pomocna. W dobie nawigacji satelitarnej powinno nam się udać trafić bez problemu.

za: maps.google.pl

niedziela, 9 listopada 2014

Stanisławów

Kliknij, aby zobaczyć inne wpisy

Z odległych krańców Europy czas przenieść się na bliskie sercu Polaków Kresy Wschodnie. Przebywając tam dłużej można odkryć wiele niesamowitych, zapomnianych miejsc. Postaram się Was do nich zaprowadzić. Po Starym Siole za cel obieramy nieco dalszy Stanisławów, czyli dzisiejszy Iwano-Frankiwsk. Stamtąd wyruszymy jeszcze do Kołomyi oraz Buczacza

Pomnik Legionistów, fot. MŁ, 2014

Miasto zostało założone w 1662 roku przez Andrzeja Potockiego i swoją nazwę wzięło od jego ojca - Stanisława Rewery Potockiego lub jego pierworodnego syna Stanisława. Stanisławów na sejmikach halickich bywał nazywany głową całego Pokucia. Rozbudowany w epoce baroku, nazywany był czasami „małym Lwowem”. Stanowił również ważny ośrodek kultury ormiańskiej w Polsce. 

Spacer po mieście najlepiej rozpocząć od dawnego, zniszczonego przez władze radzieckie polskiego cmentarza przy ulicy Sapieżyńskiej. Dziś pozostało tam jedynie kilka grobów oraz pomnik ku czci legionistów polskich, pod którym warto zapalić znicz. Pełni raczej funkcje parku. Ożył nieco, ponieważ znajdują się tam nowe groby poległych na Majdanie w 2012 roku. 

Ratusz, fot. MŁ, 2014
Stamtąd szybkim krokiem dojdziemy do Placu Adama Mickiewicza, na którym stoi pomnik Wieszcza. Jeszcze kilka susów i zza rogu wyłoni się Rynek wraz ze znanym Ratuszem - perełką epoki modernizmu. Kiedy się odwrócimy, zauważymy wyjątkowy Kościół. Jest to dawna ormiańska świątynia (obecnie: prawosławny sobór), w której do 1946 znajdował się cudowny, otoczony kultem obraz Matki Boskiej Łaskawej, który przeniesiono później do Gdańska. 

Z pewnością na uwagę zasługują także inne, liczne Kościoły miasta. Między innymi Kościół pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny, w którym w znanej wszystkim powieści "Pan Wołodyjowski" Henryka Sienkiewicza miało miejsce nabożeństwo żałobne po śmierci bohatera. Obecnie jest to muzeum sztuki, głównie sakralnej.   


Kościół Ormiański, fot. MŁ, 2014
Warto zobaczyć także stanisławowski browar zbudowany w stylu barokowym działający od 1767 roku. W obecnej akademii medycznej znajdowało się kolegium jezuickie, w którym kształcił się między innymi Franciszek Karpiński

Ponadto, miasto nie sprawia wrażenia zaniedbanego i opuszczonego, jak możemy sobie wyobrażać dzisiejszą Ukrainę. Główne ulice tętnią życiem i znajduje się na nich sporo sklepów. Kamieniczki są odnowione i ciekawe architektonicznie, napotkamy tam sporo budynków z epoki modernizmu. 

JAK DOJECHAĆ?

Ratusz, fot. MŁ, 2014
Jeżeli stacjonujemy we Lwowie możemy zrobić jednodniowy wypad do Stanisławowa pociągiem. Poranny, jadący z Kijowa do Stanisławowa przez Lwów, odjeżdża o godzinie 07:08. Podróż trwa 2,5 godziny. Wrócić najlepiej będzie o 17:01 lub 18:23. Dzięki temu spędzimy w mieście wystarczającą ilość czasu, aby je zwiedzić i poczuć jego klimat. Dla pewności rozkład jazdy ukraińskich pociągów znajdziemy na tej stronie. Wymagana jest znajomość cyrylicy. 

Dla ułatwienia podam ukraińskie nazwy stacji: Львів (Lwów) oraz Івано-Франківськ (Stanisławów). 

Jeżeli jedziemy samochodem - trafimy bez problemu kierując się drogowskazami na Івано-Франківськ. Jest to miasto "wojewódzkie", więc szczęśliwie wypisane jest na większości znaków. Muszę dodać, że drogi "województwa stanisławowskiego" należą do legendarnych, to znaczy, prawdopodobnie najgorszych w całym kraju. :)

Ze stacji kolejowej droga na Rynek nie jest długa (ok. 1,5 kilometra). Pokazuję ją na poniższej mapie. Zaznaczony park to dawny cmentarz, od którego proponowałam rozpoczęcie wyprawy.

za: maps.google.pl

sobota, 8 listopada 2014

Stare Sioło

Kliknij, aby zobaczyć inne wpisy

Z odległych krańców Europy czas przenieść się na bliskie sercu Polaków Kresy Wschodnie. Tym razem za cel obieramy okolice Lwowa. Przebywając tam dłużej można odkryć wiele niesamowitych, zapomnianych miejsc. Postaram się Was do nich zaprowadzić. Zaczynamy od ruin zamku w Starym Siole. Później odwiedzimy dalsze regiony, tj. Stanisławów, Kołomyję oraz Buczacz


Zamek zbudowany został przez księcia Władysława Dominika Ostrogskiego w 1654 roku na planie pięciokąta z kamienia i cegły. Co ciekawe, nie został zdobyty przez buntowników Chmielnickiego, nie szturmowali go też w 1672 roku Turcy po zdobyciu Kamieńca Podolskiego. Jest to jeden z największych zamków, które powstały kiedykolwiek na terenach dzisiejszej Ukrainy. W 1809 roku jego właścicielami zostali Potoccy, którzy założyli tam browar. Wraz z poprowadzeniem linii kolejowej tuż koło zamku przyczyniło się to do jego zniszczenia. Dziś oglądać możemy potężne ruiny.
fot. MŁ, 2014
fot. MŁ, 2014
JAK DOJECHAĆ?
Ze Lwowa można do miejscowości (ukr. СТАРЕ СЕЛО) dojechać pociągiem jadącym w kierunku Chodorowa. Rozkład można sprawdzić tutaj wyszukując połączenia Львів - ХодорівKonieczna jest znajomość cyrylicy. Pociąg przejeżdża tuż obok zamku, a stacja znajduje się kawałek dalej. Problemu z trafieniem raczej nie będzie! Zapewne łatwo znaleźć także marszrutkę jadącą główną drogą. 

Poza Zamkiem w miejscowości znajduje się cmentarz, na którym jest sporo polskich grobów. Cmentarz znajduje się pod opieką Towarzystwa Miłośników Kultury Kresowej.  

Tekst i zdjęcia: Magdalena Łukowiak


Comments System

Disqus Shortname