niedziela, 31 sierpnia 2014

Lądek Zdrój

Dziś zapraszam do odkrywania tajemnic Sudetów. Polskie góry kryją ich w sobie wiele, a jedną z ciekawszych jest szereg miasteczek uzdrowiskowych. Zapraszam zatem na wycieczkę po Lądku Zdroju

 

Miasto to było znane jako uzdrowisko już w XV wieku! Najstarszy zakład przyrodoleczniczy „Jerzy” z basenem zbudowanym na źródle o tej samej nazwie został wzniesiony w 1498 r! Co ważne, zabudowania nie ucierpiały podczas II wojny światowej i od 1945 roku niemiecki "Bad Landeck" zmienił nazwę na "Lądek Zdrój".

W Lądku czeka na nas szereg zabytków. Spacer warto zacząć od oddalonego od budynków uzdrowiskowych Rynku. Oprócz barokowych i renesansowych kamieniczek oraz Ratusza czeka tam na nas barokowy Kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, w którym najcenniejszymi zabytkami jest pokryty polichromiami ołtarz z XVII wieku oraz prospekt organowy i drewniana empora. Znajdują się tam również drewniane rzeźby wykonane przez Michała Ignacego Klahra - niemieckiego rzeźbiarza tworzącego na Dolnym Śląśku. 

Kolejnym niezbędnym do zobaczenia w Lądku elementem jest przepiękny Park Zdrojowy wraz z całym kompleksem uzdrowisk i pijalnią wód. Głównym, najokazalszym, najstarszym i najbardziej znanym budynkiem jest tam Zakład Przyrodoleczniczy "Wojciech". Jednym z najznamienitszych gości zakładu był król pruski Fryderyk II, który w 1765 roku leczył się tam, biorąc kąpiele w wodzie ze źródła. Poza nim w "Wojciechu" bywało wiele innych znanych osób, między innymi: książę Antoni Henryk Radziwiłł, prezydent USA John Quincy Adams, Oskar Kolberg, Iwan Turgieniew, Józef Cyrankiewicz i Władysław Gomułka. We wnętrzu obiektu znajduje się pijalnia wód mineralnych oraz basen z wodami termalnymi. Na parterze obiektu udostępniono zabiegi wykonywane wyłącznie z użyciem leczniczej wody siarczkowo – fluorkowej. Oprócz sanatoriów w parku zlokalizowany jest mały kościółek - Kaplica św. Jerzego (msza św. w niedzielę o 16.00).

fot. MŁ, 2014

W Lądku znajduje się również leśne arbotetum. Jest udostępnione do zwiedzania od maja do końca października, we wszystkie dni tygodnia oprócz poniedziałków. Otwarte jest w godzinach 10.00-18.00. Bilet normalny kosztuje 4 zł, ulgowy 2 zł.

fot. MŁ, 2015

Oczywiście warto wybrać się także w góry. Wokół kurortu nie brakuje szczytów do zdobywania. Polecam także wycieczkę na ruiny Zamku Karpień i wsi Karpno. 

JAK DOJECHAĆ?
Najprościej - autobusem. Odjeżdżają z Dworca PKS we Wrocławiu. Rozkład jazdy najlepiej sprawdzać tutaj.
Marzy mi się dzień, w którym będzie tam można dojechać pociągiem. Niestety, w dniu dzisiejszym linia kolejowa do Lądka jest w stanie zdewastowanym i zadrzewionym. Są jednak podejmowane działania mające na celu jej odratowanie.

 
fot. MŁ, 2014

piątek, 29 sierpnia 2014

środa, 27 sierpnia 2014

niedziela, 24 sierpnia 2014

czwartek, 21 sierpnia 2014

Kowno

Kliknij, aby zobaczyć inne wpisy

Litwa, Łotwa i Estonia, są często wymieniane, jednym tchem, jako cel podróży wakacyjnych. Często też ograniczamy się do odwiedzenia jedynie stolic. To wielki błąd! Każdy z tych krajów oferuje wiele ciekawych miejsc do odwiedzenia. Czas przenieść się w bliskie Polakom miejsca - Kresy! Poza TrokamiPowiewiórką, Górą KrzyżyMarcinkańcami mamy oczywiście Wilno - miasto, którego nie możemy nie odwiedzić. Drugim co do wielkości miastem Litwy jest Kowno, po którym dziś pospacerujemy. 



fot. MŁ, 2014
Warto zacząć od kowieńskiego Zamku, który pierwotnie był jedną z licznych fortec służących do obrony przed Krzyżakami. Jest odbudowany, więc dziś w samej budowli nie znajdziemy niczego specjalnie wyróżniającego. Jego lokalizacja jest jednak niezwykle oryginalna - leży w "międzyrzeczu" - u ujścia rzeki Wilii do Niemna. Półwysep, na którym się znajduje, jest sporym parkiem, po którym warto się przejść, kiedy sprzyja pogoda. Można pobujać się na nadrzewnej huśtawce z widokiem na rzekę, skorzystać z darmowej siłowni na powietrzu oraz posłuchać śpiewu ptaków. Gdy dojdzie się na sam cypel można jedną ręką dotknąć Wilii, a drugą Niemna. Można też wybrać, nad którą rzeką będziemy plażować! Na koniec wizyty w tym miejscu wskakujemy do wody, w miejscu gdzie rzeki są połączone! Rzadko spotykana możliwość!

Pod Ratuszem; fot. MŁ, 2014
Rynek nie zachwyci nas niczym oryginalnym, ale warto na niego wstąpić z dwóch względów. Po pierwsze jest dobrym miejscem na odpoczynek i zjedzenie jakiegoś tradycyjnego, litewskiego dania. Znajdziemy tu sporo restauracji. Po drugie - można odwiedzić muzeum w Ratuszu (gdzie powita nas miły pan chcący porozmawiać, sprzedać pamiątki lub oprowadzić) oraz zobaczyć Kościół Jezuitów. Szczególnie ratusz zasługuje na chwilkę uwagi. 

Z Rynku już tylko przysłowiowe dwa kroki na dużą handlową ulicę Kowna. Stoi przy niej archikatedra pw. św. Apostołów Piotra i Pawła. Znajdziemy tam, pomiędzy straganami z pamiątkami, dwie zabytkowe kamieniczki - m.in. Dom Perkuna z przełomu XV i XVI wieku. 

fot. MŁ, 2014
Teraz czas na przejście na drugą stronę rzeki. Most, którym przejdziemy nazywany bywa "najdłuższym mostem świata". Na przełomie XVIII i XIX wieku, aby przejść z jednego brzegu Niemna na drugi, potrzeba było aż 13 dni! Wówczas Kowno należało do Imperium Rosyjskiego, zaś Aleksota (dzielnica po drugiej stronie rzeki, na wzgórzu) do 1807 roku - do Królestwa Prus. Po różnych stronach rzeki obowiązywały więc dwa różne kalendarze, między którymi różnica wynosiła 13 dni!

Nie myślcie, że Aleksota to jakieś zwyczajne osiedle. Można tam wjechać zabytkowym funikularemktóry, służy mieszkańcom jak zwyczajna winda. Babcie z zakupami, czy dzieci z tornistrami nie widzą w nim żadnej atrakcji turystycznej. Bilety kupujemy przed wejściem do wagonika. Na górze znajduje się taras widokowy, z którego rozciąga się jeden z najładniejszych widoków na Stare Miasto.

fot. MŁ, 2014
Na ulicy Wileńskiej 33 obejrzeć można zabytkowy Pałac Prezydencki. Gdy Kowno zostało Tymczasową Stolicą (1919–1939), całe życie polityczne, ekonomiczne i kulturowe przeniosło się tutaj. W Pałacu Prezydenckim pracowali i mieszkali wszyscy trzej ówcześni prezydenci Republiki Litewskiej: Antanas Smetona, Aleksandras Stulginskis i Kazys Grinius. Na dziedzińcu można ujrzeć posągi ich posągi. Obecnie mieści się tam muzeum. 

Klasztor w Pożajściu; fot. MŁ, 2014
W Kownie jest jeszcze jeden funikular. Znajdziemy go przy końcu jednej z głównych ulic miasta (Aušros g.). Prowadzi na osiedle Zielona Góra. Po wjechaniu pierwszym budynkiem, który zauważamy jest pamiątkowy Kościół Zmartwychwstania Pańskiego.  Został ukończony po wielu perypetiach w latach 2004-05 jako wotum dziękczynne za odzyskanie przez Litwę niepodległości w 1918 i 1991 roku. Na jego dachu znajduje się niesamowity taras widokowy, z którego podziwiać można całe miasto. Bilety można kupić w punkcie informacyjnym przy wejściu do świątyni.

Ostatnim, najważniejszym miejscem wartym odwiedzenia w Kownie (bo z
Morze Kowieńskie; fot. MŁ, 2014
pewnością poza opisanymi tutaj można znaleźć ich jeszcze sporo) jest Klasztor w Pożajściu. Dojechać tam najlepiej trolejbusem, ponieważ jest znacznie oddalony od centrum. Jest jedną z tzw. Pereł Baroku i góruje w rankingach jeśli chodzi o zabytki tej epoki w Europie Północno- Wschodniej. W Klasztorze w Pożajściu działa muzeum, a obok mieści się unikalny Kompleks Zdrowotny Monte Pacis, gdzie można skosztować historycznych potraw klasztornych we współczesnej interpretacji. Usytuowanie nad Morzem Kowieńskim dodaje uroku temu niezwykłemu miejscu. W ciepłe dni można plażować nad jego brzegiem.  

JAK DOJECHAĆ?
Jeżeli stacjonujemy w Wilnie - pociągiem. Expresy pomiędzy tymi miastami kursują często i poruszają się na prawdę szybko. Przypominam, że rozkład znajduje się tutaj. Można także znaleźć nocleg w samym Kownie, żeby odkryć wszystkie zakątki miasta. Jeśli chodzi o podróż z Polski polecić mogę autokary Simple Express. Na razie nie kursuje pociąg na trasie Białystok - Wilno z powodu remontu torów po stronie litewskiej.

Po mieście najlepiej poruszać się trolejbusami. Dowiozą nas do wszystkich najważniejszych zabytków. Bilety kupuje się, niestety, u kierowcy. Schemat linii i rozkład jazdy znajdziemy na tej stronie.  Najlepiej rozpocząć podróż od przystanku pod dworcem (Geležinkelio stotis), z którego m.in. 13. dojedziemy do ulicy Wileńskiej (Vilniaus g.) - w ścisłe centrum. Nie jest to jednak bardzo daleko (około 3 kilometry), więc jeśli chcemy oszczędzić "kilka groszy" możemy udać się tam piechotą. Pomocna może być przygotowana przeze mnie mapka.


za: maps.google.pl

środa, 20 sierpnia 2014

Dukszty i jezioro Dzisna

Litwa, Łotwa i Estonia, są często wymieniane, jednym tchem, jako cel podróży wakacyjnych. Często też ograniczamy się do odwiedzenia jedynie stolic. To wielki błąd! każdy z tych krajów oferuje wiele, ciekawych miejsc do odwiedzenia. Szczególnie dużo miejsc, wartych odwiedzenia oferuje Litwa. Wiele z nich to miejsca bliskie sercom Polaków. Nie możemy ich pominąć na naszej trasie zwiedzania, nawet jeśli wydają się nic nie znacząca kropką na mapie.


Dukszty położone są około 140 kilometrów na północny wschód od Wilna, w pięknym regionie, wśród licznych jezior Pojezierza Litewskiego, które miejscowi nazywają Wyżyną Bałtycką. Ta druga nazwa oddaje przy okazji pagórkowaty charakter okolicy i wskazuje na polodowcowy (morenowy) charakter rzeźby terenu. Właśnie przyrodę należy uznać za niezaprzeczalnym atut miejscowości. 

fot. JT, 2014

Około 3 kilometry na południe od Dukszt znajduje się jezioro Dzisna, drugie, pod względem powierzchni jezioro Litwy. Zajmuje powierzchnię około 230 km². Lustro wody znajduje się na wysokości 144 m. Maksymalna głębokość wynosi 6 m. Duża powierzchnia, długa i urozmaicona linia brzegowa (około 36 km) oraz niskie, podmokłe i porośnięte sitowiem brzegi sugerują, że jest to jezioro pochodzenia wytopiskowego. Na jeziorze znajduje się 6 wysp o łącznej powierzchni 26 ha. Największa z nich nosi nazwę Zile. Niestety trudno będzie odnaleźć miejsce, gdzie można łatwo dojść do wody. Musi nam wystarczyć spacer przez łąki czy zapomniane sady.


fot. JT, 2014


Chodząc po samym, niewielkim miasteczku, zamieszkanym obecnie przez około 800 osób, zapewne natrafimy na pozostałości dawnego dworu. Do naszych czasów zachowały się jedynie budynki gospodarcze i park. W latach 50. XX wieku drewniany dwór spłonął. Wielka szkoda tego zabytku, gdyż w pierwszej połowie XIX w. mieszkał tam słynny malarz, profesor Uniwersytetu Wileńskiego Jan Rustem. Dwór był tez często odwiedzany przez członków Towarzystwa Filomatów, gdyż aż do 1945 roku należał do rodziny Zanów. Ostatni właściciele zgromadzili bogatą kolekcję antyków i archeologicznych artefaktów. 

fot. MŁ, 2014

Samo miasteczko jest ciche i senne. Warto tu przyjechać, by odpocząć od miejsc zalewanych każdego dnia przez turystów. Nie spotkamy tu wyjątkowych zabytków. Chociaż czy XIX wieczny, drewniany kościół stojący nad stawem nie jest urokliwy? Czy spacer po molo nad wspomnianym stawem, nie jest ciekawy? Najbardziej intrygująca wydaje się jednak możliwość podejrzenia prawdziwego, codziennego życia mieszkańców, potowarzyszenia im podczas zakupów w miejscowym sklepie, pracach w pięknych przydomowych ogródkach, czy wreszcie podczas oczekiwania na pociąg powrotny w zadbanej i czystej poczekalni dworca kolejowego.


JAK DOJECHAĆ?

fot. JT, 2014
Odwiedzenie Dukszt można zaplanować podczas dłuższego pobytu w Wilnie i połączyć z wyjazdem do Powiewiórki lub Bezdan. Jednak ze względu na dużą odległość od stolicy Litwy zachęcam by był to tylko jedyny cel wyprawy jednodniowej. Możemy także zaplanować krótką wizytę w Duksztach podczas przejazdu z Wilna do Dźwińska. Należy jednak pamiętać, że pomiędzy Litwą a Łotwą nie kursują pociągi. Jest za to jedno jedyne połączenie autobusowe, ale za to kursujące codziennie. Aktualny rozkład można sprawdzić na łotewskiej stronie www.1188.lv, wpisując nazwy miejscowości w oryginalnej pisowni, czyli "Dūkštas" i "Daugavpils". 

Niezależnie, którą z opcji wybierzemy, zachęcam by do Dukszt dostać się bezpośrednim pociągiem z Wilna. Jest sześć takich składów, czas podróży zależy od konkretnego połączenia, ale za każdym razem wynosi około 2 godzin. Portal www.traukiniobilietas.lt oferuje wyszukiwanie połączeń i umożliwia zakup biletów.  

wtorek, 19 sierpnia 2014

Góra Krzyży k/ Szawli

Kliknij, aby zobaczyć inne wpisy 

Litwa, Łotwa i Estonia, są często wymieniane, jednym tchem, jako cel podróży wakacyjnych. Często też ograniczamy się do odwiedzenia jedynie stolic. To wielki błąd! każdy z tych krajów oferuje wiele, ciekawych miejsc do odwiedzenia. Czas przenieść się w bliskie Polakom miejsca - Kresy! Po odwiedzeniu Wilna oraz Marcinkańców, spenetrowaniu zamku w Trokach oraz kościółka w Powiewiórce przychodzi czas na pielgrzymkę do... góry pełnej krzyży!



Znajduje się niedaleko miasteczka Szawle, w których warto zobaczyć przede wszystkim renesansową katedrę pw. św. Piotra i Pawła - jedną z największych budowli sakralnych na Litwie! Charakteryzuje się ponad 70-metrową, ośmioboczną wieżą widoczną z każdego punktu miasta! 

fot. MŁ, 2014
fot. MŁ, 2014
Góra Krzyży swoje korzenie ma w momencie upadku powstania listopadowego w 1831 roku. Zaczęto wtedy masowo przynosić i stawiać krzyże w tym miejscu. Tak dzieje się do dziś - każdy może zostawić po sobie ślad jako symbol wiary. Można traktować to jako obietnicę powrotu na te ziemie, a może przybycie tu w jakiejś konkretnej intencji? Wyjaśnień jest wiele,ale jedno jest pewne- widok góry krzyży pozostaje niesamowity i robi wrażenie.

W okresie władzy sowieckiej wielokrotnie próbowano zmusić mieszkańców do zaprzestania pielgrzymowania w to miejsce, a w 1961 r. podjęto próbę całkowitej jego likwidacji przy pomocy pił, siekier i buldożerów. Mimo to krzyże wciąż stawiano. Liczba krzyży nie jest dokładnie oszacowana. Ocenia się, że samych krzyży stojących jest ok. 50 tysięcy, natomiast licząc z położonymi i podwieszonymi ich liczba może wynosić ponad 150 tys. (za: wikipedia.pl)

Co tu dużo mówić - zobaczcie sami!

JAK DOJECHAĆ?

fot. MŁ, 2014
fot. MŁ, 2014



















Z Wilna w stronę Szawli jedzie bezpośredni pociąg- rano jest to express do Kłajpedy. Polecam ze względu na wygodę jazdy. Cena na szczęście nie jest przerażająca. Wrócić można "superexpressem" Szawle-Wilno nie zatrzymującym się na żadnej stacji! (212 km pokonuje w około 2 godziny!). Przypominam,że litewski rozkład jazdy znajdziemy tutaj.

W Szawlach bez problemu trafimy na dworzec autobusowy skąd musimy wsiąść w autobus jadący z peronu 12. w kierunku "Joniskis". Wysiadamy z niego na przystanku "Domantai", na który musimy czatować, ponieważ nie ma zbyt wielu oznaczeń. Rozkład jest niezmienny od wielu lat i autobusy jeżdżą prawie co godzinę. Z Domantai do Góry Krzyży mamy 2 km spokojnej drogi pieszo (musi być w końcu jakiś element pielgrzymki!). 

Na miejscu możemy się ogrzać w centrum obsługi turysty, a także zakupić pamiątki (nie jest to więc "pustynia").

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Powiewiórka

Kliknij, aby zobaczyć inne wpisy

Litwa, Łotwa i Estonia, są często wymieniane, jednym tchem, jako cel podróży wakacyjnych. Często też ograniczamy się do odwiedzenia jedynie stolic. To wielki błąd! Każdy z tych krajów oferuje wiele, ciekawych miejsc do odwiedzenia. Czas przenieść się w bliskie Polakom miejsca - Kresy! Po odwiedzeniu Wilna oraz Marcinkańców zdobycia zamku w Trokach  oraz zostawieniu po sobie świadectwa na Górze Krzyży zapraszam wszystkich do miejsca pachnącego historią - wsi Powiewiórka.



fot. MŁ, 2014
fot. MŁ, 2014
Oprócz tego, że miejscowość ma uroczą nazwę, miało tu miejsce ważne dla każdego patrioty wydarzenie - chrzest Marszałka Józefa Piłsudskiego! Drewniany kościółek stoi dzielnie aż do dziś, ponadto jest odnowiony dzięki akcjom Telewizji Polskiej. Odprawia się w nim nawet mszę po polsku. Na drzwiach wisi karteczka z telefonem do pani, która może go otworzyć dla chętnych zwiedzających poza godzinami liturgii. 

Kilka kilometrów dalej znajduje się Żułów - miejscowość, w której urodził się Marszałek. Dawniej stał tam dworek (kliknij, aby poczytać o jego historii), ale nie został odbudowany. Mimo to okolice miejscowości są zachwycająco piękne i z pewnością warto się tam udać. 

JAK DOJECHAĆ?
Z Wilna trzeba jechać bezpośrednim pociągiem do Podbrodzia. Przypominam, że rozkład znajduje się tutaj. Stamtąd albo łapiemy autobus (w kierunku na Święciany; jest to główna droga więc powinno się udać - niestety nigdzie nie ma rozkładu) albo idziemy pieszo. Czeka nas 7-kilometrowy marsz do Powiewiórki szlakiem dawnej kolejki z Podbrodzia do Żułowa. Zrobiono tam ścieżkę pieszo-rowerową więc jest wygodnie pomimo, że idzie się przy głównej drodze. 


za:maps.google.pl
Można wybrać też opcję autobusową. W Wilnie wsiadamy do autobusu jadącego do Święcian (Švenčionys). Musimy jednak dogadać się z kierowcą czy nasz pojazd na pewno zatrzyma się w Powiewiórce.

Kościoła w Powiewiórce nie da się przegapić, ponieważ znajduje się na samym początku wioski. Obok stoi sklep, dzięki któremu możemy zregenerować siły na dalszy marsz, aż do Żułowa.

niedziela, 17 sierpnia 2014

Troki

Kliknij, aby zobaczyć inne wpisy

Litwa, Łotwa i Estonia, są często wymieniane, jednym tchem, jako cel podróży wakacyjnych. Często też ograniczamy się do odwiedzenia jedynie stolic. To wielki błąd! każdy z tych krajów oferuje wiele, ciekawych miejsc do odwiedzenia. Czas przenieść się w bliskie Polakom miejsca - Kresy! Po odwiedzeniu WilnaMarcinkańców, Powiewiórki i Góry Krzyży warto zajrzeć do Troków znajdujących się bliżej stolicy Litwy. Zapraszam tam wszystkich - od fanów historii i zamków do ludzi lubiących sporty wodne.



fot. MŁ, 2014
Dlaczego trzeba pojechać do tego miejsca? Po pierwsze znajduje się tam zamek wybudowany przez księcia Witolda. Właściwie to jego rekonstrukcja, ponieważ był w całości zniszczony. Ktoś może powiedzieć- zamek jak każdy inny! Jest jednak coś co ten konkretny wyróżnia. Położenie na wyspie! W otoczeniu wielu jezior sprawia wrażenie twierdzy nie do zdobycia! 

fot. MŁ, 2014
Jeśli ktoś jest fanem sportów wodnych bardziej niż historii i zabytków- także znajdzie w Trokach coś dla siebie. Można wypożyczyć różnego typu sprzęt- od rowerów wodnych przez łódki po kajaki itp. Opłynięcie zamku dookoła stanowi niemałą atrakcję! Wodą można dotrzeć także do pałacu hr. Tyszkiewicza

Dla każdego coś dobrego, jak to mówią, ponieważ fani kulinariów również polubią miejscowość Troki! Jest to ośrodek ludności Karaimskiej, a Karaimi słyną z oryginalnej kuchni! Można tu zjeść sporo przysmaków, m.in. kybyny, chłodnik... Na jednej z ulic stoją także charakterystyczne karaimskie domy oraz świątynia.

Co więcej, Troki mają także coś dla pielgrzymów! Matka Boska Trocka zaprasza wszystkich do Kościoła pw. Najświętszej Maryi Panny. 

JAK DOJECHAĆ? 
Bezpośrednim pociągiem z Wilna. Rozkład jazdy znajduje się tutaj. Ze stacji drogi są dwie- albo wzdłuż jezior (dłuższa), albo ulicą (krótsza). Nie trafić się nie da, albowiem wszystkie drogi prowadzą na Zamek!

fot. MŁ, 2014

fot. MŁ, 2014

fot. MŁ, 2014

sobota, 16 sierpnia 2014

Marcinkańce - Dzukijski Park Narodowy

Kliknij, aby zobaczyć inne wpisy

Litwa, Łotwa i Estonia, są często wymieniane, jednym tchem, jako cel podróży wakacyjnych. Często też ograniczamy się do odwiedzenia jedynie stolic. To wielki błąd! każdy z tych krajów oferuje wiele, ciekawych miejsc do odwiedzenia. Czas przenieść się w bliskie Polakom miejsca - Kresy! Po ojczystym Wilnie, pływających Trokach, spokojnej Powiewiórce i męczącej Górze Krzyży czas odpocząć wśród bujnych lasów, o których pisali m.in. Mickiewicz i Orzeszkowa. Zapraszam na wycieczkę do Dzukijskiego Parku Narodowego!



Rezerwat Cepkeliu, fot. MŁ
Z bliska widać dominującą wodę!
Po co zwiedzać las? - może zapytać jakiś wprawiony turysta. Odpowiem jednym tchem- tak cichego, spokojnego i pięknego zarazem miejsca jak las nie znajdziesz nigdzie indziej! Poza tym w Dzukijskim Parku Narodowym znajduje się Rezerwat Cepkeliu - największe na Litwie torfowisko wysokie (5858 ha). Można powiedzieć - jedno, wielkie bagno wyglądające jak sawanna. Osobliwość na miarę światową. Trzeba to zobaczyć, żeby zrozumieć o czym mówię! Przez teren rezerwatu przechodzi specjalna ścieżka edukacyjna dla turystów. Znajduje się tam także wieża widokowa. Ponadto na terenie Parku znajdują się wydmy śródlądowe i inne ciekawe formy. 

Na początku warto podejść do Zarządu Parku. Dowiemy się tam co warto zobaczyć, gdzie i jak. Można zwiedzić niewielką wystawę prezentującą gatunki zwierząt i roślin występujących w Parku. Ponadto - kupić pamiątki.

Marcinkańce, fot. MŁ
Sama miejscowość - Marcinkańce - ciekawa jest ze względu na drewnianą, starodawną zabudowę. Ustanowionu tutaj park etnograficzny. Jeżeli do odjazdu pociągu mamy sporo czasu, to nie musimy się martwić. Stacja jest zadbana, znajdują się tutaj kwietniki, jest miejsce na rozłożenie koca. W razie deszczu można schronić się w schludnej poczekalni i przy okazji zapoznać się z historią tutejszej kolei. jeśli zgłodniejemy w sąsiedztwie znajduje się dobrze zaopatrzony, wiejski sklep.


JAK DOJECHAĆ?
Bezpośrednim pociągiem z Wilna. Rozkład jazdy znajduje się tutaj.  

fot. MŁ, 2014


fot. MŁ, 2014

fot. MŁ, 2014

Comments System

Disqus Shortname