niedziela, 29 czerwca 2014

Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego

Tym razem coś dla fanów jeździectwa, ale również ludzi, którzy chcą oryginalnie i inaczej spędzić ostatni weekend czerwca. Co roku, do Morawy położonej ok. 5 km od Strzegomia, zjeżdża się "pół świata"! Dosłownie, ponieważ Puchar Narodów w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego to zawody jak najbardziej międzynarodowe! 


fot. Magdalena Łukowiak, 2014
O co chodzi? Są trzy konkurencje (najczęściej jedna dziennie). Stąd nazwa "wszechstronny konkurs", ponieważ konie i jeźdźcy muszą wykazać się wszystkimi możliwymi umiejętnościami. Czekają ich próba ujeżdżenia (wykonywanie odpowiednich figur na czworoboku), skoków i crossu (bieg przełajowy z przeszkodami imitującymi naturalne). 

O każdorocznej edycji zawodów (program, koszt biletów itd.) można poczytać na tej stronie. Zawsze odbywają się pod koniec czerwca.

za: maps.google.pl
JAK DOJECHAĆ?
Z Wrocławia najlepiej pociągiem dostać się do Żarowa (kierunek Wałbrzych). Stamtąd (najlepiej rowerem) mamy do pokonania ok. 9 kilometrów. Jedziemy przez Piotrowice Świdnickie (gdzie napotkamy ruiny renesansowego dworu), Pastuchów oraz Skarżyce. Następna wieś to Morawa, w której wszystkie drogi prowadzą na konkurs! :)




sobota, 28 czerwca 2014

Moja wizja epoki geologicznej

Obok wizji układu słonecznego, świata oraz wiatru pojawił się jeszcze jeden temat dodatkowej pracy z geografii. Wizja epoki geologicznej nie cieszyła się aż taką popularnością, ale wykonane prace zachwycają pomysłowością. Oto one: 


1. Oliwia Sokołowska, 1d

Autorka powiedziała, że to mezozoik. Potwierdzają to obecne na rysunku dinozaury- od latających przez chodzące, a nawet te roślinożerne. W oddali widzimy tyranozaurusa rexa- poznałam po krótkich łapach! Bujna roślinność ociepla klimat.


2. Sebastian Starzyk, 1e 

Motywem przewodnim są walczące ze sobą dinozaury (tutaj również występuje tyranozaurus rex, czyli ten najbardziej znany). Przedstawione zostały niezwykle realistycznie. Prawdopodobnie jest to więc mezozoik. W tle wybuchają wulkany, co sprawia że odczuwamy klimat grozy i napięcia. 


3. Z. Tatarek



Praca została zatytułowana "paleozoik". Na oceanie pojawiły się liczne, zalesione i górzyste wysepki. Pogoda dopisuje. Chyba, sądząc po pełnym Słońcu i zieloności w okół, była to bardzo gorąca epoka geologiczna. 

Moja wizja wiatru

Koniec roku szkolnego to często czas wykonywania prac dodatkowych aby uzyskać wyższą ocenę. Jedną z możliwości była praca plastyczna pt. "moja wizja wiatru". Uczniowie stanęli na wysokości zadania wykonując wiele zaskakujących prac. Oto one:


1. Kornelia Sokołowska, 1d

Autorka postanowiła przedstawić wiatr w jego najgroźniejszej formie. Rozpętało się tornado, które doprowadza do ogołocenia drzew z liści i wprowadza niesamowite zamieszanie. Ciekawe, co z tego będzie? Wygląda, jakby zbliżał się koniec świata! 





2. Kornelia Tymków, 1c

Tutaj natomiast silny wiatr wprowadza gałęzie samotnego drzewa w ruch i sprawia wrażenie, że zielone liście zaraz staną się tymi kolorowymi, jesiennymi, które opadają w październiku. Może nadchodzi jakaś letnia burza albo zmiana pogody? A może jedno i drugie? 



3. Dominika Kurgan, 1e

Autorka miała abstrakcyjną, a przez to niezwykłą wizję wiatru. Kolorowe zakrętasy, a może ślimaki? Razem z daleka sprawiają wrażenie jakby obrazek się poruszał co czyni go jeszcze ciekawszym. 





4. Sebastian Starzyk, 1e

Kolejne tornado, oko cyklonu, a może po prostu komórka wyżowa? Albo chmura? Czy obrazek ten zwiastuje nam kolejną katastrofę, czy raczej spokój możemy dowiedzieć się jedynie od Autora. 





5. Jacek Faber, 1a

Przed spersonifikowanym wiatrem uciekają zwierzęta, liście odlatują z łamiących się drzew, boi się Słońce i chmury, płatki z kwiatów i dmuchawców giną w przestworzach ... Jedynie choinka stoi prawie niewzruszona, lekko tylko muśnięta. 

6. Julia Gąszczak, 1c 

Kolejna mroczna i groźna wizja. Listopadowa szarość ogarnia nas gdy patrzymy na rysunek. Wicher pochłonął wszystko, co miał na drodze. Póki co mamy czerwiec, więc chyba przejdziemy do kolejnego obrazka, żeby się nie załamać! :)





7. Michał Koliński, 1b 

Autor przedstawił nam w roli wiatru piękną, spokojną kobietę. Jej łagodna twarz uspokaja nas, pokazuje tą lepszą stronę zjawiska. Jest sprzymierzeńcem ptaków, czego obrazem jest drapana pod brodą mewa. Opiekuje się także chmurami, a może i wszystkim, co znajduje się na niebie. Rysunek koi nerwy i smutki spowodowane przez wcześniejsze tornada.





8. Weronika Rozpondek, 1c

Kolejna abstrakcja wprawiająca w pozytywny nastrój. Kolorowe kreski mogą być jesiennymi liśćmi, które radośnie fruwają w powietrzu. Wprowadza to niegroźny dynamizm sytuacji i przypomina o złotej, Polskiej jesieni!



Tutaj natomiast ta sama Autorka ukazała wiatr w jego podstawowej formie, wiejący spokojnie ale i czyniący zamęt w powietrzu. 







9. Kasia Szeliga, 1a

Spokojny, letnio-jesienny wietrzyk powiewa i zrzuca liście z foliowego drzewa. Cieszą się i kwiaty, i motyle, i świętuje całe niebo! Bardzo radosna i optymistyczna wizja, tak trzymać! 








10. Julia Bednarowska, 1d

Autorka przedstawiła nam wiatr w jego najdelikatniejszej formie- jako ten, który strąca płatki z dmuchawców. Żadnych wielkich tornad, tutaj skupiamy się na tym, co zazwyczaj niezauważalne, ponieważ najmniejsze. Święcące wysoko Słońce przypomina nam o lecie.




11. Nicola Klimek, 1c

Wiatr został uchwycony w formie kolorowych koralików, które z pewnością na wietrze miotałyby się wydając charakterystyczne dźwięki. Bardzo pomysłowa i dynamiczna koncepcja. Zauważamy opadające z drzewa zielone liście, co sugeruje że wicher jest porywisty. 







12. Autor Nieznany

Samotne drzewo na łące szamotane wiatrem przechyla się i okazuje mu swoją słabość. Jest zielono, więc jest to prawdopodobnie lato. Może kolejna wakacyjna burza, która przyniesie silne opady deszczu? Ciemne chmury sugerują właśnie to!







13. Paulina Zaprzałka

Znów mamy do czynienia z wiatrem-człowiekiem. Wypluwa ze swoich ust kolorowe powiewy, które nie wiadomo dokąd dolecą. Może spowodują tornado, a może tylko zdmuchną płatki kwiatów? To już dopowiedzmy sami!




14. Emilia Simon
Słońce wyraźnie nie dogaduje się z wiatrem i wynalazło na niego sposób. Niestety drzewo jest bezbronne i traci wszystkie liście. Czy Słońce zdoła je uratować? Jak dalej potoczą się ich losy?





15. Joanna Ślęzak

Tym razem wiatr spowodował wielkie poruszenie. Jeden, samotny, pomarańczowy wiatraczek poszybował pod niebo i wiruje na naszych oczach. Gratuluję pomysłu!





16. Klaudia Łuciuk
Kolejny raz walkę z wiatrem przegrywa pozbawione już praktycznie liści drzewo. Ubrania suszące się na trzepaku również ledwo wytrzymują przy takiej wichurze, ale jeszcze dzielnie stawiają opór.





17. Sara Jaska
Tym razem winowajczynią, która sieje wietrzne zamieszanie jest mała pszczółka. Okazuje się, że bezbronne wcześniej liście również mogą mieć niszczącą moc! Tylko chyba tej naszej pasiastej przyjaciółce czegoś brakuje...? 




18. Zofia Lewandowska


Tutaj ukazuje się nam bardzo artystyczna wizja wiatru. Ołówkowa szarość i ogołocone drzewo przypomina nam listopadowe powiewy. Zaraz spadnie śnieg, a ciemno zacznie się robić o 15.30... 









Zapierające dech w piersiach wizje tegorocznych pierwszoklasistów warto porównać z jeszcze jedną, ciekawą wizją. Tym razem literacką. 


Julian Tuwim- Dwa Wiatry

Jeden wiatr - w polu wiał, 
Drugi wiatr - w sadzie grał:
Cichuteńko, leciuteńko,
Liście pieścił i szeleścił,
Mdlał...

Jeden wiatr - pędziwiatr!
Fiknął kozła, plackiem spadł,
Skoczył, zawiał, zaszybował,
świdrem w gore zakolowa
I przewrócił się, i wpadł
Na szumiący senny sad,
Gdzie cichutko i leciutko
Liście pieścił i szeleścił
Drugi wiatr...

Sfrunął śniegiem z wiśni kwiat,
Parsknął śmiechem cały sad,
Wziął wiatr brata za kamrata,
Teraz z nim po polu lata,
Gonią obaj chmury, ptaki,
Mkną, wplątują się w wiatraki,
Głupkowate mylą śmigi,
W prawo, w lewo, świst, podrygi,
Dmą płucami ile sil,
Łobuzują, pal je licho!...

A w sadzie cicho, cicho...



Zapraszam także do obejrzenia uczniowskich wizji epoki geologicznej, świata oraz układu słonecznego!

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Borys na planie filmowym!




W naszym gimnazjum wielki ruch. Kręcimy teledysk do piosenki 


Pharella Williamsa "Happy".


W tym gorącym czasie na przechadzkę wybrał się jeden z bohaterów naszego teledysku - Borys! Zobaczcie co się działo!

sobota, 21 czerwca 2014

Opactwo Cystersów w Krzeszowie

Kolejne miejsce, o którym nie można nie wspomnieć, jeśli mówimy o Dolnym Śląsku, to Sanktuarium w Krzeszowie! Ten potężny barokowy kompleks budynków, to jeden z elementów znanego nam już nam Południowo-Zachodniego Szlaku Cysterskiego. Wspominaliśmy o nim w poście dotyczącym Lubiąża.

 

fot. JT, 2014
Do głównego, pięknie odrestaurowanego kościoła z cudownym obrazem Matki Boskiej Łaskawej Krzeszowskiej można wejść zupełnie za darmo, pomodlić się i pozwiedzać. Pod warunkiem, że nie ma akurat ślubu (tudzież innej arcyważnej uroczystości), ja natknęłam się na trzy śluby pod rząd! Tego by nie zwiedzać kościoła podczas nabożeństw pilnuje straż sanktuarium.

Wnętrze z Obrazem; fot. JT, 2014
Za opłatą, którą możemy uiścić w Obsłudze Pielgrzyma, udostępniono jeszcze kilka obiektów. Za wejście zapłacimy 8 złotych, w cenie wliczony jest też zestaw ze słuchawkami i audioprzewodnikiem. Co możemy zobaczyć? Po pierwsze  Kościół Świętego Józefa, w którym na wielu obrazach obejrzymy całą historię życia znanego świętego. Autorem większości obrazów jest znany śląski malarz doby baroku - Michał Willmann. Po drugie Mauzoleum Piastów Świdnicko-Jaworskich, gdzie spoczywa Bolko II - ostatni niezależny władca piastowski na Śląsku. Mauzoleum znajduje się za prezbiterium głównego kościoła. Przy okazji zwiedzania miejsca pochówku władców, warto zajrzeć na cmentarz z nagrobkami sióstr posługujących w sanktuarium.


fot. JT, 2014
Cudowny obraz Matki Boskiej Łaskawej jest najstarszym obrazem maryjnym w Polsce (XIII w). Według jednej z legend ikonę miał napisać pustelnik imieniem Krzesz, mieszkający nad rzeką Zadrną. Wizerunek mieli pomóc mu stworzyć aniołowie. Polujący w nadgranicznych lasach Książe Bolko I Surowy miał znaleźć pustelnię, a zauroczony pięknem obrazu miał złożyć obietnicę, że w tym miejscu ufunduje klasztor i sprowadzi zakonników. Druga legenda tłumaczy pojawienie się obrazu również ingerencją anielską. Wracający z IV krucjaty rycerz Benitto z rodu Tankrettów, miał wziąć obraz z zdobytego Bizancjum i przewieść go do rodzinnego miasta Rimini. Z stamtąd aniołowie przynieśli obraz do krzeszowskiego klasztoru, za panowania papieża Jana XXII. W ten sposób tłumaczono styl ikony, który jest bizantyjsko- włoski.

JAK DOJECHAĆ?

za : maps.google.pl
Do Krzeszowa najlepiej dostać się bezpośrednim pociągiem Kolei Dolnośląskich z Wrocławia do Lubawki, który jeździ w weekendy i święta od początku maja do końca sierpnia. Z dworca głównego we Wrocławiu wybieramy połączenie do Trutnowa Głównego (Trutnov hlavní nádraží) i jedziemy do stacji Lubawka (około 2,5 godziny). Tak można było się dostać do tego miasta w 2014 roku. Czasem konieczna jest przesiadka w Sędzisławiu. Zazwyczaj pociągi są skomunikowane. 


Z Lubawki, najlepiej rowerem przez Chełmsko Śląskie (polecam Domki Tkaczy). Czeka nas około 15 kilometrów drogi. Jeśli ktoś chce jechać krótszą drogą można próbować przez Lipienicę (około 8 km). Wycieczkę rowerową do Krzeszowa polecam połączyć także z wizytą na Świętej Górze oraz w rezerwacie w Górach Kamiennych. W drodze powrotnej z Krzeszowa można zjechać do Kamiennej Góry (właściwie cały czas prosto), bo tam znajduje się stacja kolejowa, skąd wraca pociąg do Wrocławia. 

Domki Tkaczy w Chełmsku Śląskim

Ciekawe ilu z Was wie, że tereny Dolnego Śląska słynęły z tkactwa? Szczególnie ziemia kamiennogórska przodowała w produkcji tkanian. W jednym z interesujących miast - Chemłsku Śląskim - pozostałością po dawnej świetności tej gałęzi przemysłu jest ulica, na której stoją drewniane Domki Tkaczy.


fot. MŁ, 2014
Mówi się na nie również "Dwunastu Apostołów". Pochodzą z 1707 roku. Są drewniane i stwarzają niesamowite wrażenie przeniesienia w czasie. Czasem tylko to złudzenie zmąci przejeźdżający samochód czy rowerzysta. W jednym z domków zorganizowana jest Izba Tkactwa. Prowadzące ją  Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Chełmska Śląskiego zebrało tutaj różne przedmioty związane z wykonywaniem pracy tkacza.

Do miasteczka najlepiej przyjechać w sierpniu, kiedy organizowany jest Jarmark Tkaczy Śląskich. Organizowany jest wtedy, między innymi pokaz mody lnianej!

fot. MŁ, 2014
fot. MŁ, 2014









za: maps.google.pl
JAK DOJECHAĆ? 


Do Chełmska Śląskiego najlepiej dostać się bezpośrednim pociągiem Kolei Dolnośląskich z Wrocławia do Lubawki, który jeździ w weekendy i święta od początku maja do końca sierpnia. Z dworca głównego we Wrocławiu wybieramy połączenie do Trutnowa Głównego (Trutnov hlavní nádraží) i jedziemy do stacji Lubawka (około 2,5 godziny). Tak można było się dostać do tego miasta w 2014 roku. Czasem konieczna jest przesiadka w Sędzisławiu. Zazwyczaj pociągi są skomunikowane.


Z Lubawki najlepiej przemieścić się rowerem kierując się na Chełmsko Śląskie (są drogowskazy). W samym Chełmsku również znajdują się czytelne drogowskazy. To około 8 kilometrów w jedną stronę. Wycieczkę można połączyć z opisywanym wcześniej rezerwatem oraz Świętą Górą

Rezerwat Głazy Krasnoludków

Tym razem coś dla pasjonatów nieco bardziej górskich wędrówek. Właśnie rozpoczyna się kalendarzowe lato, a umiarkowana pogoda sprzyja chodzeniu. Zapraszam Was więc do tajemniczego miejsca w sercu Gór Kamiennych rezerwatu Głazy Krasnoludków. Miejsce to znajduje się w sieci obszarów ochronnych Natura 2000. 


fot. Magdalena Łukowiak, 2014
"Głazy Krasnoludków" to skały stojące niemal na szczycie góry, które podziwia się dobrze zarówno z góry, jak i z dołu. Warto przyjrzeć się im z bliska, ponieważ robią niezłe wrażenie. Żółty szlak poprowadzi nas pod nimi, obok nich oraz po krótkiej wspinaczce, także na szczycie. 
Widoki ze szczytu; fot. JT, 2014
Będąc na górze warto podejść kilkadziesiąt metrów przez las i zobaczyć piękną panoramą na klasztor w Krzeszowie. Odkryje się przed nami jeszcze jedna geologiczna tajemnica - Głazy Krasnoludków tylko z jednej strony są pionową, skalną ścianą, z drugiej, powoli opadają w kierunku Kotliny Kamiennogórskiej i wspomnianego już Krzeszowa. 
Należy pamiętać, że znajdując się w ścisłym rezerwacie trzeba przestrzegać określone normy - m.in. nie wolno zbaczać z wyznaczonych szlaków. 


JAK DOJECHAĆ?

Do Głazów Krasnoludków najlepiej dostać się bezpośrednim pociągiem Kolei Dolnośląskich z Wrocławia do Lubawki, który jeździ w weekendy i święta od początku maja do końca sierpnia. Z dworca głównego we Wrocławiu wybieramy połączenie do Trutnowa Głównego (Trutnov hlavní nádraží) i jedziemy do stacji Lubawka (około 2,5 godziny). Tak można było się dostać do tego miasta w 2014 roku. Czasem konieczna jest przesiadka w Sędzisławiu. Zazwyczaj pociągi są skomunikowane.  

Z Lubawki przemieszczamy się, najlepiej rowerem (ale pieszo też da radę) przez Chełmsko Śląskie, gdzie znajdziemy odpowiednie drogowskazy. Czeka nas około 11 kilometrów drogi po górzystym terenie. Wycieczkę można połączyć z opisywaną już Świętą Górą w Lubawce, obejrzeniem Domków Tkaczy, W drodze powrotnej, można wstąpić na chwile zadumy w Sanktuarium w Krzeszowie, by na końcu zjechać do Kamiennej Góry, gdzie znajduje się stacja kolejowa, skąd wraca pociąg do Wrocławia.

Święta Góra w Lubawce

Dzisiaj coś dla pasjonatów tajemniczych, opuszczonych i zniszczonych, choć ciekawych miejsc. W Lubawce, mieście na polsko-czeskim pograniczu, znajduje się Święta Góra, o której niewielu słyszało. Byłaby to zwyczajna góra z punktem widokowym na szczycie, jednak u jej podnóża napotykamy zdewastowane kapliczki, przewrócone stacje drogi krzyżowej, anioła bez głowy ...


To jest właśnie ponad 300-letnia, zniszczona Kalwaria. Została już zapomniana, nie wiadomo dokładnie kto i kiedy dopuścił do takiego jej stanu (albo lepiej nie wiedzieć). Nie idzie tamtędy szlak, "żeby nie robić wstydu". Nie mniej jednak miejsce to moim zdaniem warto odwiedzić. 


fot. Magdalena Łukowiak, 2014

fot. Magdalena Łukowiak, 2014

fot. Magdalena Łukowiak, 2014












fot. Magdalena Łukowiak, 2014
JAK DOJECHAĆ?

Do Lubawki najlepiej dostać się bezpośrednim pociągiem Kolei Dolnośląskich z Wrocławia, który jeździ w weekendy i święta od początku maja do końca sierpnia. Z dworca głównego wybieramy połączenie do Trutnowa Głównego (Trutnov hlavní nádraží) i jedziemy do stacji Lubawka (około 2,5 godziny). Tak można było się dostać do tego miasta w 2014 roku. Czasem konieczna jest przesiadka w Sędzisławiu. Zazwyczaj pociągi są skomunikowane.

Bezpośrednio do Świętej Góry przylegają tory stacyjne w Lubawce, choć wydają się nieużywane, lepiej nie ryzykować spotkania z panami ze Straży Ochrony Kolei i obejść naokoło. Dlatego ze stacji polecam przejść przez Rynek, a następnie kierując się na północ i wschód dojść prosto do podnóża Świętej Góry (jest dość charakterystyczna, a na jej szczycie widać wieżę widokową). 

Wyprawę można połączyć z wizytami w innych, pobliskich miastach - m.in. z Domkami Tkaczy w Chełmsku, a także z ciekawym rezerwatem w Górach Kamiennych.

za : maps.google.pl 
fot. Magdalena Łukowiak, 2014

środa, 18 czerwca 2014

Konserwacja zbiorów kartograficznych


Dziś wpisałem mój ulubiony temat do dziennika w klasie trzeciej - Konserwacja zbiorów kartograficznych. Wpis już nie jest związany z realizacją podstawy programowej, bo tę w klasie III B udało się zrealizować z naddatkiem. Dlatego na naszej ostatniej lekcji, obok wypełnienia analizy "MISIA", zajęliśmy się naprawą zniszczonej mapy Europy. Po konserwacji przeprowadzonej przez dziewczęta z III B i uzupełnieniu najbardziej zniszczonego fragmentu Oceanu Arktycznego, mapa prezentuje się całkiem dobrze.


poniedziałek, 16 czerwca 2014

Osówka w Górach Sowich

W dniu 16 czerwca 2014 przypadło mi w zaszczycie bycie jednym z opiekunów podczas wycieczki do Podziemnego Kompleksu "Osówka" niedaleko Głuszycy. Jest to niezwykłe miejsce w sercu Gór Sowich, które do dziś owiane jest tajemnicą. 



fot. Magdalena Łukowiak, 2014
Wiadomo, że wszystko to zostało zbudowane na zlecenie Niemców, w czasach II wojny światowej, przez jeńców wojennych z obozu Gross-Rossen (relacja z wycieczki Koła Turystycznego znajduje się tutaj). W tajemnicy utrzymany jest jednak cel budowy. Nie wiadomo także, czy odnalezione zostały wszystkie obiekty i ile ich pierwotnie było. Wszystko to brzmi groźnie! Ale wbrew pozorom nie zniechęca do odwiedzenia. Turystów jest tu z każdym rokiem co raz więcej. 
fot. Magdalena Łukowiak, 2014

Relaks; fot. OL
Kiedy wejdziemy do ciemnego tunelu, poczujemy chłód i charakterystyczny, wilgotny zapach. Będzie nam on towarzyszył przez dłuższy czas. Betonowe konstrukcje robią niesamowite wrażenie, kiedy zdamy sobie sprawę przez kogo były budowane. Największą atrakcją jest czekająca nas przeprawa łodzią przez zalany korytarz sztolni. Po wyjściu z łodzi musimy przedostać się po drewnianych deskach, mostkach itp. na suchy ląd. Wprowadza to dreszczyk emocji, jeśli oczywiście nie marzymy o skąpaniu się w wodzie o temperaturze 3 stopni Celsjusza. Potem przejdziemy także przez ciemne korytarze (bez latarki ani rusz!), przedostaniemy się pod niskim stropem (bez kasku ani rusz!) i ostatecznie z tego historycznego, innego świata, wyjdziemy na światło dzienne.

Kompleks leży w pięknym i spokojnym otoczeniu Gór Sowich. Możemy więc, po wyjściu z ciemnych otchłani, odpocząć na trawie, słuchając śpiewu ptaków i rozmyślając nad tym, co się zobaczyło. 

JAK DOJECHAĆ?

za: maps.google.pl
Z Wrocławia trzeba jechać z przesiadką. Najpierw do Wałbrzycha Głównego lub Kłodzka Głównego pociągiem Przewozów Regionalnych, potem szynobusem Kolei Dolnośląskich do Bartnicy. Obaj przewoźnicy honorują bilety zakupione w kasie, więc nie trzeba się martwić i od razu kupić bilet z Wrocławia do Bartnicy. Ze stacji udajemy się szlakiem prosto do celu, około 5 kilometrów. 


Comments System

Disqus Shortname