środa, 22 grudnia 2010

Wizyta Mikołaja?!


Dziś na lekcję "Budowa geologiczna Europy", do klasy III F zajrzał Mikołaj ze swoim orszakiem. Gość, zarówno z głosu jak i z postury i zachowania dziwnie przypominał Wojtka Nowaka z klasy III B, ale to chyba tylko przypadek. Nie obeszło się bez rozdawania cukierków i pamiątkowych zdjęć. 

sobota, 18 grudnia 2010

Budziszyn i Zgorzelec (wycieczka 36)

18 grudnia 2010 roku odbyła się wycieczka z Wrocławia do Budziszyna i Zgorzelca. Wszyscy uczestnicy wycieczki zebrali się o 6.30 na dworcu głównym we Wrocławiu, skąd mieliśmy wyruszyć w naszą pełną przygód wyprawę. Mimo wczesnej pory, oraz osobistego zaspania, wszyscy byliśmy w dobrych homarach, po sprawdzeniu paszportów i biletów przeszyliśmy się na peron, z którego mieliśmy odjeżdżać. Tym razem nie jechaliśmy normalnym, regionalnym pociągiem lecz niemieckim szynobusem. Byliśmy mile zaskoczeni, gdyż było tam ciepło, okna były szczelne, siedzenia nie ubrudzone i nieodczuwało się prawie jazdy to znaczy nie było słychać wyraźnego stukotu pod kołami. Gdyby nie migające w oknach krajobrazy, pewnie byśmy nie zauważyli, że już jedziemy. Droga do Budziszyna nie trwała długo. Po jakiś dwóch godzinach spania, śmiania się i rozmawiania w szynobusie dotarliśmy do Niemiec.


Przywitał nas opustoszały całkiem zadbany dworzec, z którego wyruszyliśmy na świąteczny jarmark w stronę centrum miasta. Zostałam mianowana wycieczkowym fotografem, toteż nie umknęły mojej uwadze śliczne, odrestaurowane kamieniczki oraz przyozdobione świątecznie ulice. Ku naszemu zdziwieniu miasto okazało się prawie puste. Mimo okresu przed świątecznego nie odczuwaliśmy gorączki świątecznych zakupów. Jarmark był na wytyczonym placu, na którym były poustawiane drewniane otwarte budki. Można było kupić i zobaczyć różne ciekawe wyroby. Mijaliśmy stoisko z bombkami, ręcznie wykonanymi ozdobami, kubkami. Nie obyło się też bez stoisk z niemieckimi, podgrzewanymi bułeczkami Jedno stoisko cieszyło się naszym sporym zainteresowaniem - pajacyki na sprężynkach, poustawiane w rządku, które podczas wiatru na przemian skakały góra-dół.


Na jarmarku nie byliśmy długo. W planach mieliśmy jeszcze zwiedzanie tamtejszego kościoła, podzielonego na dwie strefy religijne. Wewnątrz znajdowały się dwa ołtarze – osobny dla części katolickiej i ewangelickiej. W środku kościół był przystrojony w różne drewniane dodatki, z ogromnymi organami z tyłu i ślicznymi bogato-zdobionymi ołtarzami. Przeszliśmy kościół dookoła ołtarzy, a następnie, podążyliśmy na cmentarz nieopodal kościoła. Po drodze zobaczyliśmy, ciekawe garaże z windami dla samochodów, było to dla nas coś niesamowitego. Przy podłożu była platforma, która utrzymywała jedne auta, a pod spodem było widać drugą, z innymi autami. Trudno to opisać, ale robił wrażenie! W końcu doszliśmy do bramy cmentarnej. Z początku wydawało się, że to zwykły obiekt, ale okazało się, że na cmentarzu zachowały się ruiny kościoła, a w jego środku, były groby zmarłych. Stamtąd był też ładny widok na zamek królewski oraz na przepływającą przez miasto rzekę - Szprewę.


Udaliśmy się do Muzeum Serbskiego, w którym zwiedzaliśmy różne zachowane pamiątki. Widzieliśmy stare ławki do nauki, kałamarze, lalki oraz wózki do zabawy dla dzieci, stare zdjęcia. Niestety jedynym minusem tego muzeum było to, że żadne napisy nie były w języku polskim, lecz pod koniec naszej wizyty całkiem sprawnie rozszyfrowywaliśmy już język naszych krewniaków Serbów Łużyckich. Zresztą napisów w tym języku w mieście znajduje się całkiem sporo. Budziszyn jest największym skupiskiem tej mniejszości w Niemczech.


Następnie w planach mieliśmy pojechać do niemieckiej części Zgorzelca. W drodze na stację postanowiliśmy odwiedzić centrum handlowe, aby się trochę ogrzać, napić czegoś ciepłego. Poszliśmy również na samą górę galerii, aby zobaczyć miasto z góry. Wyglądało pięknie! Malownicze odrestaurowane domki, dachy przykryte białym puchem, prawie puste ulice, których wydawało się bez liku. Podobny widok mogliśmy jeszcze obserwować z wysokiego kamiennego mostu przerzuconego nad głębokim jarem wyżłobionym przez Sprewę.



Nim się obejrzeliśmy już siedzieliśmy wygodnie w szynobusie i popijaliśmy herbatkę, sprawdzając kto z nas robi najlepszą. Niestety konkurs był z góry ustawiony, gdyż każdy pozostał przy własnej opinii i za wszelką cenę promował własny wyrób. Gdy dojechaliśmy do Zgorzelca postanowiliśmy pojechać tramwajem w kierunku wygasłego wulkanu – Landskrony. Gdy byliśmy na miejscu spojrzeliśmy na rysujący się przed nami szczyt. Pan Taczyński przytomnie zauważył jednak, że zanim wejdziemy na szczyt będzie już ciemno, wiec zrezygnowaliśmy z tego spaceru i wróciliśmy do centrum. Przeszliśmy się przez rynek, widzieliśmy przepiękny ogromny ratusz oraz kościół. Największą uciechą jednak była brama szeptów. Została zaprojektowana, tak, że gdy ktoś powie coś szeptem w zagłębienie po jednej stronie, druga osoba usłyszy to co powiedział z drugiej strony. Oczywiście musieliśmy przetestować czy to aby na pewno prawda! Ku naszemu ogólnemu zdziwieniu okazało się, że tak!


Niestety robiło się coraz chłodniej, a nasze puste brzuchy dawały o sobie znać, toteż postanowiliśmy przekroczyć granicę niemiecko-polską i tradycyjnie pójść na gorącą pizze oraz herbatkę. Most dzielący Niemcy od Polski był pięknie oświetlony. Niestety widać było sporą estetyczną różnicę miedzy, Niemcami a Polską. Poszukiwania pizzerii nie szły nam najlepiej. Spotkaliśmy uprzejmego pana, który wskazał nam gdzie jest najbliższy lokal. Na miejscu nasze stopy znów potrzebowały długiego odmarzania, tak samo jak ręce. W oczekiwaniu na pizzę popijaliśmy już gorące herbatki więc, było nam coraz cieplej. Pizza niestety nie zadowoliła największych smakoszy, ponieważ była stanowczo za mała! Gdy wszyscy się posilili i mieli pełne brzuszki, można było ruszać dalej, na dworzec główny. Przemyciliśmy polski śnieg do Niemiec, ostatni raz popatrzeliśmy na pięknie oświetlone kamieniczki i przejechaliśmy się tramwajem. W drodze powrotnej wszyscy zajęli się sobą, znów rozmawiali i umilali sobie czas podróży. Do Wrocławia dojechaliśmy szybko znów w jakieś dwie godzinki. Wróciliśmy około 21. Wycieczka była bardzo udana i wielu z nas chętnie pojechało by jeszcze raz!


Karolina Ogrodnik, klasa III D

Autorzy fotografii: 
Karolina Ogrodnik, Grzegorz Smoła, Jan Taczyński

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

niedziela, 28 listopada 2010

Przygotowanie kartek świątecznych


Dzisiaj spotkaliśmy się w siedzibie Wrocławsko - Dortmundzkiej Fundacji im. Świętej Jadwigi, aby przygotować kartki świąteczne dla przyjaciół, dobroczyńców i sponsorów fundacji. W spotkaniu udział wzięli uczestnicy wakacyjnej wymiany polsko - niemieckiej i osoby, które chcą pojechać na kolejną wakacyjną wyprawę. 

czwartek, 25 listopada 2010

Henryków i Ziębice (wycieczka 35)

Dnia 20 listopada 2010 roku odbyła się wycieczka do Henrykowa oraz Ziębic zorganizowana, przez nauczyciela geografii – pana Jana Taczyńskiego. Spotkanie grupy było umówione, przed Dworcem Głównym we Wrocławiu, wszyscy przybyli punktualnie. Dołączyła do nas niewielka grupa uczniów z Gimnazjum w Lutyni, pod opieką naszej pani pedagog - Agaty Gajos. Pogoda była pochmurna z lekkimi umiarkowanymi opadami śniegu.



Po nie długiej jeździe pociągiem dotarliśmy, do Henrykowa i dalej ruszyliśmy na piechotę. W drodze do Brukalic ujrzeliśmy pomnik, na którym widniał napis „DAY UT IA POBRASA TI POZIWAI", okazało się, bowiem iż było to pierwsze zdanie napisane w języku polskim. Zostało wypowiedziane właśnie w Brukalicach a zapisane w „Księdze Henrykowskiej". Nieopodal pomnika znajduje się stara, opuszczona i zamknięta kopalnia bazaltu, czyli skały magmowej powstającej w wyniku zastygania lawy (magmy) na powierzchni ziemi.


Następnie, przez Brukalice zmierzaliśmy ku Opactwu Cystersów znajdujące się w Henrykowie. Które jest piękne, lecz w remoncie, więc dokładne zwiedzenie go było nie możliwe. Na chwilę poszliśmy do jednej salki, gdzie się najedliśmy, ogrzaliśmy oraz załatwiliśmy swoje potrzeby fizjologiczne. Wyszliśmy na zewnątrz i obeszliśmy Opactwo. Okazało się, że z tyłu znajduje się internat i szkoła wojskowa, do której chodzą niektórzy z absolwentów naszej szkoły. Później zmierzaliśmy ku dworcowi, gdzie mieliśmy czekać na pociąg prosto do Ziębic. Nasza droga prowadziła, przez Nadleśnictwo Henrykowskiej (gdzie ludność, przychodziła po drewno). Czekając na pociąg Pan 'T' opowiadał Nam w jaki sposób wypiętrzały się nasze piękne, polskie Sudety. Krótka jazda pociągiem do Ziębic, była czasem pozwalającym zebrać nowe pokłady energii na kolejną część wycieczki.


Ziębice okazały się być miastem opustoszałym, gdzie ludzie zamiast cieszyć się przychodzącą zimą, woleli siedzieć w swoim wygodnym fotelu, przy gorącej herbacie. Pierwszą atrakcją, jaką zobaczyliśmy w Ziębicach były „betonowe zwierzęta" oraz bitwa na śnieżki. Następnie udaliśmy się na Wzgórze Parkowe w Ziębicach, aby ujrzeć, jakże to pięknego Orła Piastowskiego, który mierzy 6 metrów, przy czym jest największą rzeźbą ceramiczną w Polsce. Został stworzony w czasach socjalistycznej Polski. Później po obejrzeniu wielkiego orła, udaliśmy się do Muzeum Sprzętu Gospodarstwa Domowego w Ziębicach, gdzie oglądaliśmy dawne żelazka, pralki. itp. A obraz jakże to interesujących artykułów gospodarstwa domowego uzupełniała Nam p. przewodniczka, która w bardzo ciekawy sposób opowiadała przeróżne historie. Jako ciekawostkę dodam, że Muzeum znajduje się w Ratuszu.


Tradycyjnie udaliśmy się na pizzę. Interesujące nas miejsce znaleźliśmy w podziemiach ratusza, gdzie przesiedzieliśmy długi czas, aż się ściemniło i postanowiliśmy powrócić do Wrocławia. Na dworcu w Ziębicach na samym środku peronu tańczyliśmy, śpiewaliśmy i robiliśmy wiele innych ciekawych rzeczy, czym rozbawialiśmy ludzi stojących wokoło. Później czekała nas podróż do Wrocławia w miłej atmosferze rozejście się pod Głównym Dworcem.

Wojtek Smagała, klasa III F

Autorzy fotografii: 
Bartek Ratusznik, Wojtek Smagała, Jan Taczyński

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

środa, 10 listopada 2010

Nakręciliśmy film o Powstaniu!



Razem z uczennicami i uczniami z mojej klasy wychowawczej dostaliśmy zadanie związane z Dniem Niepodległości. Każda klasa miała przygotować film prezentujący wybrany fragment historii Polski. Wszystkie filmy miały premierę podczas dzisiejszych obchodów. Jak nam poszło przybliżenie wydarzeń związanych z Powstaniem Wielkopolskim? Zobaczcie i oceńcie sami!

sobota, 30 października 2010

Porządkowaliśmy cmentarz


Dziś w ramach współpracy z Wrocławsko - Dortmundzką Fundacją imienia Świętej Jadwigii wybraliśmy się na Sępolno, aby uporządkować niemieckie groby, zachowane na tamtejszym cmentarzu. Do pracy włączyli się wolontariusze, między innymi z Gimnazjum 29. 

Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć.
Autorzy fotografii: Jan Taczyński, Monika Kordylewska

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

piątek, 22 października 2010

Dzień Mediacji


Dzisiaj razem z wolontariuszami z naszej szkoły uczestniczyliśmy w akcji promującej Światowy Dzień Mediacji. Ulotki przygotowane przez Urząd Miasta szybko się rozeszły, miejmy nadzieję, że również wiedza o polubownym rozwiązywaniu sporów. 

Autorzy fotografii: Jan Taczyński, Monika Kordylewska

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

czwartek, 14 października 2010

Dzień Nauczyciela

Jak co roku, 14 października, obchodzony jest Dzień Nauczyciela. W tym roku przypadło mi zadanie zorganizowania uroczystości. Długo się zastanawiałem jak wszystko rozegrać. Na szczęście z pomocą przyszedł Samorząd Uczniowski, który mając trochę szalone pomysły zaproponował, aby zorganizować ceremonie wręczenia srebrnych sztućców. Były tylko cztery kategorie, więc, żeby nikt nie poczuł się pominięty nauczyciele otrzymali kwiatki. 

W drugiej części spotkania, odegrane zostały krótkie scenki obrazujące zwykły dzień w szkole. W holu przy wejściu głównym została zaaranżowana klas lekcyjna, ustawiliśmy też krzesła dla widowni. Pierwszą lekcją była geografia, następnie historia, a na koniec język polski. Lekcje zostały przedstawione w śmieszny sposób, co widocznie bawiło nauczycieli i absolwentów, którzy tego dnia bardzo licznie nas odwiedzili.

Na sam koniec głos zabrała pani Molenda, która w imieniu Rady Rodziców, na ręce pani Dyrektor złożyła podziękowania wszystkim nauczycielom.

Autorzy fotografii: Paulina Perkal, Jan Taczyński

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.



sobota, 9 października 2010

Przygotowanie do lekcji


Przygotowanie do lekcji wymaga sporo czasu. Czasem trudno zdecydować co jest ważniejsze - zadowolenie uczniów czy konieczność opieki nad czworonożnym podopiecznym. Na szczęście Assmann potrafi dostosować się do zaistniałej sytuacji.

piątek, 8 października 2010

Srebrna Góra (wycieczka 34)

W dniach od 7 do 8 października odbyła się integracyjna wycieczka samorządowa do Srebrnej Góry. Wyjechali na nią przedstawiciele Samorządu Uczniowskiego i delegaci klas. Naszymi opiekunami byli: pan Jan Taczyński oraz pani Izabela Pilarska. Zbiórka miała miejsce w szkole po trzeciej godzinie lekcyjnej. Pełni optymizmu u dobrej energii wyruszyliśmy z Wrocławia. W autokarze śpiewaliśmy i rozmawialiśmy, podekscytowani wyjazdem.  


Po dwugodzinnej jeździe dotarliśmy na miejsce. Na początku nasi nauczyciele przydzielili nam pokoje i dali godzinę na rozpakowanie się i zapoznanie się z pensjonatem. Po pysznym obiedzie wyruszyliśmy na spacer po Srebrnej Górze. Głównym elementem wyjścia była Twierdza Srebrnogórska. 


Dojście do niej nie było łatwe, gdyż większą część drogi musieliśmy iść pod górę. Jednak było warto. Na miejscu, od pana przewodnika dowiedzieliśmy się np., że została ona wzniesiona w latach 1765 – 1777 i jest jednym z największych tego typu obiektów w Europie. Dużą atrakcją był również pokaz strzelania z karabinu skałkowego. W drodze powrotnej, szlakiem kolejki srebrno górskiej, przybłąkał się do nas duży, czarny pies, którego nazwaliśmy „Diabeł”, towarzyszył on nam do końca naszej wycieczki.




Wieczorem był czas na zabawę i wygłupy, których tematem były programy telewizyjne. Była mowa o nieszczęśliwych miłościach z Mody na sukces, były tajemnice kuchenne zgłębiane z Magdaleną Gessler, były żarciki Strasburgera z Familiady, była Randka w ciemno i był wreszcie Teatr Telewizji. Nie obyło się bez śmiechu i zabawnych scen. Do oglądania naszego programu przyłączyła się też pani właścicielka i jej goście. Po scenkach mieliśmy czas do godziny 23, na toaletę, a potem musieliśmy znaleźć się w swoich pokojach. Opiekunowie pilnowali nas przez całą noc, udało się im nawet przespać całe dwie długie godziny!


Drugi dzień wycieczki był przeznaczony na ciężką pracę nad przygotowaniem planu działania Samorządu szkolnego na rok szkolny 2010/2011. Każdy został przydzielony do wykonania określonego zadania. Podczas dyskusji, która rozgorzała po zakończeniu pracy grup,  pojawiło się również wiele nowych pomysłów. Mamy nadzieję, że je zrealizujemy.


Około godziny 13.00 wyjechaliśmy ze Srebrnej Góry, a dwie godziny później byliśmy już na miejscu we Wrocławiu. Uważamy, że wycieczka samorządowa była bardzo udana. Oprócz świetnej zabawy i integracji poznaliśmy nowe miejsca i ułożyliśmy plan działania samorządu.

Jagoda Zmysłowska, klasa III B, 
Nikola Biały, klasa III A  


Autorzy fotografii: Paulina Perkal, Jan Taczyński

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

sobota, 2 października 2010

Sobótka (wycieczka 33)


Również w tym roku szkolnym braliśmy udział w Wrocławskich Marszach Matematycznych na Orientację. Wyjazd był okazją do sprawdzenia się, czy posiadamy wystarczająca wiedzę matematyczną i umiemy się orientować w terenie. Dodatkowo uczestnicy marszów mogli przejechać się dawno nieczynną linią kolejową do Sobótki, specjalnie zamówionym pociągiem. Jak zwykle chętni dopisali i wystawiliśmy trzy patrole. Gościło nas Gimnazjum Gminne w Sobótce, a teren zawodów był wyznaczony na stokach Wieżycy. Przy słonecznej pogodzie, ładne widoki były murowane.

Jak zwykle nie zawiedliśmy i zajęliśmy wysokie miejsca. W sumie w Marszach brały udział 93 zespoły gimnazjalne, a my zajęliśmy następujące lokaty:

III miejsce zajął patrol w składzie:
Iga Karbowiak, Michał Pieniak, Jakub Szlag
W sumie zdobyli 745 punktów. 


XVI miejsce zajął patrol w składzie:
Mariusz Bojarojć, Grzegorz Smoła, Stanisław Woźny
W sumie zdobyli 471 punktów. 


XX miejsce zajął patrol w składzie: 
Daniel Bigoraj, Ewa Mańkowska, Kamil Raczycki
W sumie zdobyli 448 punktów. 

Po zakończeniu zawodów udaliśmy się na zwiedzanie miasta. Przeszliśmy przez rynek i dotarliśmy do Muzeum Ślężańskiego. Oszołomieni jednak sukcesem nie mieliśmy ochoty na zwiedzanie. Dlatego wróciliśmy na boisko szkolne i byliśmy świadkami wręczania dyplomów oraz nagród. Później grzecznie udaliśmy się na stację kolejową. W drodze powrotnej do Wrocławia chcieliśmy podróżować razem, dlatego w naszym przedziale panował wielki tłok.

Autor fotografii: Jan Taczyński

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

piątek, 24 września 2010

Przyłapany na zastępstwie!


Widzieliście kiedyś coś podobnego! Zostałem przyłapany na zastępstwie! Prowadziłem akurat lekcje geografii w zastępstwie nieobecnej pani Elżbiety Cichos. Klasa niezwykle grzeczna, bo to same dziewczęta, więc wszystko idzie bez problemu. Aż tu nagle otwierają się drzwi i staje w nich osoba z aparatem fotograficznym. "Ja tylko zrobię zdjęcie" powiedziała i zniknęła! Zjawa czy co? Ale zdjęcie jak najbardziej prawdziwe!

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

Ciało w kąpieli

Dzisiaj idąc do swojej klasy wychowawczej z jakimś drobnym ogłoszeniem, ze zdziwieniem zauważyłem, że nie ma ich w sali ... Trochę się przestraszyłem, co to mogło się stać! Zagadkę udało się na szczęście rozwiązać dość szybko - moja klasa postanowiła zażyć kąpieli!

Jak co roku we Wrocławiu odbywa się Dolnośląski Festiwal Nauki. W naszej szkole rozgrywało się jedno z wydarzeń pod nazwą: "CIAŁO W KĄPIELI".


Podczas pokazu zostały zaprezentowane podstawowe doświadczenia z wodą i powietrzem. Przez te doświadczenia uczniowie zostali wprowadzeni w złożony świat mechaniki płynów. Poznali pojęcia płynu i cieczy. Obserwowali działanie siły wyporu i naporu hydrostatycznego. Doświadczenia ułatwiają im ponadto zrozumienie zjawiska napięcia powierzchniowego. Dzięki temu uczniowie wkroczyli w podstawowe prawa hydromechaniki i poznają zastosowanie tych praw w życiu codziennym. Największe zainteresowanie wzbudziło doświadczenie z poduszkowcem i istota działania poduszki powietrznej.

Autorka fotografii: Joanna Sadowska

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

sobota, 11 września 2010

Zielona Góra (wycieczka 32)



Pierwszego dnia nowego roku szkolnego, dostaliśmy informację o wycieczce koła turystycznego. Nie spodziewaliśmy się tak szybkiego terminu, ale z radością odpowiedzieliśmy na propozycję. Trochę przeraziła nas wczesna pobudka i wyjazd o 5.30. Jak się okazało daliśmy radę! Tym razem w planie była wizyta w Zielonej Górze a szczególnie wzięcie udziału w Winobraniu, dorocznym święcie miasta. Podróż była długa. 



Wiele osób pojechało pierwszy raz, więc z uwagą słuchali wspomnień i opowieści weteranów. Poznawali też nasze wycieczkowe zwyczaje, jak np. zabawa w grę logiczną korek, którą zawsze wozi Grzesiu Smoła. Gra polega na wyjechaniu czerwonym samochodzikiem z zastawionego innymi samochodami skrzyżowania. Jest to niezwykle ciekawe i zawsze wzbudza zainteresowanie pasażerów. Nie inaczej było i tym razem. Do zabawy przyłączyły się dwie panie jadące na grzybobranie. 


Po przeszło 3 godzinach drogi wysiedliśmy na stacji w Zielonej Górze. Była w sumie wczesna godzina, bo dopiero 9. Spokojnym krokiem przeszliśmy główną ulica w stronę rynku i starego miasta. Dopiero trwały przygotowania do jarmarku, więc jak na razie zadowoliliśmy się oglądaniem zabytków. Przy ratuszu wysłuchaliśmy podstawowych informacji o mieście, a przy konkatedrze św. Jadwigi dowiedzieliśmy się o podziale administracyjnym kościoła w Polsce. Przez chwilę zachwycaliśmy się też bogatym wystrojem wnętrza tej starej, gotyckiej świątyni. 


Punktualnie o godzinie 10 stanęliśmy przed bramą Muzeum Ziemi Lubuskiej. Najwyraźniej obsługa nie spodziewała się jeszcze gości, bo dopiero po dłuższej chwili otwarto drzwi. Przywitano nas za to z wielką radością. Panie z obsługi nie mogły wyjść ze zdumienia, że przyjechaliśmy aż z Wrocławia, wszyscy podchodzili do nas z dużą sympatią. Dostaliśmy też upominki - pamiątkowy długopis. Obejrzeliśmy wystawę dotyczącą historii miasta i tradycji winiarskich regionu. Jednak największym wzięciem cieszyła się część poświęcona karykaturom i grafikom oraz sala tortur. Pan Taczyński przerażony, że odkryjemy w sobie powołanie kata zakomenderował wyjście na korowód winobraniowy. 


Korowód winobraniowy jest reklamowany jako barwny przemarsz kończący Dni Zielonej Góry. Tematem korowodu były cztery pory roku na winnicach. Zajęliśmy wygodne miejsce, z dobrym widokiem na trasę przemarszu. Przez dłuższą chwilę nic się nie działo, aż w końcu korowód ruszył. Rozpoczynał go przyjazd wiedźmy, na platformach reklamowali się winiarze, dzieci i młodzież prezentowały wykonane przez siebie przepiękne, kolorowe stroje i maski, a także umiejętności taneczne. Mimo wszystko korowód trochę nas zawiódł. Był mniej barwny i dynamiczny niż się spodziewaliśmy, więc po około 30 minutach obserwowania, podjęliśmy decyzję – idziemy do Palmiarni. Niestety nie doczekaliśmy przemarszu Bachusa, więc pamiątkowe zdjęcia zrobiliśmy sobie przy niedawno odsłoniętym pomniku. 


Zwiedzanie palmiarni, chyba nie było najlepszym pomysłem. Na dworze było słonecznie i bardzo ciepło, a we wnętrzu budynku jeszcze bardziej. Czuliśmy się jak w dżungli. Niestety nie jesteśmy chyba przyzwyczajeni do przebywania w takich klimatach, dlatego z ulgą przyjęliśmy informację o opuszczeniu palmiarni i zarządzeniu odpoczynku w parku miejskim. Jest to bardzo wyjątkowe miejsce. Na stokach Winnej Góry, zamiast drzew znajduje się winnica. Można chodzić pomiędzy roślinami i zajadać się winogronami. Spędziliśmy tu dłuższa chwilę. 

Na zakończenie jak zwykle odwiedziliśmy pizzerię, alby posilić się przed meczącym powrotem i ostateczne do Wrocławia przybyliśmy około 19.30. Byliśmy bardzo zadowoleni.


Autor fotografii: Jan Taczyński, Martyna Piwowar

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

czwartek, 5 sierpnia 2010

Ogrody Hortulus w Dobrzycy

Tym razem zabiorę Was na wycieczkę w mało znane miejsce w województwie zachodniopomorskim. Pomysł można wykorzystać podczas planowania urlopu nad Bałtykiem, szczególnie kiedy naszym jedynym celem nie jest wygrzewanie się na plaży. Bazą wypadową może stać się miejscowość Mielno, ponieważ stamtąd jest do naszego celu prawie najbliżej. 



fot. Magdalena Łukowiak, 2010
fot. Magdalena Łukowiak, 2010
Jest to coś dla fanów ogrodnictwa, ale także ludzi lubiących po prostu pooglądać ciekawie zagospodarowaną przestrzeń zieloną. Brzmi to może trochę naukowo, ale efekt potrafi być niesamowity! Mowa o Ogrodach Tematycznych Hortulus w niewielkiej miejscowości położonej w okolicach Koszalina - Dobrzycy. Do obejrzenia są tam między innymi ogród japoński czy angielski, ale także czerwony, biały, ziołowy i wiele, wiele innych! W każdym z nich znajduje się coś innego! Możemy przypadkowo potknąć się o małe, białe aniołki strojące ogród biały czy też przysiąść na niebieskiej kanapie w ogrodzie wodnym. Wszystko jest genialnie skomponowane i wywiera duże wrażenie. Ponadto znajduje się tam Centrum Ogrodnicze, w którym możemy kupić produkty przydatne do naszego prywatnego ogródka, często będą to projekty podpatrzone właśnie z Hortulusa! 

Za wstęp na teren Ogrodów Tematycznych zapłacimy od 8 (bilet ulgowy) do 12 (bilet normalny) złotych. 

fot. Magdalena  Łukowiak, 2010

JAK DOJECHAĆ?
Tak jak już wspominałam, wycieczkę tą najlepiej odbyć podczas dłuższego pobytu nad morzem. Do miejscowości Dobrzyca dojedziemy autobusem z Koszalina (około 25 kilometrów, koszt około 7 złotych za bilet; polecany rozkład: www.e-podroznik.pl). Ogrody stanowią główną atrakcję miejscowości więc trafimy do nich bez większego problemu - pokierują nas drogowskazy.

fot. Magdalena Łukowiak, 2010

niedziela, 18 lipca 2010

Najdłuższy stół świata


Upalna niedziela, autostrada pomiędzy Dortmundem a Duisburgiem, setki rowerzystów, prawie 3 miliony spacerowiczów i 22 tysiące ogrodowych ław, tworzących 60-kilometrowy stół, który znajdzie się w Księdze Rekordów Guinessa. Mieliśmy w tym swój mały udział. Na 18 kilometrze można było zobaczyć polski – wrocławski akcent. Młodzi Dolnoślązacy, uczestnicy międzynarodowej wymiany młodzieżowej, zorganizowanej przez Dortmundzko- Wrocławską Fundację św. Jadwigi, prowadzili quiz o naszym kraju. – Jakie są narodowe barwy Polski? – pytała przechodniów Paulina. Odpowiadający poprawnie w nagrodę otrzymywali polskiego cukierka. Ci zaś, którym brakowało wiedzy, dowiadywali się czegoś nowego o swoim wschodnim sąsiedzie. Ta  niecodzienna autostradowa akcja była jedną z wielu inicjatyw podjętych w 2010 roku, gdy Zagłębie Ruhry jest Europejską Stolicą Kultury. Polacy informowali wszystkich, że o ten tytuł w 2016 roku stara się stolica Dolnego Śląska. Być może wówczas przydadzą się zebrane w Niemczech doświadczenia. 

(tekst: Monika Kordylewska)

Autorzy fotografii: Jan Taczyński, Wiktor Piekarski, Ewa Janiszewska

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

sobota, 26 czerwca 2010

Jeziora Moraskie (wycieczka 31)

Wreszcie nastały wakacje. Jednak grupa zapaleńców, głównie absolwentów naszego gimnazjum postanowiła wybrać się na wycieczkę do Poznania. Spotkaliśmy się, przed dworcem tymczasowym na ulicy Suchej i w kierunku stolicy Wielkopolski wyruszyliśmy o godzinie 7.41. Na miejscu byliśmy około 10.30. Pogoda dopisywała. Było ciepło i słonecznie.

Pierwszym celem naszej eskapady były położone na przedmieściach Poznania Jeziora Moraskie. żeby się tam dostać musieliśmy pokonać dość daleką trasę przy pomocy linii Poznańskiego Szybkiego Tramwaju (rzeczywiście taki był!) i autobusu. Ostatecznie wysiedliśmy opodal pałacu, skrytego za wysokim murem i udaliśmy się w kierunku lasu rysującego się na horyzoncie. Trochę nas dziwiło, że wkładamy tak wiele wysiłku, żeby zobaczyć jeziora, ale wszystko wyjaśniły nam tablice informacyjne, znajdujące się przy wejściu do rezerwatu. Okazało się, że około 5 tys. lat temu spadł tutaj meteoryt, po upadku pozostały kratery, wypełnione dziś wodą. Są to jedyne w Polsce przykłady jezior pochodzenia kosmicznego.


Pobyt wśród drew lasu Moraskiego miał zasadniczą zaletę, chronił nas przed upałem. Nie było innego wyjścia, trzeba było wracać do centrum. Droga powrotna przebiegła sprawnie i po niecałej półgodzinie wysiedliśmy na Teatralce, tzn. Moście Teatralnym. Z radością dostrzegliśmy wielką fontannę, znajdującą się na skwerze pomiędzy budynkami Teatru Wielkiego, Zamku Cesarskiego i gmachu głównego Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Chłodzeni przez krople wody wysłuchaliśmy opowieści o Dzielnicy Cesarskiej. Byliśmy też świadkami podniosłej uroczystości. Na stopniach Teatru Wielkiego nastąpiło pożegnanie pionierów koła turystyczno-geograficznego, tzn. Magdy, Sary, Tomka i Marcina.


Wspomniane osoby miały okazję być już w Poznaniu w 2008 roku. Zresztą właśnie na ich wyraźną prośbę odbył się ten wyjazd. Weterani zgodnie potwierdzili, że na trasie wycieczki nie może zabraknąć kolejnego punktu programu tzn. Muzeum Powstania Poznańskiego Czerwiec 1956. Muzeum przybliża w niezwykle ciekawy sposób historię wystąpienia robotników przeciw władzy komunistycznej. Po zakończeniu zwiedzania byliśmy syci wrażeń, ale bardzo zgłodniali. Udaliśmy się w kierunku Starego Rynku, na obiad.


Czas uciekał nieubłaganie. Musieliśmy zweryfikować plan działania, tzn. podjąć decyzję czy chcemy odwiedzić Ostrów Tumski czy Maltę. Wybór padł na to ostatnie miejsce, gdyż znajduję się tam kompleks sportowo - wypoczynkowy. Jedną z atrakcji jest zjazd na letnim torze saneczkowym. Zjazd był niezwykle emocjonujący a dodatkową atrakcją była możliwość podziwiania panoramy Poznania ze szczytu specjalnie usypanego kopca.


Powrót do Wrocławia, choć blisko trzygodzinny, wcale nam się nie dłużył. Dużo rozmawialiśmy i dzieliliśmy się wrażeniami z wyjazdu. Na stacji we Wrocławiu pożegnaniom nie było końca. Szczególnie absolwentów dotknęła nostalgia - mieli świadomość, że kończy się pewna epoka.


Autorzy fotografii: Jan Taczyński, Stanisław Niedziela

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

piątek, 25 czerwca 2010

Zakończenie roku


Dziś dzień zakończenia roku szkolnego. Było dużo miłych słów, kwiatków i słodkości. Za wszystkie bardzo dziękuję! Przy okazji był to czas podsumowania pierwszego roku w klasie wychowawczej. W sali 36 spotkali się uczniowie i uczennice razem ze współwychowawczynią panią Anną Ziemiańską - Sulimą. Wakacje wakacjami, ale świat kręci się dalej! Do zobaczenia we wrześniu!

Autorzy fotografii: Kamil Raczycki, Jan Taczyński

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Trzebnica (wycieczka 30)



Koniec pierwszego roku wychowawstwa trzeba odpowiedni podkreślić. Dlatego proponuję klasie wyjazd na jednodniową wycieczkę do Trzebnicy. To już druga praktycznie taka sama wycieczka w tym roku. Chodzi jednak, że ma być blisko, tanio, no i najważniejsze krótko, aby współwychowawczyni p. Ania Sulima mogła z nami pojechać. Wybór już praktycznie został dokonany i jedziemy. 

Rano, przed dworcem tymczasowym, czekają już prawie wszyscy. Sprawdzenie dokumentów i zakup biletów zajmują mi chwilkę. Wysiadamy w Borchocinie. Ostatnio byłem tu w jesieni. Jedyne co się zmieniło to wszechogarniająca zieleń. Młodzi, po dłuższym marszu przez las, są trochę zmęczeni i zniechęceni, dlatego zarządzam raz po raz postój, a to wśród sadów, a to pod rozłożystym bukiem, a to przy pustelni. Wreszcie docieramy pod bazylikę. Zniechęcenie jest tak wielkie, że spora część grupy nie chce nawet wejść do środka. Nie nalegam, ale sam wchodzę. Na szczęście na Winnej Górze grupa doznała przemiany. Kto wie, może za sprawą czarodziejskich sił? Grom i zabawom nie było końca. Po miłym pikniku na świeżym powietrzu, w oczekiwaniu na powrót odwiedziliśmy jeszcze pizzerię. Pani za ladą była trochę zaskoczona naszym przybyciem, ale wyraźnie ucieszyła się z większego utargu.


We Wrocławiu jesteśmy koło 14. W tak krótkim czasie udało się sporo zobaczyć, a przede wszystkim pobyć ze sobą. Recenzja wystawiona przez p. Sulimę jest jednoznacznie pozytywna. Ja mam jednak duży niedosyt. Ale wszystkim nie da się dogodzić.

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

piątek, 18 czerwca 2010

10 sposobów na poznanie geografii


Dzisiaj, na zakończenie roku dostałem od Magdy Nuckowskiej i Asi Szydlarskiej piękny, pamiątkowy album. Dziewczęta uchwyciły wszystkie, ich zdaniem, 10 najbardziej wyjątkowych momentów w ich trzyletniej karierze gimnazjalnej. Mi najbardziej się podoba obrazek, który przedstawia moment wejścia cyfryzacji do sali 36. W jesieni 2009 kupiłem czerwonego Szajsunga, który natychmiast stał się nieodzownym elementem sali 36 (gabinet geograficzny). Napisy na tylnej ścianie rysunkowej sali nawiązują do przedstawienia, które wspólnie realizowaliśmy na konkurs. 

Dziękuję!

środa, 2 czerwca 2010

Wielkopolska (wycieczka 29)

Dnia 31 maja 2010 roku wyjechaliśmy wraz z klasą 1d na wycieczkę klasową do Wielkopolski. Pierwszego dnia pogoda nam nie dopisywała – padał deszcz i było zimno. Jednak my nie traciliśmy entuzjazmu. W autokarze było bardzo wesoło. Pan Taczyński wymyślił konkurs fotograficzny na najzabawniejszą minę. Pomysły były różne, ale wszystkie śmieszne. 




Zanim dojechaliśmy do ośrodka, zwiedziliśmy Gniezno i Biskupin. Wszystkim spodobała się pani Krysia, przewodniczka która rozbawiła nas swoim śmiesznym akcentem. W Gnieźnie zwiedziliśmy katedrę i jej podziemia. Najbardziej spodobały nam się groby różnych ważnych osobistości. 


W Biskupinie było również ciekawie, pani przewodnik opowiedziała nam wiele rzeczy na temat tego miejsca. Po godzinie 18 w końcu dotarliśmy do Ślesina. Na kolacje był kotlet schabowy i ziemniaki. Po godzinie 20 nauczyciele zorganizowali dla nas pewną zabawę. Zostaliśmy podzieleni na grupy i musieliśmy pokazać scenki z życia szkolnego. Każdy przygotował coś śmiesznego.


Drugiego dnia pojechaliśmy do Poznania. Zwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc, takich jak Wzgórze Przemysława, Hotel Bazar, Ostrów Tumski). W południe wdzieliśmy nawet poznańskie koziołki. Później pojechaliśmy na Maltę gdzie zjeżdżaliśmy na letnim torze saneczkowym. Wiele osób z oporami podchodziło do tej atrakcji, ale po pierwszym przejeździe zaraz pobiegli do kasy po kolejne bilety. Byliśmy także w zoo, gdzie widzieliśmy nowoczesną słoniarnię i motylarnię. Ten dzień jako jeden z nielicznych był bardzo udany. Jednak na kolację były niestety niesmaczne klopsy. Wieczorem pan przewodnik zorganizował grę w detektywa, każda grupa dostała zadania które musiała wykonać żeby rozwiązać śledztwo. Było trudno, ale udało nam się dojść do prawdy.


Trzeciego dnia, spakowani zeszliśmy na śniadanie. Było naprawdę smaczne. Następnie wsiedliśmy do autokaru, lecz nie mogliśmy ruszyć, ponieważ nasz kolega zostawił w ośrodku swój łuk. Pani Gajos od razu popędziła do hotelu. Gdy kusza dotarła do właściciela wreszcie ruszyliśmy. Mieliśmy jeszcze w planie zwiedzenie trzech miejsc.


Pierwszym z niech był Licheń, w którym znajduję się piękna bazylika. Gdy byliśmy w środku usłyszeliśmy bardzo głośny dźwięk dzwonów. Zwiedziliśmy również wnętrze kościoła. Każdy z nas zachwycał się jego pięknymi zdobieniami i ołtarzem. Następnie pojechaliśmy do malowniczego miasta – Kórnik. Wybraliśmy się tam ze względu na wspaniały zamek, który właśnie tam się znajduję. W środku musieliśmy założyć śmieszne kapcie. Pani przewodnik opowiadała nam wiele ciekawych historii związanych z tym miejscem. Podobało nam się wyposażenie zamku; stare meble, zbroje i bronie. 


Później pojechaliśmy do Rogalina, gdzie znajduję się arboretum. Stare potężne dęby zrobiły na nas wrażenie. Przyjemnie spacerowało się nam wśród pięknych , zielonych drzew. Po zwiedzeniu tych trzech miejsc zmierzaliśmy już w stronę Wrocławia.



Agnieszka Traczyk, Paweł Laksy, klasa I C

Autorzy fotografii: 
Jan Taczyński, Katarzyna Rzeźniczak, Agata Gajos

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.


Comments System

Disqus Shortname