środa, 26 września 2012

Wzgórza Trzebnickie (wycieczka 48)

Spotkanie przed wyjazdem jest już dawno ustalone, ale jeszcze dzień przed wyjazdem, podchodzą do mnie pierwszoklasiści, którzy dopytują się o termin i miejsce zbiórki. To jasne, bo w końcu nie na co dzień rozpoczyna się lekcje na Placu Powstańców Wielkopolskich i nie na co dzień jedzie się na zajęcia terenowe na Wzgórze Trzebnickie! 

Rano, przed samym wyjazdem, wpadłem jeszcze na chwilę do szkoły i … nie mogłem wyjść. Tak to bywa, że spraw, które trzeba załatwić jest wiele, w końcu jednak się udało wyrwać i szybciutko przemieściłem się pod dworzec Nadodrze. Jestem punktualnie o czasie i od razu moim oczom ukazuje się zwarta grupa. Krótka wymiana zdań z wychowawczynią, p. Agnieszka Reymont-Kosiek i okazuje się, że wszyscy są o czasie. Na nikogo nie trzeba czekać.

Właściwa część wycieczki rozpoczyna się w Brochocinie Trzebnickim, gdzie młodzi zostali podzieleni na grupy i rozpoczęło się rozwiązywanie zadań. Pierwsze dotyczyło stacji i linii kolejowej do Trzebnicy. Po krótkich poszukiwaniach udało nam się odnaleźć słupki hektometrowe, bez których nie udałoby się rozwiązać pierwszego zadania. Później zastanawialiśmy się nad etapami powstawania wąwozu lessowego i tworzyliśmy mapę dźwięków. Dziwnym trafem, prawie każda grupa zaznaczała „osoby z sąsiedniej grupy”. Rzeczywiście każdy, chciał mieć swoje miejsce na mapie, więc krzykom i pohukiwaniom nie było końca.

Przy kolejnym zadaniu, które rozwiązywaliśmy w Pustelni w Lesie Bukowym, nie było już tej zgodności odpowiedzi. Zastanawialiśmy się nad liczbą drzew, rosnących w lesie. Rozstrzał wyników był bardzo duży, od 800 000 do prawie 1 500 000 drzew! Nie o zgodność rachunkową jednak chodziło, ale o zasadę szacowania. Po zakończeniu liczenia ruszyliśmy w stronę miasta. Okazało się, że byliśmy prawie na miejscu, dlatego zarządziłem chwilę odpoczynku w Parku Zdrojowym, przy bliżej nieokreślonej instalacji plastycznej. Może ktoś z czytelników wpadnie na pomysł co to może być?

Jednym z ważniejszych elementów pobytu w Trzebnicy był dłuższy odpoczynek na Winnej Górze, gdzie wykonane zostało pamiątkowe zdjęcie. Ciekawe, jak bardzo zmienią się uczestnicy wyjazdu, przez trzy lata pobytu w naszym gimnazjum? Zobaczymy! Teraz pora na krótkie odwiedziny w bazylice Świętej Jadwigi a następnie udaliśmy się na zasłużony posiłek w pizzerii. Rozmowom i śmiechom pewnie nie było by końca, gdyby nie wskazówka zegara, która nieubłaganie chyliła się ku godzinie 14.40, czyli godzinie odjazdu. Pełni zapału i pozytywnych wrażeń wróciliśmy do Wrocławia.

Tekst i zdjęcia: JT

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

sobota, 15 września 2012

Góra Świętej Anny (wycieczka 47)

Dnia 15 września 2012 roku miała odbyć się kolejna wycieczka Koła Turystycznego. Stawiliśmy się na zbiórkę punktualnie o 7.15, jak zwykle bladym świtem człowiek musiał wstawać, ale jak zawsze było warto! Udaliśmy się na peron i wsiedliśmy do pociągu osobowego do Raciborza. Był wygodny i podróż zleciała nam niezmiernie szybko. 

Po dwóch godzinach drogi dotarliśmy na stację w Zdzieszowicach. Wysiedliśmy i od razu zajęliśmy się wyszukiwaniem miejsca, na ewentualny, popołudniowy posiłek. Przy głównej ulicy miasteczka znajdowała się pizzeria, więc spokojni o ten punkt programu, pełni energii ruszyliśmy w długą, okrężną drogę na Górę Świętej Anny. Po drodze usłyszeliśmy podstawowe informacje o geologii tego terenu, m.in. o zalewach morskich, które ukształtowały bogate złoża kamieni wapiennych. Wapień, jest tutaj wykorzystywany jako budulec i rzeczywiście dostrzegliśmy kilka przykładów budynków z wapienną licówką. Szliśmy w stronę wioski Żyrowa, gdzie mieliśmy obejrzeć zabytkowy pałac rodziny Gaszynów, fundatorów klasztoru franciszkańskiego. Po drodze zaprzyjaźniliśmy się z kotem i koniem. Bardzo przyjemni towarzysze spaceru.

W Żyrowej, trochę wystraszyła nas tabliczka „teren prywatny” wisząca na ogrodzeniu pałacu, myśleliśmy, że nie uda nam się zrealizować ten punktu planu. Niezrażeni jednak podeszliśmy do furty, gdzie pracowało dwóch panów. Zapytaliśmy grzecznie czy możemy wejść do środka. Panowie odpowiedzieli z „klasyczno ślonsko gadko”, że nie ma problemu i zostaliśmy wpuszczeni na łąkę przed pałacem, aby zrobić pamiątkowe zdjęcie!

Po krótkim odpoczynku, ruszyliśmy czerwonym szlakiem w dalszą drogę. Tym razem celem była nieodległa Góra Świętej Anny. Przedzierając się przez dżunglę, kamienie, strumienie i całą resztę natury dotarliśmy na szczyt, który okazał się całkiem sympatycznym miasteczkiem! Wyzwanie to było godne prawdziwych alpinistów. Na górze obejrzeliśmy zabytkowy kompleks klasztorny ojców Franciszkanów z Sanktuarium Św. Anny Samotrzeciej. Zrobił na nas duże wrażenie, bo choć niewielki to doskonale utrzymany i ze smakiem urządzony. A ja jestem dodatkowo zadowolona, bo dostałam kalendarz! Zaprzyjaźniliśmy się nawet z bratem furtianem, który niestrudzenie przybijał nam pieczątki, również na delegacji naszego opiekuna.

Zmęczeni, około 12 kilometrowym spacerem, udaliśmy się oczywiście na posiłek, tyle że nie w Zdzieszowicach. Wybraliśmy lokal leżący naprzeciw bazyliki. Czymże byłaby wycieczka koła, gdyby zabrakło pizzy!? Jedzenie bardzo nam smakowało (zmęczonym i głodnym dzieciom wszystko smakuje, ale faktycznie było pyszne :)).

Następnie udaliśmy się w drogę powrotną. Minęliśmy imponujący pomnik Powstań Śląskich, autorstwa Xawerego Dunikowskiego i dotarliśmy do amfiteatru , który zachwycił nas swoją wielkością. Kroki, które trzeba było stawiać aby zejść na dół, również były wielkie! Odbyła się nawet próba głosu. Stojąc dość wysoko, bez większego problemu słyszeliśmy słowa wypowiadane przez naszego mówcę. Doskonała akustyka. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie, chwilę odpoczęliśmy i udaliśmy się czarnym szlakiem w stronę dworca.

Dotarliśmy tam około godziny 18, a punktualnie o 20.20 byliśmy już we Wrocławiu. W czasie jazdy część z nas grała w mafię (wycieczka bez mafii to już nie wycieczka … chyba zrodziła się nowa tradycja!). Pełni wrażeń rozeszliśmy się do swoich domów.

Tekst: Magdalena Łukowiak, JT, zdjęcia: Grzegorz Smoła

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

sobota, 1 września 2012

Poznajemy Górny Śląsk

Na temat Śląska, utożsamianego najczęściej z Górnośląskim Okręgiem Przemysłowym, i jego roli dla Polski narosło już wiele mitów i legend, które nie zawsze są zgodne z rzeczywistością. Już sam fakt, że większość z nas, uważa Katowice ze stolicę całego Śląska, jest ważnym sygnałem, że trzeba pewne rzeczy w postrze-ganiu rzeczywistości uporządkować. Szczególnie nas, Wrocławian powinno interesować przywrócenie właściwego znaczenia pojęcia Śląska. Pojęcia znacznie szerszego niż się to powszechnie wydaje.

W ostatnich latach daje się zauważyć piękny trend podejmowania przez mieszkańców Dolnego Śląska inicjatyw związanych z ratowaniem i poznawaniem dziedzictwa kulturowego na dawnych Kresach Rzeczpospolitej. To inicjatywa bardzo cenna i nie do przecenienia. Wydaje mi się, że ważnym jest, aby do poszukiwania własnych korzeni na terenach wschodnich dodać jeszcze jeden element poznawania historii i geografii regionu, w którym obecnie żyjemy. Na tych dwóch filarach można z powodzeniem budować pojęcie Dolnoślązaka, dumnego z przeszłości swej rodziny i świadomego piękna regionu w którym żyje. Pora też pokazać Śląsk, jako pewną geograficzną i historyczną całość, złożoną jednak z dwóch odmiennych części - Górnego Śląska w znacznie większym stopniu zamieszkałego przez ludność osiadłą od pokoleń i Dolnego Śląska związanego z ludnością napływową z dawnych Kresów, Polski Centralnej i Wielkopolski i wielu innych regionów.

Wkroczenie wojsk polskich na Śląsk
(fot. Album zjednoczenia. Pamiątka piętnastolecia odzyskania niepodległości, Warszawa 1934, domena publiczna)
W latach 2007-2012 udawało mi się, z powodzeniem, organizować wycieczki, których celem było poznawanie bliższych i dalszych regionów Wrocławia. W naszych wędrówkach zazwyczaj omijaliśmy region położony na wschód od Wrocławia, czyli szeroko rozumiany Górny Śląsk. Wybór, aby w roku szkolnym 2012/2013 w sposób szczególny zająć się właśnie tym obszarem nie jest przypadkowy i jest związany z obchodzonymi jubileuszami. Po pierwsze jest to 170 rocznica uruchomienia Kolei Górnośląskiej (12 maja 1842), łączącej Wrocław z Oławą, po drugie 90 rocznica przyłączenia fragmentu Górnego Śląska do Polski (20 czerwca 1922). Z perspektywy mieszkańców Wrocławia są to daty zupełnie zapomniane, ale ważne gdyż świadczą, albo o dużym znaczeniu ekonomicznym regionu w XIX wieku, albo o bohaterskich działaniach Polaków chcących przyłączyć ten region do ojczyzny.

Pierwszy odjazd pociągu z Wrocławia do Olawy
za: Bartosz Kruk, 2010, Wrocław - Oława. Powstanie pierwszej linii kolejowej na Śląsku w 1842 roku, w: 800 lat historii Oławy. Studia i materiały z konferencji naukowej zorganizowanej w Oławie 12-13 marca 2009
W roku szkolnym planowane sa następujące wycieczki, których organizatorem jest Gimnazjum nr 29 im. Konstytucji 3. Maja we Wroclawiu:
  • Góra Świętej Anny, odpust Podwyższenia Krzyża Świętego
  • Brzeg, mauzoleum Piastów Śląskich
  • Nysa, zabytki śląskiego baroku
  • Chorzów, Planetarium Śląskie
  • Gliwice, Radiostacja Gliwicka
  • Opole, Skansen Wsi Opolskiej
  • Kamień Śląski, sankturarium Świętego Jacka
  • Głogówek, w poszukiwaniu śladów Jana Kazimierza
  • Krasiejów, Jurapark
ZAPRASZAM!

Comments System

Disqus Shortname