sobota, 30 lipca 2011

Żywiec (II wyprawa wakacyjna, cz. 2)

W dniu 30 lipca 2011 roku podczas trzeciego dnia pobytu na wymianie polsko-niemieckiej w Bielsku-Białej udaliśmy się na wycieczkę do Żywca. Jest to mała miejscowość położona w województwie śląskim. Choć niewielka szczyci się wielką historią i ma wiele atrakcji turystycznych.

Ze stacji, ruszyliśmy pieszo w stronę Muzeum Browaru Arcyksiążęcego. O tym, że zbliżamy sie do celu świadczyły wielkie place spedycyjne, po brzegi wypełnione charakterystycznymi, czerwonymi skrzynkami na piwo.  Na miejscu przewodniczka opowiedziała nam jak dawniej robiono piwo, pokazała nam stare urządzenia, które były potrzebne do produkcji tego napoju. W tym muzeum mogliśmy się „przenieść w czasie” do dawnych lat i zobaczyć jak wyglądały kiedyś karczma, piwiarnia z lat 30 XX wieku, czy bary z okresu PRL-u. 

Po wycieczce w muzeum udaliśmy się na obiad do pobliskiej restauracji. Tu również mogliśmy zakosztować atmosfery z minionych lat, tym razem z okresu kiedy założono browar, czyli połowy XIX wieku. Portret cesarza Franciszka Józefa, czy zabytkowe kufle tworzyły

Posileni obiadem pojechaliśmy miejskim autobusem na rynek, gdzie mieliśmy czas wolny. Chwilkę pochodziliśmy po głównym pllacu miasta, gdzie akurat rozlokował sie jarmark związany 48 Tygodniem Kultury Beskidzkiej. Oglądaliśmy góralskie rękodzieło i kosztowaliśmy regionalnych specjałów. W drodze powrotnej na stację kolejową zwiedziliśmy ważniejsze zabytki miasta – konkatedrę z kaplicą rodową Habsburgów, Stary i Nowy Zamek, czy park zamkowy.

Przechodząc przez most na Sole byliśmy świadkami niecodziennego wydarzenia. Czwórka chłopaków na materacu płynęła w kierunku stopnia wodnego, z którego spadała w dół. Nasi niemieccy przyjaciele byli trochę zdziwieni taką formą rozrywki, ale dobrze się bawili i kibicowali pływakom. 

Po tym niecodziennym akcencie udaliśmy się na pociąg powrotny do Bielska- Białej. Gdy wróciliśmy czekała na nas kolacja, po której udaliśmy się na różne gry i zabawy. Dzień zaliczam do bardzo udanych!

Martyna Piwowar


Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

czwartek, 28 lipca 2011

Bielsko-Biała (II wyprawa wakacyjna, cz.1)

W dniu 28 lipca 2011 roku wyjechaliśmy spod dworca głównego we Wrocławiu do Bielska Białej na siedmiodniową, polsko - niemiecką wymianę młodzieży. Organizatorem  wyjazdu była Wrocławską - Dortmundzka Fundacja im. Świętej Jadwigi. W wymianie wzięło udział 19 osób - 10 osób z grupy niemieckiej i 9 osób z grupy polskiej.


My, czyli grupa polska, jechaliśmy pociągiem z przesiadką w Katowicach. W czasie drogi najwięcej emocji wzbudził przejazd przez groblę na Stawie Maciek w Goczałkowicach Zdroju. Po przyjeździe do Bielska-Białej ruszyliśmy do miejskiego autobusu, który zawiózł nas do ośrodka „Betania”, znajdującego się w pięknie położonej, podgórskiej części miasta, Wapiennicy. 



Chwilę po naszym zakwaterowaniu, dołączyła do nas grupa niemiecka, która po całonocnej, męczącej podróży autobusem dotarła pod bramę ośrodka Betania z samego Dortmundu. Po zapoznaniu udaliśmy się na obiad. Zasiedliśmy przy długim stole, który, jak się później okazało miał się stać świadkiem wielu wspólnych rozmów. Pierwsze popołudnie spędziliśmy na różnych zabawach i grach integracyjnych. Pogoda nie dopisywała, dlatego bawiliśmy się w budynku. Po kolacji, zmęczeni Niemcy udali się na spoczynek, natomiast my poszliśmy na  spacer. 



Kolejny dzień przywitał nas chmurami, które przelewały się przez stoki gór, widoczne z okien ośrodka. Zaopatrzeni w parasole i kurtki przeciwdeszczowe udaliśmy się na przystanek autobusowy, który zawiózł nas w kierunku centrum, do Studia Filmów Rysunkowych. W starym, dziewiętnastowiecznym, budynku mieści się wytwórnia bajkowego świata dzieciństwa. Mieliśmy okazję poznać miejsca gdzie powstawały znane każdemu dziecku postacie – Reksio, Bolek i Lolek czy Koziołek Matołek.

Wewnątrz budynku czas zatrzymał się w latach 70. minionego wieku. Weszliśmy do sali nagrań. Charakterystyczne meble, trzeszczące siedzenia, czy okrągłe kinkiety, wiernie oddawały klimat dawnego kina studyjnego. Nasi niemieccy towarzysze z pewnym zdziwieniem patrzyli się na to wszystko. Pewnie zastanawiali się, czy w tym „muzeum” może powstać film. Rozpoczął się wykład pracownika Studia. Jego ekspresyjna opowieść uświadomiła wszystkim, że w kreowaniu bajkowego świata najważniejsza jest nie technika, ale wyobraźnia. Przykładowo, kiedy zamknęliśmy oczy usłyszeliśmy człowieka idącego po śniegu, a kiedy je otworzyliśmy zobaczyliśmy najzwyklejszy w świecie worek wypełniony mąką ziemniaczaną! Takich przykładów było znacznie więcej. Współczesne studio animacyjne, nie mogło by funkcjonować bez komputerów. To co dawniej wykonywał sztab ludzi, plastyków, kreślarzy, fotografów, dziś wykonuje maszyna. Trzeba przyznać, że te cyfrowe metody pracy nie wzbudziły już takiego zainteresowania. Nie miały w sobie duszy. Wizytę w SFR zakończyła projekcja najciekawszych bajek i pamiątkowe zdjęcie z Bolkiem i Lolkiem.



Popołudnie spędziliśmy w centrum miasta, a właściwie w centrach miast. Mogliśmy porównać małopolską Białą i śląskie Bielsko. Obejrzeliśmy najważniejsze zabytki – Zamek Książąt Sułkowskich, konkatedrę Świętego Mikołaja, ratusz nad rzeką Białą. Najwięcej czasu spędziliśmy w wielkim centrum handlowym, gdzie mieliśmy wyznaczony czas na samodzielny posiłek i ewentualne zakupy. Na wspólnych rozmowach i konsumpcji, czas szybko zleciał. Już po zachodzie słońca udaliśmy się do autobusy, który zawiózł nas na Wapiennicę.     


Martyna Piwowar

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.




Comments System

Disqus Shortname