czwartek, 31 grudnia 2015

Kartuzy

Wyjazdy nad morze nie koniecznie muszą być związane z plażowaniem. Czasem warto zrobić wycieczkę wgłąb kraju. Dziś zapraszam do odwiedzenia Kartuz - niewielkiej miejscowości leżącej na Kaszubach.


O specyfice regionu Kaszub, który sam w sobie jest atrakcją turystyczną, pisałam już w poście o Wieżycy. Tutaj opiszę więc tylko miasteczko. Aby dowiedzieć się szczegółów dotyczących kaszubskiej kultury warto zajrzeć do Muzeum Kaszubskiego.

fot. MŁ, 2015

Głównym zabytkiem w Kartuzach jest Kolegiata Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Została wybudowana w XIV wieku. Był to kościół klasztorny Kartuzów. Był to zakon stosujący bardzo surowe reguły. Kościół ten ma dach przypominający kształtem wieko trumny. Z innych elementów zespołu poklasztornego zachowały się budynki gospodarcze, erem (cela braci zakonnych) oraz refektarz – od 1995 r. siedziba galerii sztuki współczesnej (szczegóły).


W Kartuzach, przy Rynku, znajduje się także Kościół św. Kazimierza zbudowany w stylu neogotyckim. Na listę zabytków miasta wpisany został także szereg modernistycznych domów z lat 30. XX wieku.

Ponadto, wszystko to leży nad czterema jeziorami! Nad jednym z nich utworzono spacerową promenadę cieszącą każdego dnia zarówno mieszkańców, jak i turystów. Na jej końcu utworzono punkt widokowy. Na Złotej Górze natomiast utworzono Centrum Turystyki Wodnej


JAK DOJECHAĆ?
Jeszcze niedawno wcale nie opisywałabym tego miejsca. Wszystko stało się możliwe jesienią 2015. roku dzięki rewitalizacji linii kolejowej z Trójmiasta do Kartuz! Teraz można się tu dostać z łatwością, a pociągi PKM (rozkład tutaj) kursują bardzo często!

wtorek, 29 grudnia 2015

Wieżyca i Szymbark

Wyjazdy nad morze raczej rzadko kojarzą nam się z wędrówkami po... górach. Szczególnym przypadkiem takich wędrówek są wydmy. Chciałabym jednak zaprosić Was dziś na wycieczkę w najprawdziwsze wzgórza na Pomorzu! Mowa o Wzgórzach Szymbarskich, których najwyższym szczytem (i jednocześnie najwyższym szczytem na Niżu Europejskim!) jest Wieżyca (328, 7 m n.p.m.). 

 

Wspomniana wysokość nad poziomem morza być może nie zachwyci miłośników wspinaczki, ale trzeba zwrócić uwagę na to, że wspinać będziemy się praktycznie z poziomu morza. Widoki z góry są wspaniałe, ponieważ wokół nie ma lepszego ani wyższego punktu do obserwacji. Wszystko widać jak na dłoni dzięki wybudowanej na szczycie wieży widokowej! 

fot. MŁ, 2015

Co jeszcze ciekawego można powiedzieć o tym miejscu? Położone jest w samym centrum Kaszub, czyli regionu kulturowego w Polsce, na terenie którego ludzie posługują się specyficznym językiem regionalnym - kaszubskim oraz własnymi tradycjami i kulturą w ogólnym tego słowa znaczeniu. Aby zapoznać się ze specyfiką tego języka najlepiej posłuchać poniższej piosenki (źródło: www.youtube.com) :) 


Przy okazji warto odwiedzić niewielką miejscowość - Szymbark. Znajduje się tam Centrum Edukacji i Promocji Regionu, które jest jedynym w swoim rodzaju, kaszubskim skansenem.  Każdy znajdzie tam coś dla siebie, a najbardziej znanym i najciekawszym obiektem jest tam dom zbudowany do góry nogami! Błędnik wariuje, kiedy wchodzi się do środka. Na drugim miejscu w rankingu ciekawości i osobliwości plasuje się najdłuższa deska świata! 

 

JAK DOJECHAĆ? 

Z Trójmiasta dojazd jest bardzo prosty - pociągiem jadącym w kierunku Kościerzyny. Rozkład jazdy. Wysiadamy na stacji Wieżyca. Stamtąd czeka nas około 13-kilometrowy marsz, jeśli mamy ochotę zwiedzić obie atrakcje (wliczając powrót na stację). Ze stacji na szczyt prowadzi czarny szlak turystyczny, a dalej trzeba kierować się w stronę głównej drogi do Szymbarka. Szczegóły na poniższej mapie.

mapa za: maps.google.pl

niedziela, 20 grudnia 2015

Drezno (Dresden)

Zapewne każdy z Was słyszał o legendarnym jarmarku świątecznym odbywającym się w Dreźnie od prawie sześciuset lat. Niedawno przywrócono kolejowe połączenie Wrocławia z tym majestatycznym miastem. Chciałabym, żebyście wiedzieli, że warto tam pojechać nie tylko na święta. Zapraszam zatem na wycieczkę.

 

Drezdeński główny dworzec kolejowy położony jest bardzo  blisko Starego Miasta. Spacer najlepiej jest zatem zacząć od zwiedzenia Rynku. To tam właśnie co roku odbywa się jarmark. Gdy rozejrzymy się wokół zauważymy wiele dużych budynków, ale naszą uwagę na pewno w pierwszej kolejności przykuje Kościół Marii Panny. Jest to luterańska świątynia, największy na świecie budynek wzniesiony z piaskowca. W czasie drugiej wojny światowej została całkowicie zniszczona i pozostawała przez około 50 lat stertą gruzu przypominającą o pogromie. Szczęśliwie, postanowiono dokonać rekonstrukcji i dziś możemy oglądać Kościół w dawnej odsłonie. 

fot. MŁ, 2015

Drugim ciekawym obiektem jest ewangelicki Kościół Świętego Krzyża, którego dzieje sięgają XIII wieku. Historia nie oszczędzała świątyni, ponieważ kilkukrotnie została ona strawiona przez pożar, następnie zniszczona podczas wojny siedmioletniej i w wyniku bombardowań drugiej wojny światowej. Z uwagi na brak funduszy odbudowano część zewnętrzną, a wewnątrz pozostawiono "prowizorkę". Po jakimś czasie owa prostota została doceniona i pozostawiona na stałe. Co ciekawe, zwiedzając Kościół można wejść na wieżę i z wysokości ponad 50 metrów podziwiać panoramę miasta. Przy okazji zobaczyć pięć dzwonów wykonanych z brązu, drugich co do wielkości w całych Niemczech (po katedrze w Kolonii). Masa największego z nich to 11,5 t.

fot. Grzegorz Smoła, 2015

fot. Grzegorz Smoła, 2015
Jeżeli już jesteśmy przy Kościołach wszystkich możliwych wyznań, to zupełnie niedaleko wspomnianych dwóch, znajduje się Synagoga. Została zbudowana w miejscu starej Synagogi spalonej podczas nocy kryształowej. Uchodzi za jedną z najnowocześniejszych w Europie, co widać po wyglądzie jej budynku. Moim skromnym zdaniem dawny budynek był ładniejszy... Bądź co bądź, nad drzwiami synagogi znajduje się oryginalna, pozłacana gwiazda Dawida, którą w czasie wojny ukrywał jeden ze strażaków, którym zabroniono gasić starą synagogę. Jest to centrum kulturalne drezdeńskich Żydów. 

Nie można także zapomnieć o Katedrze katolickiej pw. Świętej Trójcy. Świątynia w stylu późnego baroku została wzniesiona na zlecenie Augusta III Sasa. Podczas drugiej wojny światowej miała więcej szczęścia niż pozostałe opisane kościoły - ocalała większość wewnętrznych dekoracji. W krypcie pod kościołem znajdują się sarkofagi członków dynastii Wettynów, królów Saksonii i Polski. Co ciekawe, w niedzielne popołudnie można w Katedrze uczestniczyć w mszy świętej w języku... polskim! 

Praktycznie na przeciwko Katedry znajduje się wejście do słynnego pałacu Zwinger. Jest zbudowany na planie prostokąta z wewnętrznym dziedzińcem, który otoczono galeriami (ogród z fontannami), bramą koronną, pawilonami. August Mocny sprowadził tutaj zbiory egzotycznych roślin, a także porcelany. Można zwiedzić tutaj przede wszystkim galerię sztuki (Galeria Mistrzów, w której znajdują się obrazy m.in. Rubensa czy Rembrandta), galerię porcelany (zbiory porcelany zarówno chińskiej jak i znanej w całych Niemczech - miśnieńskiej!) oraz salon matematyczno - fizyczny. Za bilet normalny na wszystkie wspomniane wystawy zapłacimy 10 euro, ulgowy - 7,5 euro. Trzeba się przygotować na to, że zwiedzanie zajmie sporo czasu - ale z pewnością warto wejść do środka. Muzea są zamknięte jedynie w poniedziałki, w pozostałe dni czynne od 10 do 18.


fot. MŁ, 2015

Jeżeli macie jeszcze czas i wciąż mało Wam doznań estetycznych, warto zwiedzić Operę.  Obecny budynek Semperoper jest już trzeci z kolei, co wskazuje na to, że historia nie oszczędzała tej części miasta.

W Dreźnie znajduje się także Zamek - rezydencja Wettynów - posiadający 800-letnią tradycję. 

fot. MŁ, 2015

Na zakończenie swojej wizyty w tym pięknym mieście warto przespacerować się brzegiem rzeki Łaby.

JAK DOJECHAĆ?
Bezpośrednim pociągiem z Wrocławia, rozkład znajduje się tutaj. Warto pojechać mniejszą grupą, ponieważ zapłacimy mniej za bilet. Szczegóły promocji drezdeńskiej na stronie przewoźnika  

fot. MŁ, 2015
  

środa, 16 grudnia 2015

Klasztorny wirydarz (tajemnica 8)

Często biegając po szkolnym boisku na lekcji wychowania fizycznego, czy na przerwie widzimy duży ceglany budynek dawnego kościoła. Jest to dzisiejsze Muzeum Architektury, które w zasadzie zajmuje dwa budynki - wspomniany kościół i przylegający do niego, niewidoczny z boiska, klasztor Ojców Bernardynów.

Budynek ten jest zbudowany w stylu gotyckim, w latach 1462 - 1505. Zamieszkali w nim mnisi, ale nie nacieszyli się długo swoim nowym klasztorem. W wyniku reformacji, w 1522 roku, rada miejska podjęła decyzję o wyrzuceniu zakonników z miasta. W budynku klasztornym urządzono szpital, a kościół dalej peełnił swoje funkcje. Kiedyś okolice naszej szkoły, w tym szkolne boisko były gęsto zabudowane, dlatego przy kościele funkcjonowała ewangelicka parafia dla tzw. Nowego Miasta. 



Dzisiejsze muzeum powstało w 1965 roku i posiada w swych zbiorach 25 tysięcy obiektów, wystawia stale około pięciuset z nich. Wchodząc do środka dostrzegliśmy liczne detale architektoniczne, plany, mapy, rysunki, szkice, modele, fotografie, zabytki rzemiosła związanego z architekturą, a także modele Wrocławia z okresu średniowiecza i z XIX wieku.

W środku dawnego klasztoru jest wirydarz, czyli piękny ogród otoczony murami budynku. To właśnie on jest największą tajemnica budynku, schowaną przed oczami przechodniów. Jeżeli chcecie zobaczyć to miejsce, to warto wybrać się tutaj w środę, np. po lekcjach. Wówczas wstęp do Muzeum jest bezpłatny!

To już koniec naszego cyklu o tajemnicach okolic szkoły!
Dziękujemy Wam za uwagę!

Odcinek opracował:
Marcin Fornala



czwartek, 10 grudnia 2015

Zajęcia w Ogrodzie Zoologicznym

Grudniowy czwartek okazał się bardzo miłym dniem. Przed szkołą czekał na nas autobus, który zawiózł nas do ZOO. Zostaliśmy podzielenie na dwie grupy. Obie miały ten sam plan zajęć, ale realizowany w odwrotnej kolejności.



Najpierw poszedłem do Afrykarium, gdzie na niewielkiej przestrzeni mieliśmy okazję zaobserwować różnorodność klimatyczną, roślinną i zwierzęcą kontynentu afrykańskiego. Było to wspaniałe uzupełnienie lekcji o klimatach świata, która już za parę dni i lekcji o  krajobrazach Afryki, którą będziemy realizować pod koniec pierwszej klasy


W terrarium w Ogrodzie Zoologicznym odbyły się zajęcia na temat płazów. Choć 10 grudnia było chłodno, to temperatura w pomieszczeniach sięgała niemal 26 stopni Celsjusza. Wszystkich to bardzo rozleniwiło. Za szybami obejrzeć można było wiele gatunków należących do gromady płazów. Niektóre z nich ukryły się i trudno było je znaleźć, z innymi natomiast stanąć można było "oko w oko". Czyż mała żółto-czarna żabka nie wygląda, jak zaklęty książę? 


Zajęcia były bardzo ciekawe, ponieważ poszerzyły wiedzę książkową o praktyczne obserwacje.

wtorek, 8 grudnia 2015

Warszawa (wycieczka 71)

8 grudnia 2015, godzina 4:30. Zaraz, zaraz... chyba spóźniłam się na pociąg? Przecież jedziemy do Warszawy... Ach, jednak nie! Przecież już nie trzeba wyjeżdżać tak wcześnie. Jedziemy Pendolino! Dopiero po godzinie 6!

Gdy przyszłam na dworzec prawie wszyscy członkowie Samorządu Uczniowskiego oraz grupy projektowej "Lekcja o Japonii" już czekali pod walizką. Sprawnie udaliśmy się na peron i wsiedliśmy do naszego pojazdu. Po dłuższej chwili przyszedł pan konduktor i pochwalił nas, że wszystko (bilety i legitymacje) się zgadza. Podróż upłynęła zaskakująco szybko, gdyż już o 10:00 staliśmy na peronie Dworca Centralnego w Warszawie.


"Uważaj, to nie chmury, to Pałac Kultury!" - śpiewał kiedyś zespół Elektryczne Gitary. Sprawdziło się, ponieważ po wyjściu z podziemi dworca zamiast okazałego budynku ujrzeliśmy... chmurę. 


Tramwajem, metrem oraz pieszo przemieściliśmy się na ulicę Wiejską, do Sejmu. Tradycyjnie, w Biurze Przepustek, czekała nas chwila grozy, czy zostaniemy wpuszczeni, ale równie tradycyjnie wpuszczeni zostaliśmy. Okazało się, że dwa tygodnie temu otworzono nowe wejście dla grup, z którego już mogliśmy skorzystać. Sprawnie przeszliśmy przez kontrolę pirotechniczną. 


W Sejmie udało nam się zobaczyć "najsłynniejsze schody w Polsce, które codziennie występują w telewizji", Salę Posiedzeń i Salę Kolumnową, zapoznaliśmy się także z innymi budynkami sejmowymi - już wiemy co, gdzie się mieści. 


Zadowoleni i nieco głodni wyszliśmy z Sejmu. To nie był jednak koniec czekających nas tego dnia wrażeń. "Zahaczając" o sklep szybkim krokiem udaliśmy się do Muzeum Azji i Pacyfiku, gdzie mieliśmy wziąć udział w lekcji o japońskich zabawach. Była to niebywała okazja, aby pograć w japońskie szachy - spolszczone na pojedynek robotów, ayatori (kocią kołyskę, zabawę ze sznurkiem) i zobaczyć, jak działa kendama - japońska, zręcznościowa zabawka. Dowiedzieliśmy się także, skąd pochodzi gra "chińczyk" (wcale nie z Chin, tylko z Indii) i wiele innych planszówek. Nawet tak popularne dziś Angry Birds pierwotnie było japońską grą na małą konsolkę. 


W końcu przyszedł czas na wyczekiwany obiad. Napełniwszy brzuchy postanowiliśmy przejść się na Krakowskie Przedmieście i podziwiać świąteczne iluminacje. Trzeba przyznać, że możliwość zrobienia sobie zdjęcia w bombce, albo wejścia do prezentu jest rzadko spotykana. Przeszliśmy obok zaśnieżonego (niestety, tylko światłem) Zamku Królewskiego i dotarliśmy na Rynek, gdzie wokół syrenki mieszkańcy stolicy jeździli na łyżwach.


Nadszedł czas na powrót. Postanowiliśmy przejechać się nowym metrem w okolice Dworca, a stamtąd jeden, długi przystanek tramwajem. Na dworcu zrobiliśmy ostatnie zakupy i wsiedliśmy do pociągu, tym razem "zwyczajnego", przedziałowego expresu, który dowiózł nas do Wrocławia równie szybko jak Pendolino.

czwartek, 26 listopada 2015

Byliśmy w Obserwatorium Meteorologicznym!


W ramach projektu "Szkoła w Mieście" klasa 1D uczestniczyła w wyjściu do Obserwatorium Meteorologicznego na wrocławskim Dąbiu. Mimo, że dla niektórych była to już druga lub trzecia taka wycieczka, wszyscy z uwagą wysłuchali ciekawego wykładu i pokazu przygotowanego przez pracownika Zakładu. Klasa została pochwalona za grzeczne zachowanie i zadawanie ciekawych pytań. 

piątek, 13 listopada 2015

Złoczów (Золочів)

Z odległych krańców Europy czas przenieść się na bliskie sercu Polaków Kresy Wschodnie. Przebywając tam dłużej można odkryć wiele niesamowitych, zapomnianych miejsc. Postaram się Was do nich zaprowadzić. Tego dnia odwiedzimy Złoczów

 

Podobnie jak większość kresowych miast, Złoczów ma ciekawą historię. Jednym z ważniejszych wydarzeń w tej historii było wybudowanie przez ojca króla Jana Sobieskiego - Jakuba, zamku. Syn króla - również Jakub - ufundował natomiast kolegium pijarskie, w którym po 1760 r. wykładał m.in. Onufry Kopczyński (autor pierwszej gramatyki języka polskiego) i do którego uczęszczał Ignacy Zaborowski, autor pierwszych polskich tablic logarytmicznych. 

fot. MŁ, 2015

Wspomniany XVI-wieczny zamek jest jednym z ważniejszych zabytków Złoczowa i jednym z elementów Złotej Podkowy Lwowszczyzny.  Dawniej forteca obronna, przeszedł także złe czasy drugiej wojny światowej służąc jako więzienie NKWD, był całkowicie zniszczony i... zupełnie niedawno odbudowany! Obecnie jest to filia Lwowskiej Galerii Sztuki. Wnętrza można zwiedzać codziennie w godzinach 10.00 - 17.00. Kosztami się nie przejmujcie:) Największe wrażenie robi ogromny obraz przedstawiający bitwę pod Parkanami. Niedawno na terenie Zamku w Pałacyku Chińskim otworzono także niewielkie Muzeum Kultur Wschodu, co jest rzadkością na terenie Ukrainy! Można tam zobaczyć np. rzeźbę z drewna sandałowego! 

fot. MŁ, 2015
O ile zwykle ukraińskie miasteczka są zaniedbane, to centrum Złoczowa prezentuje się bardzo dobrze. Warto przespacerować się miejskimi ulicami i odwiedzić  dawny Kościół oo. pijarów pw. Wniebowzięcia NMP z 1730 roku - jeden z nielicznych kościołów w Galicji nieprzerwanie czynnych w czasach sowieckich! Jego fasada przypomina nieco fasady Kościołów znane z krajów śródziemnomorskich! 

fot. MŁ, 2015

fot. MŁ. 2015
Ponadto nie można zapomnieć o nieco ukrytym zabytku Złoczowa. Na lokalnym cmentarzu znajduje sKaplica Poległych Bohaterów (także zwana Kaplicą Orląt Złoczowskich). Spoczywają tam zwłoki 22 oficerów i żołnierzy polskich, torturowanych i zamordowanych przez Ukraińców w Złoczowie w czasie walk polsko-ukraińskich w latach 1918-1920. Kaplica została poświęcona 21 września 1921 po ekshumacji zwłok poległych, którzy zostali pochowani pierwotnie w zbiorowej mogile. Uroczystości poświęcenia kaplicy zgromadziły ok. 40.000 osób w tym senatorów USA i Wielkiej Brytanii. W okresie Ukraińskiej SRR w kaplicy znajdował się magazyn narzędzi i składowisko śmieci. W 1992 miejscowe Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Złoczowskiej przy późniejszym wsparciu Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie przystąpiło do odnowy obiektu, który był w ruinie: zawalony dach, drzewa rosnące na murach. Po renowacji na pierwszym piętrze znajduje się mauzoleum, a na drugim kaplica (tekst o Kaplicy za: pl.wikipedia.org). Dojdziemy tam idąc wzdłuż płotu cmentarza, a tuz obok Kaplicy można wejść na cmentarz. 


JAK DOJECHAĆ?
Do Złoczowa można dojechać bezpośrednim pociągiem ze Lwowa jadącym w kierunku Tarnopola (ТЕРНОПІЛЬ).  Podróż powinna zając około 1,5 godziny. Podróżując kolejami ukraińskimi trzeba być cierpliwym i spokojnym - do celu dojedziemy na pewno (i to bezpiecznie!), tylko mogą występować niewyjaśnione opóźnienia. Polecam po prostu zabrać w podróż jedzenie, picie i dobre towarzystwo! (Ale zwykle pociągi są punktualne, nie martwcie się!). 
Ze stacji w Złoczowie prostą drogą można udać się do miasta, mijając po drodze wspomniany cmentarz. 

fot. MŁ, 2015
 

wtorek, 10 listopada 2015

Pozostałości pomnika (tajemnica 7)

W bliskim sąsiedztwie naszej szkoły znajdowały się kiedyś mury miejskie, później przekształcane w fortyfikacje. Kiedy w XIX wieku ostatecznie je zburzono powstała pusta przestrzeń. Postanowiono, że zostanie tu założony parkiem, a jedynym obiektem , który pozostanie będzie fosa. 



Dzisiejsza Promenada Staromiejska, to park ciągnący się wzdłuż fosy. Fragment leżący obok Muzeum Narodowego i Panoramy Racławickiej jest bardziej rozległy i dziś nosi nazwę Parku Juliusza Słowackiego. Znajdują się w nim rozległe polany, aleje wysadzane platanami, a także kilka pomników - między innymi poety, który stał się patronem miejsca czy Pomnik Katyński.

Mało kto wie, że w parku, na tyłach dzisiejszego Muzeum Architektury znajduje się pozostałość dawnego pomnika Johanna Knorra. To właśnie ten człowiek, pełniąc na początku XIX wieku funkcję miejskiego radcy budowlanego zainicjował przekształcenie przestrzeni pozostałej po fortyfikacjach w park miejski. Niestety monument nie dotrwał do naszych czasów w całości - brakuje najważniejszego elementu popiersia.

Ciekawi jesteście kolejnych historii i tajemnic? 
Już za tydzień kolejny odcinek!

Odcinek przygotował:
Max Wiśniewski

wtorek, 3 listopada 2015

Wyspa Piasek (tajemnica 6)

Wyspa Piasek powstała w miejscu gdzie Odra z różnych powodów zaczęła się rozlewać na boki, płynąć leniwie, wolniej i w tym miejscu łatwiej odkładał się materiał niesiony przez rzeką, czyli piasek. Węższe koryto wykorzystano żeby zbudować mosty prowadzące na drugą stronę miasta a leżące na legendarnym szlaku bursztynowym. Jak pewnie się domyślacie łatwiej się buduje kilka krótkich mostów mosty niż jeden długi. Dziś jeden z nich jest czerwony, to Most Piaskowy. Służy on wrocławianom nieprzerwanie od 1861 roku. Jest on najstarszym mostem we Wrocławiu zbudowanym z żeliwa


Niegdyś wyspa była gęsto zabudowana. Przy skrzyżowaniu ulic Świętej Jadwigi i Wodnej (przyjrzyjcie się uważnie, stoi tam nawet tabliczka z nazwą ulicy), znajdował się dom znanego architekta Carla Gottharda Langhansa. Prawie wszystkie zabudowania zostały zniszczone w ostatnich miesiącach II wojny światowej.



Głównym obiektem wyspy jest kościół Najświętszej Maryi Panny, zbudowany w stylu gotyckim. Budynek posiada swoją krótką legendę. Otóż średniowieczny, wrocławski przywódca Piotr Włost wyruszył na bitwę, z której „przywiózł sobie” żonę. Trudno urzec czy Włost wziął ją w „niewole”, czy zmusił ją do wyjścia za mąż, lecz jak się okazało w późniejszym czasie, byli bardzo szczęśliwym małżeństwem. Nie ominęły ich jednak problemy. Parę lat po urodzeniu się ich dzieci, zachorowały one na bardzo ciężką chorobę. Oboje małżonkowie postanowili, że jeśli ich dzieci wyzdrowieją, zbudowany zostanie kościół. W efekcie, według legendy zbudowano siedemdziesiąt kościołów, choć historycy doliczyli się tylko siedmiu. Nad wejściem do kościoła można się dopatrzyć figury matki i jej syna – głównych postaci legendy.



Warto dodać, że południowo-zachodni skrawek wyspy jest odcięty od reszty lądu kanałem ze Śluzą Piaskową. Ten fragment miasta nosi nazwę Wyspy Daliowej.

Jesteście ciekawi następnej tajemnicy?!
Zapraszamy za tydzień!

Odcinek opracowały:
Julia Szukalska, Marta Słowik,
Ola Matysiak, Marysia Tymorek

sobota, 31 października 2015

Biblioteka Humboldta


Jakiś miesiąc temu skontaktowała się ze mną p. Justyna Szałamacha, córka p. Krzysztofa Zielnicy polskiego badacza biografii i twórczości Alexandra von Humboldta. Chciała komuś przekazać ksiażki i inne materiały, które zgromadził jej zmarły ojciec. Poszukując kogoś w internecie odnalazła mój blog. Poczułem się zaszczycony. 

Dziś udało się sfinalizować spotkanie. Otrzymałem kilka wartościowych książek, wiele innych materiałów. W miarę moich możliwości będę jej tutaj pokazywać, abyśmy wszyscy mogli się czegoś dowiedzieć o patronie naszego bloga.

Comments System

Disqus Shortname