sobota, 20 lutego 2010

Ząbkowice Śląskie (wycieczka 25)

Wycieczka koła turystycznego w dniu 20 lutego 2010 roku rozpoczęła się o dość późnej porze, mianowicie o 10.40 rano. Zebrani na peronie dworcowym czekaliśmy na autobus mający zawieźć nas do Ząbkowic Śląskich. Czekanie nie dłużyło się. Już po 10 min. ujrzeliśmy właściwy autokar.


za: http://fotopolska.eu/
foto/644/644709.jpg
Po godzinie wydostaliśmy się z ciasnego wnętrza pojazdu i ruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Pierwszym punktem, do jakiego zostaliśmy zaprowadzeni, był mały ryneczek ratuszem i nieczynną fontanną. To tam p. Taczyński wygłosił krótką przemowę o atrakcjach i urokach mieściny.

Plan naszej wycieczki zaznaczał odwiedziny w miejscowym muzeum etnograficznym i wejście na krzywą wieżę. Po muzeum oprowadzała nas sympatyczna acz trochę zmęczona kobieta, jednakże dzielnie tuszowała to wrażenie i z uśmiechem na ustach opowiadała o zbiorach muzealnych. Na zbiory te składały się: stare żeliwne żelazka, maszyny do pisania, telewizory, gramofony oraz ubrania z minionych epok prezentowane na manekinach. Największą jednak niespodziankę zrobiło nam laboratorium doktora Frankensteina, które znajdowało się w osobnym niż eksponaty pomieszczeniu. Panująca tam złowieszcza muzyka, mrok i przerażające rekwizyty mogłyby przyprawić o zawał, gdyby nie to, że na naszą ekipę składały się osoby wyłącznie o silnym charakterze i stalowych nerwach.


Niedługo potem ruszyliśmy w dalszą drogę. Teraz naszym celem było dostać się na szczyt wielometrowej krzywej wieży, zawdzięczającej swą krzywiznę osuwaniu się podłoża, na którym została wzniesiona. Z góry rozciągał się nieciekawy widok. Miasteczko jest niewielkie, więc nasz wzrok sięgał daleko poza jego granice. Największą radość sprawiło nam schodzenie po stromych schodach wieży.


Czymś wartym zobaczenia w Ząbkowicach były ruiny zamkowe. Weszliśmy na błonia zamku i tą zanieczyszczoną przez miejscową psiarnię drogą dostaliśmy się z powrotem do centrum. W sobotnie popołudnie miasteczko ożyło, a my wraz z tłumem dotarliśmy do pizzerii. Tam moje kubki smakowe dostały olśnienia - cokolwiek by mówiono o Ząbkowicach, grzechem jest stwierdzić, że tutejsza ludność ma złą kuchnię. Pizza, którą spożywałam, była najsmaczniejszą, jaka kiedykolwiek miałam okazję zjeść. Po posiłku w euforii wyszłam za wycieczką z lokalu i udałam się na dworzec.

Na miejscu przyuważył nas mężczyzna jadący do Wrocławia pojemnym samochodem. Zaproponował nam przejazd po cenie zniżkowej, czyli 10 zł/osobę. Ochoczo przystaliśmy na jego propozycję. W taki właśnie sposób o 17.30. byliśmy już we Wrocławiu.

Aleksandra Pelc, klasa III B

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

Comments System

Disqus Shortname