niedziela, 10 lipca 2016

Ostrzyca (Ostritz)

Pogranicze polsko - niemiecko - czeskie obfituje w atrakcje turystyczne, które z reguły są mało znane. Wspominaliśmy już we wcześniejszych wpisach o intereującym rejonie Łużyc (m.in Budziszyn, Chociebuż, Oybin i Jonsdorf). Dzisiaj zabiorę Was na spacer po mieście znajdującym się na granicy polsko - niemieckiej. Mowa o Ostritz.


Ostritz to miasto bezpośrednio graniczące z Polską. Granica poprowadzona jest na rzece - Nysie Łużyckiej. Bezpośredni dojazd pociągiem z Gorlitz wiedzie przez teren Polski, a stacja na której należy wysiąść to Krzewina Zgorzelecka. Tuż obok stacji znajduje się most na Nysie, za którym są już Niemcy.



Spacerując malowniczymi i eleganckimi ulicami dotrzemy na Rynek, na którym warto zwrócić uwagę na piękny Ratusz, położony nie jak zazwyczaj - na środku, ale pomiędzy kamienicami. Kawałek dalej znajduje się Kościół katolicki pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny oraz cmentarz.



Ostritz leży w rejonie Łużyc, o bogatej tradycji, wspominanej już we wcześniejszych wpisach. Słynie z procesji konnej odbywającej sie w Niedzielę Wielkanocną. Od prawie czterystu lat niezmienne są zasady uczestnictwa w Procesji oraz ubiór jeźdźców. Biorą w niej udział mężczyźni i młodzieńcy od 16 roku życia, którzy są ubrani w czarne fraki, cylindry, bryczesy i obuwie oraz białe koszule i rękawiczki. Konie posiadają ozdobne ogłowia i specjalne czapraki. Uczestników jest sporo - około 100 par (jeźdźców na koniach), w tym księża ewangeliccy i katoliccy, także z Polski. Poniżej można obejrzeć filmik z poprzedniej edycji, którego autorem jest jeden z uczestników. Procesja wyrusza zwykle około godziny 13.00 z Rynku z Ostritz. Szczegółowe informacje dotyczące tradycji można znaleźć na tej stronie (język łużycki na szczęście jest dość zrozumiały). 




Największą atrakcją miesjcowości jest oddalony o około 2,5 km od centrum Klasztor St. Marienthal (na zdjęciu tytułowym). Jest to siedziba najstarszego nieprzerwanie do dziś działającego żeńskiego zgromadzenia cysterskiego na terenie Niemiec. Założone zostało w 1234 roku. W skład całego kompleksu wchodzą m.in. kościół klasztorny, rokokowa kaplica św. Krzyża, tartak, młyn oraz browar. Warto odwiedzić przede wszystkim Ogród Roślin Biblijnych. Wszelkie potrzebne informacje dotyczące klasztoru można znaleźć tutaj. Pod samą bramę obiektu można dojechać autobusem miejskim, ale spacer nad Nysą Łużycką spokojną drogą to równie dobre rozwiązanie. Po drodze znajdują się drogowskazy. Nie jest łatwo się zgubić :)



JAK DOJECHAĆ?
Z Wrocławia do niemieckiej części Zgorzelca, a następnie pociągiem w stronę Zittau (wysiadamy na stacji Krzewina Zgorzelecka!). Rozkład jazdy polskich pociągów tutaj. Pociągi ze Zgorzelca odjeżdżają co godzinę. 

Jeżeli planujemy wycieczkę całodniową zdecydowanie polecam zakup biletu EURONysa, o którym można przeczytać tutaj. Jest ważny we wszystkich środkach transportu, w tym kolejce wąskotorowej z Żytawy, na terenie pogranicza polsko-czesko-niemieckiego. Opłaca się zabrać znajomych ze sobą, ponieważ koszt jednego biletu to 25 złotych, a za bilet grupowy dla pięciu osób zapłacimy 75 złotych.

sobota, 9 lipca 2016

Spacer po łużyckich kurortach - Oybin, Jonsdorf, kolejka wąskotorowa


Pogranicze polsko - niemiecko - czeskie obfituje w atrakcje turystyczne, które z reguły są mało znane. Wspominaliśmy już we wcześniejszych wpisach o intereującym rejonie Łużyc (m.in Budziszyn, Chociebuż). Dziś chciałabym zabrać Was na spacer po dwóch górskich kurortach - miastach Oybin i Jonsdorf.


Swoją podróż rozpoczniemy w Żytawie (niem. Zittau). Jeżeli masz więcej czasu, możesz zwiedzić także to miasto. Znajdziesz tam m.in. renesansowy ratusz i wiele zabytkowych Kościołów. Miasto słynie z Wielkiej Zasłony Wielkopostnej eksponowanej w Kościele pw. św. Krzyża będącym Muzeum. 


Z Żytawy odjeżdża kolejka wąskotorowa do dwóch kurortów górskich. Rozkład jazdy pociągów znajduje się tutaj. Bilet na koniec trasy kosztuje 9 euro, bilet dobowy 16 euro. Na trasie kolejki honorowane są także bilety EURONysa, o których napiszę później.  

Zachęcamy do obejrzenia naszego filmiku z przejazdu kolejką.



Proponuję na początek pojechać do Jonsdorfu. Jest to spokojne miasteczko, którego największą atrakcją są krajobrazy dookoła. Można w nim napotkać sporo charakterystycznych dla Łużyc domów przysłupowych występujących jedynie w tych rejonach. Dla turystów spragnionych nieco egzotyki otworzono Dom Motyli, w którym można podziwiać żywe okazy tych niesamowitych owadów. Za bilet normalny zapłacimy 6,5 euro; ulgowy - 4 euro. Ponadto, w Jonsdorfie znajduje się park zdrojowy oraz liczne kawiarenki i restauracje. 



Po zwiedzeniu miasta czas na górską wyprawę. Szlak z Jonsdorfu do Oybina należy do przyjaznych każdemu turyście - nie wiedzie ostro pod górkę, jest dobrze oznakowany. Około pięciokilometrowa trasa poprowadzi nas przez las. Warto zwracać uwagę na znaki na szlaku, ponieważ po drodze znajduje się kilka punktów widokowych. Dokładny przebieg szlaku można znaleźć na tej stronie. Można go także dopasować do swoich potrzeb - np. rozpocząć planowanie trasy od stacji kolejowej zamiast z miasta.  



Jednymi z najważniejszych i najciekawszych zabytków Oybina są ruiny klasztoru i skalnego zamku położone u podnóża piaskowcowej góry. Zamek powstał w XIII wieku przy ważnym szlaku handlowym łączącym Czechy z Łużycami. W połowie XIV wieku król czeski założył w tym miejscu klasztor celestynów. Zrujnowany jest od... XVI wieku, i to nie za sprawą krwawych wojen, a... sił natury. Po prostu uderzył tam piorun, a do odbudowy nigdy nie doszło. Dopiero w 1990 roku zajęto się obiektem, wyremontowano część niszczejącego zabytku i udostępniono do zwiedzania dla turystów. Godziny otwarcia, szczegółową historię obiektu i informację o cenach biletów znaleźć można na tej stronie


Schodząc z wzgórza zamkowego po schodach miniemy z pozoru normalnie wyglądający Kościół nazywany Kościołem Górskim. Aby poznać jego wyjątkowość trzeba wejść do środka. Wykucie platformy w skale byłoby bardzo trudne, dlatego schody i ławy kościelne zostały dopasowane do poziomu skały. Dzięki temu wewnątrz kościoła siedzimy jak w kinie czy teatrze, tylne ławy są wyżej, a kolejne schodzą w dół ku ołtarzowi, w który wkomponowano też ambonę. W lecie odbywają się tu koncerty nazywane "Muzyką wieczorną przy blasku świec". Daty tych wydarzeń i szczegóły można znaleźć tutaj. 



Po chwili jeszcze marszu w dół zejdziemy na główną ulicę miasta pełną gwaru dobiegającego z licznych kawiarni i restauracji, znajdujących się w domach przysłupowych, o których wspominałam wcześniej. 

Kawałek dalej znajduje się stacyjka kolejowa, na której wsiadamy w pociąg i wracamy do Żytawy. 



JAK DOJECHAĆ?

Do Żytawy praktycznie co godzinę jeżdżą pociągi osobowe z niemieckiego Zgorzelca (Gorlitz). Rozkład można znaleźć tutaj. Do Gorlitz jeżdżą bezpośrednie pociągi z Wrocławia, Legnicy, Bolesławca, Jeleniej Góry. Rozkład jazdy polskich pociągów, dla przypomnienia, tutaj.

Jeżeli planujemy wycieczkę całodniową zdecydowanie polecam zakup biletu EURONysa, o którym można przeczytać tutaj. Jest ważny we wszystkich środkach transportu, w tym kolejce wąskotorowej z Żytawy, na terenie pogranicza polsko-czesko-niemieckiego. Opłaca się zabrać znajomych ze sobą, ponieważ koszt jednego biletu to 25 złotych, a za bilet grupowy dla pięciu osób zapłacimy 75 złotych.

Comments System

Disqus Shortname