sobota, 23 czerwca 2012

Żagań (wycieczka 46 a)


      Z niewielu wycieczek miały okazję powstać dwa równie dobre sprawozdania. Oto kolejne sprawozdanie z pamiętnej wyprawy do Żagania. 

         Ciekawa jestem, czy każdy z nas pamięta, że 23.06 jest Dzień Ojca? Zapewne ktoś, czytając to, palnął się w czoło i krzyknął pewne niecenzuralne słowo denerwując się, że nie złożył życzeń. Nigdy nie jest za późno, ale nie o tym zamierzam pisać. W tym dniu, jak zwykle nietypowym na wycieczkę  (przykładowo byliśmy na wycieczce 11.11) wybraliśmy się wraz z naszym „Ojcem” panem Taczyńskim na zwyczajowo jednodniową wyprawę. Tym razem celem był Żagań. 
                 Na Dworcu Głównym we Wrocławiu umówiliśmy się ok. 6.40. Wszyscy dotarli na czas więc udaliśmy się na pociąg. Ku memu zaskoczeniu był to ekskluzywny, niemiecki szynobus, którym jechało się bardzo wygodnie. Na stacji w Legnicy przesiedliśmy się na malutki, ciasny i wypełniony po brzegi szynobusik (dosłownie, inaczej nie da się tego określić, mimo że to brzmi tak słodko…). Ściśnięci trwaliśmy w nim przez całe półtorej godziny (no, dobrze, ja dorwałam po jakimś czasie zaszczytne miejsce siedzące, ale udało się to jedynie nielicznym). Wysiedliśmy z ulgą (wraz z większością załogi) na opustoszałym dworcu w Żaganiu. Było tam aż pięć peronów, jednak dziennie przejeżdżało tędy maksymalnie.. pięć(?) pociągów. Powiało grozą…
                Jako, że „Grzegorz Smoła ma zawsze rację, a jeżeli nie ma - patrz punkt pierwszy”, posłuchaliśmy go i wyszliśmy mrocznym korytarzem na zewnątrz (poleceniem odgórnym mieliśmy iść naokoło, a wyjść z drugiej strony). Czekała nas teraz długa droga do Muzeum Jeńców Wojennych. Wysłuchaliśmy długiego wykładu, a następnie mogliśmy pozwiedzać na własną rękę. Jak to my, najpierw odpoczęliśmy jedząc kanapki na łonie natury.   zorganizowana 24/25 marca 1944r tunelem „Harry” (jako że obóz słynął z ucieczek na jego terenie istniały także tunele o nazwie „Dick” oraz „Tom”- zostały one jednak odkryte i wysadzone przez Niemców). Mieliśmy okazję sprawdzić, jak mogli czuć się uciekający więźniowie – przeszliśmy się zrekonstruowanym kawałkiem tunelu. Najbliżej zapoznała się z nim jednak Teresa, która została zamknięta w tunelu przez wścibskich kolegów. Pan Taczyński znajdował się wtedy na drugim końcu owego tunelu, ale gdy usłyszał przeraźliwy krzyk , natychmiast przybiegł na ratunek. Chłopcy otworzyli właz.
Później zrobiliśmy „atak na czołg” – oryginalny, radziecki T-34 podpisany jako „Rudy 102”. Chyba nie było osoby, która nie chciałaby wejść do środka , żeby poczuć się jak Gustlik, Janek, Olgierd, Gregory lub ewentualnie Szarik z serialu „Czterej pancerni i pies”! Tematem przewodnim naszego zwiedzania była Wielka Ucieczka

                Następnie czekała nas długa i bardzo męcząca droga do centrum. Zauważyliśmy, że Żagań jest miastem silnie rozwijającym się (na każdym kroku spotykaliśmy tablice informujące o przebudowie – dróg, wodociągów itp.) , tworzącym Aglomerację Żagańską i posiadającym ronda bardzo ciekawego kształtu (powstała nawet sprzeczka czy jest to spłaszczona sofa, świecznik czy może dziwny stół). Gdy dotarliśmy byliśmy tak zmęczeni, że (dosłownie) rzuciliśmy się na pizzerię. Spędziliśmy tam miło dość dużo czasu.
                Wyruszyliśmy na dworzec. Po drodze zobaczyliśmy jeden z dwóch florenckich ratuszów w Polsce (i, rzecz jasna odpoczęliśmy pod nim) oraz budynek Urzędu Miasta Żagania (tam także odpoczywaliśmy) mieszczący się w pięknym, klasycystycznym pałacu należącym niegdyś do rodziny książęcej Biron von Kurland. Przeszliśmy się malowniczymi terenami wzdłuż Bobru , poprzez łąki, pola, lasy… Aż w końcu dotarliśmy na opustoszały dworzec  (peronów ani pociągów od rana nie przybyło, podobnie jak ludzi).
                Tym razem wsiedliśmy do eleganckiego szynobusu Kolei Dolnośląskich, który dowiózł nas aż do Legnicy. Tam wykorzystaliśmy kilka minut, które pozostały nam do przesiadki i poszliśmy ugasić pragnienie w sklepie przy dworcu.
                Kolejnym szynobusem dotarliśmy szczęśliwie do Wrocławia i uśmiechnięci, zadowoleni i zmęczeni rozeszliśmy się do domów. Oby więcej takich wyjazdów. 

tekst i zdjęcia : Magdalena Łukowiak

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres e-mail: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

Żagań (wycieczka 46)

Dnia 23 czerwca 2012 roku w Dzień Ojca, nasz jedyny i niezastąpiony Ojciec Kółka Turystycznego – pan Jan Taczyński zabrał nas na jednodniową wycieczkę do Żagania. Zbiórka odbyła się przed pięknie odnowionym wrocławskim Dworcem Głównym o godzinie 6:40. Najwięksi fascynaci podróży byli już 40 minut wcześniej! O godzinie 7:08 wszyscy weszliśmy do nowoczesnego pociągu jadącego do Drezna. Po godzinie, w Legnicy, przesiedliśmy się do pełnego ludzi, malutkiego szynobusiku Kolei Lubuskich, którym jechaliśmy około półtorej godziny.

 
Naszym pierwszym celem było Muzeum Jeńców Wojennych w Żaganiu, do którego doszliśmy około godziny 10:00. Pan przewodnik, który okazał się wielkim znawcą historii, bardzo ciekawie i szczegółowo opowiadał nam o losach więzionych żołnierzy w obozie. Mogliśmy obejrzeć przedmioty użytkowe, ubiory i zdjęcia jeńców wojennych z okresu II wojny światowej.

Obóz słynął z ucieczek. Więźniowie wykopali też podkopy „Dick” i „Tom”. Zostały one jednak odkryte i wysadzone przez Niemców. Tematem przewodnim była „Wielka Ucieczka” („The Great Escape”) z obozu, która miała miejsce 24/25 marca 1944 roku tunelem o nazwie „Harry”, kopanym przez ponad 200 osób przez około 10 miesięcy. Mogliśmy również przejść kawałkiem zrekonstruowanego tunelu. Przejście tego krótkiego fragmentu było dla niektórych z nas bardzo emocjonujące. Jedna z uczestniczek naszej wielkiej ucieczki została zamknięta w środku przez dokazujących kolegów, którzy swą gorliwością przypominali obozowych strażników.

Na terenie obozu była także możliwość obejrzenia występów grup rekonstrukcyjnych z okresu II wojny światowej. Największą popularnością cieszyła się możliwość wejścia do i na oryginalny, radziecki czołg T-34. Tego typu czołg był używany kiedyś w filmie „Czterej pancerni i pies”, jako „Rudy 102”.  Woleliśmy ominąć szerokim łukiem polowy szpital prowadzony przez niemieckich pasjonatów, natomiast niektórzy mieli przyjemność sprawdzić swoją celność, strzelając z karabinu ASG. Potem przyjemnym spacerkiem szosą przy zielonej, kwiecistej łące, śpiewając pieśni patriotyczne udaliśmy się na obiad do Pizzerii La Mora.

Następnie poszliśmy zobaczyć jeden z dwóch florenckich ratuszy w Polsce i budynek Urzędu Miasta Żagania mieszczący się w klasycystycznym pałacu należącym niegdyś do rodziny książęcej Biron von Kurland. W drodze powrotnej szliśmy wzdłuż Bobru, zielonym laskiem, podśpiewując różne wesołe piosenki, w kierunku opustoszałego dworca kolejowego. Czuliśmy się trochę zagubieni, gdyż pięcioperonowy dworzec był zupełnie wymarły. Tylko przyjazd szynobusu Kolei Dolnośląskich ożywił go na krótką chwilę. O godzinie 17:30 ruszyliśmy w stronę Legnicy, gdzie około 19 przesiedliśmy się do kolejnego szynobusu zmierzającego w stronę Wrocławia. Po 20 zadowoleni i pełni pozytywnych emocji dotarliśmy do naszego miasta.

Wycieczkę uważamy za bardzo udaną, dowiedzieliśmy się na niej wielu interesujących rzeczy i mogliśmy porównać obóz jeniecki z obozem pracy w Gross Rosen, w którym byliśmy poprzednio. Na zakończenie dostaliśmy też prezent - ołówki z nadrukiem o Wielkiej Ucieczce.




tekst: Ala Chrzan IC, Teresa Sutowicz IC,
 Ola Ciechanowska IB, Klaudia Sobkowicz IB, 
zdjęcia: Magdalena Łukowiak IIIE


Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie lub zdjęcie z państwa wizerunkiem, było zamieszczone w galerii, proszę przesłać informacje na adres email: jan.taczynski@wp.pl. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

piątek, 22 czerwca 2012

Film wspomnieniowy


No i skończyło się! Dzisiaj pożegnałem się z moją klasą wychowawczą. Weronika Lawera przygotowała film wspomnieniowy. Niektórzy obejrzeli go ze łzami w oku. Miłego oglądania i wspominania! Wszystkiego dobrego!

Comments System

Disqus Shortname