środa, 30 lipca 2014

Kampinoski Park Narodowy

Jak już wspominałam na stronie na facebooku - po tych wakacjach posty mogą się ukazywać do końca roku! Akurat na długie, listopadowe wieczory, mam dla Was coś specjalnego. Wszystkich fanów lasu, spokoju, ciszy oraz miejsc pamięci zapraszam na wycieczkę do Kampinoskiego Parku Narodowego!


W logo parku znajduje się łoś, co świadczy o tym, że tereny sprzyjają występowaniu tego majestatycznego zwierzęcia. Faktycznie - w Parku odnajdziemy wiele bagien. Ponadto pewną atrakcją będą wydmy porośnięte lasem. 

fot. JT, 2014 
Cmentarz w Palmirach, fot. MŁ, 2014
Przez Park wiedzie wiele szlaków turystycznych, lecz jeśli chcemy połączyć ścieżkę przyrodniczą, ze ścieżką historyczną to najlepiej będzie pójść czarnym szlakiem ze wsi Truskaw do miejscowości Palmiry, w której znajduje się cmentarz rozstrzelanych przez Niemców podczas II wojny światowej. Pochowanych jest tam przeszło 2,5 tysiąca osób, w tym Marszałek Sejmu Maciej Rataj czy olimpijczyk Janusz Kusociński. Wiele mogił jest bezimiennych. Wokół cmentarza poprowadzona jest ścieżka edukacyjna, która łączy informacje o środowisku przyrodniczym z historią tych ziem. 

Jeżeli mamy więcej czasu to w Parku i jego okolicach odnajdziemy więcej atrakcji, które opisane są na podanej wyżej oficjalnej stronie. Są to m.in. Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie, pałac i dom urodzenia Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli, Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i pola bitwy nad Bzurą.

fot. MŁ, 2014
JAK DOJECHAĆ?

Przebywając w Warszawie najlepiej dotrzeć metrem (jadącym co kilka minut) na ostatnią stację - Młociny. Po wyjściu na powierzchnię trafimy na wielki dworzec tramwajowo - autobusowy, gdzie trzeba odnaleźć przystanek autobusowy, z którego odjedziemy autobusem linii 708 (kierunek: Truskaw). Cała, blisko 25 kilometrowa trasa ze stacji metra Centrum, nie zajmie nam więcej niż godzinę!

Wysiadamy na pętli i spacerem udajemy się w dalszą drogę (czarnym szlakiem). Do Palmir mamy około 5 kilometrów drogi przez piękny i cichy las - Puszczę Kampinoską. W Palmirach najlepiej skręcić na ścieżkę edukacyjną, która nieco na około doprowadzi nas na cmentarz. Wrócić możemy niebieskim szlakiem prosto na powrotny przystanek autobusowy. Na cały, spokojny spacer, wraz z przerwami na obserwacje i wizytę w Izbie Pamięci w Palmirach warto zarezerwować 3-4 godziny.

za: maps.google.pl

wtorek, 22 lipca 2014

Kolejka wąskotorowa Osobłoga-Trzemeszna


Wszystkich fanów ładnych krajobrazów oglądanych zza okien pociągu zabieram w kolejną zagraniczną, ale nie daleką wyprawę. Można ją połączyć z wycieczką do opisywanego już Prudnika. Stamtąd do czeskiej granicy już blisko, a Osobłoga, z której wyruszymy w podróż kolejką wąskotorową znajduje się tuż za nią. 


fot. MŁ, 2014
fot. MŁ, 2014
fot. JT, 2014
Jest to połączenie, które na Czechach nie wywiera większego wrażenia i nie traktują go jak atrakcję turystyczną, a bardziej jako normalny środek transportu. Bilety można więc kupić przez internet (www.cd.cz) i zajechać np. aż do Pragi na jednym blankiecie Kolei Czeskich. Wyjątkiem są specjalne połączenia weekendowe: między innymi w weekendy wagonik kolejki ciągnie parowóz. Wąskotorowy parowóz, to już coś! Rozkład znajduje się na tej stronie, do wyboru mamy kilka opcji - m.in. czy chcemy pojechać z parowozem, czy z normalną lokomotywą. Za bilet na normalny kurs w dwie strony zapłacimy 58,5 korony (stan na 2014), za kurs z parowozem płacić można w złotówkach. Taka przyjemność kosztuje 20 złotych (normalny) lub 10 złotych (ulgowy). Trzeba mieć koniecznie banknot o takim nominale. Bilet kupujemy u obsługi pociągu parowego.

Namesti; fot. MŁ, 2014
W samej Osobłodze można udać się na tętniący życiem rynek (Namesti) - znajdują się tu restauracje i spory market, w którym można zaopatrzyć się w nasze ulubione czeskie produkty. Warto zaznaczyć, że centrum znajduje się na wzniesieniu, więc trzeba liczyć się z podejściem pod górę. W miasteczku jest niewiele atrakcji, wszystkie są czytelnie oznaczone. Duży drogowskaz znajduje się na centralnym placu miasta.

Warto przejechać się kolejką, by poczuć jej klimat, bo jak śpiewali Skaldowie 
"Ma urok express linii Łowicz-Kutrno,
ma urok kolej syberyjska-trans. (...) Pamiętajmy proszę to, 
że prócz pociągów co w dal mkną, 
wiedzie je dróg żelaznych sto... 
Są też kolejki wąskotorowe!".



JAK DOJECHAĆ?

za: maps.google.pl
Zaczynając wycieczkę na Dworcu Głównym we Wrocławiu- dojeżdżamy pociągiem do Racławic Śląskich (z przesiadką w Brzegu lub Kędzierzynie) lub Prudnika, jeżeli chcemy aby wycieczka była dłuższa. Z Racławic najlepiej przemieszczać się rowerem- czeka nas około 12-kilometrowa trasa. Jedziemy przez Klisino, Pomorzowice i Pomorzowiczki. Po przekroczeniu granicy jesteśmy w Osobłodze, a dworzec znajduje się tuż przy naszej trasie (nie trzeba wjeżdżać do miasta). 



Prudnik

Dziś zaprezentuję kolejne miejsce skierowane do tych, których szkoła podstawowa była nazwana imieniem Prymasa Wyszyńskiego (pewnie dużo mówi im nazwa Prudnik). Prudnicki lasek to miejsce, w którym był internowany w latach 1954-1955. 

Wieża Woka, fot. MŁ

Miasto jest ciekawe ze względu na swoje położenie na granicy Gór Opawskich. Każdy znajdzie więc coś dla siebie. Miłośnicy gór- bazę wypadową, miłośnicy miast- wiele interesujących zabytków. Przykładem są baszty w centrum miasta. Tworzą magiczny klimat. W jednej z nich znajduje się Muzeum Ziemi Prudnickiej. Wieża Woka to natomiast pozostałość po średniowiecznym zamku. 


Jeśli natomiast chcemy połączyć góry i zwiedzanie musimy się udać do prudnickiego lasku, w którym znajduje się klasztor ojców Franciszkanów. Droga wiedzie przez Kozią Górę (317 m n.p.m.), na której znajduje się wieża widokowa z panoramą miasta i Gór Opawskich. Klasztor położony jest w cichej i spokojnej dolince, z pewnością odpoczniemy tam od codziennego zgiełku.

Klasztor w Lasku; fot. MŁ, 2014
JAK DOJECHAĆ?
Rozpoczynając wycieczkę na Dworcu Głównym we Wrocławiu - pociągiem do Prudnika. Stamtąd przez Stare Miasto do Lasku należy kierować się drogowskazami z napisem "Sanktuarium, klasztor". Ze stacji czeka nas około 5-kilometrowa droga.

za: maps.google.pl


czwartek, 10 lipca 2014

Łysogóry

Tym razem coś dla fanów dłuższych pieszych, górskich wędrówek. Spokojnie - nie zabiorę Was w Tatry, ani nawet Beskidy! Niedoceniane przez wielu Góry Świętokrzyskie wraz z najwyższym pasmem - Łysogórami, bez problemu zaspokajają mój głód górskich widoków i  przygód! Nie są wysokie, skutkiem czego mniej się męczymy, a jest to miejsce niesamowicie ciekawe.  



Podczas wyprawy stwierdziłam, że Góry Świętokrzyskie są 4x "NAJ". Są najstarsze w Polsce (wypiętrzyły się w czasie kaledońskich ruchów górotwórczych na granicy syluru i dewonu), są najniższe w Polsce (najwyższy szczyt, Łysica ma 612 metrów n.p.m.), skutkiem czego najfajniejsze, ponieważ człowiek się najmniej męczy!


fot. JT, 2014
Aby przejść całe najwyższe pasmo najniższych i najstarszych gór naszej ojczyzny (ok. 21 kilometrów drogi) - polecam zacząć wyprawę w Świętej Katarzynie! Dojechać tam można busem z wspomnianych już Kielc. Tam wyruszamy czerwonym szlakiem na Łysicę (612 metrów n.p.m.). Po drodze napotykamy źródło św. Franciszka z krystalicznie czystą wodą oraz kapliczkę. Według PTTK zajście na szczyt zajmie nam godzinę, ale spokojnie można ten czas skrócić. Na górze powitają nas gołoborza, będące najciekawszą atrakcją tych terenów. Musimy pamiętać, że znajdujemy się w Świętokrzyskim Parku Narodowym - nie wolno nam więc zbaczać z wyznaczonych szlaków! Na szczycie oprócz kamieni znajduje się niewielki punkt widokowy i krzyż. 

Wyruszamy dalej nie zrażając się drogowskazem "Łysa Góra 6,5 h". Czas jest znacznie zawyżony. Ale nawet jeśli ktoś chciałby dotrzeć tam w 6,5 godziny - nie będzie to trasa wymagająca, a jedynie długa. Spokojna, całodniowa, przyjemna wycieczka.

Chałupa z XIX wieku; fot. MŁ, 2014
Czerwony szlak prowadzi nas dalej po szczytach górskich do Przełęczy św. Mikołaja. Tam też znajduje się piękne miejsce odpoczynkowe przy kapliczce z drewnianą figurką tegoż świętego. Teraz zejście w dół. Malownicze strumyki, las. Wydostajemy się pod "chałupę z XIX wieku" (tak podpisana jest na mapie, nic więcej o niej nie wiem) we wsi Kakonin. Tam też znajduje się restauracja, w której możemy zrobić dłuższy postój!

fot. MŁ, 2014
Najmniej przyjemny fragment szlaku to asfalt. Czeka nas około kilometr drogi co chwile schodząc w dół i wdrapując się pod kolejną górkę. Szybko jednak męczarnia kończy się i wchodzimy w las. Teraz długo po płaskim terenie podążamy u podnóża najwyższego pasma Gór Świętokrzyskich. Nazwałam ten odcinek "krainą stu mostków", ponieważ prawie co krok przekraczamy jakieś ciurkadełko.

Gołoborza; fot. MŁ, 2014
Gdy wydostaniemy się do wsi Huta Szklana, gdzie znajduje się rekonstrukcja średniowiecznej osady oraz parking - czeka nas ostatnie podejście! Można wybrać jedną z dwóch opcji: podejście ścieżką edukacyjną dla pieszych lub "drogą publiczną", czyli asfaltem. Jeśli ktoś opadnie z sił chętnie pomoże mu jeżdżąca tam kolejka, bryczki lub taksówkarze! To podejście na Łysą Górę (594,3 m n.p.m.)! Dawniej myślano, że to jest najwyższy punkt. Tam też napotykamy gołoborza. Nieco większe i bardziej widokowe niż te na Łysicy. Znajduje się tam galeria widokowa, z której podziwiać możemy piękną panoramę.

fot. JT, 2014
Gdy miniemy dość odstraszającą wierzę telewizyjną naszym oczom ukaże się najstarsze sanktuarium w Polsce- Święty Krzyż! Znajdują się tam relikwie krzyża, na którym zmarł Pan Jezus. Podarowane zostały przez królewicza z Węgier- Emeryka. Ten sam pielgrzym Emeryk stoi u podnóża góry. Według legendy porusza się co roku o jedno ziarnko piasku. Kiedy dojdzie na szczyt-będzie koniec świata. Ale można spać spokojnie, bo jeszcze długa przed nim droga! :)

Ze Świętego Krzyża schodzimy niebieskim szlakiem napotykając na nim oryginalnie wykonaną drogę krzyżową - figury są drewniane i wyglądają nieco jak te z opowiadań o Liczyrzepie Duchu Gór! W miejscowości Nowa Słupia możemy złapać busa powrotnego do Kielc. Jeżdżą dosyć często. 


za: maps.google.pl
Dowodem, że Świętokrzyski Park Narodowy jest niezmienny od wielu lat, a także potwierdzeniem, że to wspaniałe miejsce, które warto odwiedzić jest filmik, z lat 60. XX wieku. Nic się nie zmieniło, tylko turystów jakby mniej! Czas to zmienić!



środa, 9 lipca 2014

Dąb Bartek w Zagnańsku

Są takie miejsca, o których się słyszało w dzieciństwie od rodziców, czy w szkole na lekcjach przyrody czy środowiska, ale nigdy tam nie dotarliśmy. Są jak legenda. Dla mnie do takich miejsc należał Zagnańsk i znajdujący się tutaj Dąb Bartek. Wiedziałem, że rośnie gdzieś w Polsce, ale gdzie? Wreszcieprzyszedł czas by go poznać.

fot. MŁ, 2014
Według starych szacunków, rosnący w Zagnańsku, Dąb Bartek ma około 1200 lat. Ten szacunkowy wiek, podawany przez międzywojennych specjalistów, został zweryfikowany. Drzewo zostało odmłodzone, prawie o połowę. Najnowsze szacunki mówią o 600 latach. Nie ulega jednak wątpliwości, że jest to niezwykły okaz. Rozłożyste konary, wsparte są na teleskopowych podporach. To właśnie one pomagają rosnąć Bartkowi. Wewnątrz pnie są spróchniałe i puste, wiec gałęzie łamały by się pod własnym ciężarem. Przykładowo jeszcze na początku XIX wieku drzewo miało około 14 głównych konarów, dziś tylko 8. 

Niezależnie od tego czy Bartka uznamy za 1200. letniego staruszka, czy 600. letniego młodzieniaszka, to jesteśmy chyba świadomi, że był on niemym świadkiem wielu wydarzeń. Według jednej z legend król Jan Sobieski i jego żona Maria Kazimiera ukryli w rozłożystych konarach skarby. Nigdy ich nie odnaleziono, ale nie ulega wątpliwości, że sam dąb jest skarbem wartym odwiedzenia. Przechadzając się wokół drzewa możemy sobie uświadomić jak bardzo świat się zmienił, a on trwa. 

fot. MŁ, 2014
Bartek był nie tylko świadkiem, sam też zbierał doświadczenia. Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że drzewo powoli obumiera. Wszystkie prace konserwatorskie, mają na celu jak najdłuższe utrzymanie tej okazałej rośliny przy życiu. Najtrudniejsze chwile Bartek przeżył w 1991 roku, kiedy to uderzył w niego piorun. Wykonane wtedy prace, pozwoliły odsunąć widmo zagłady dębu na później. Również dziś Bartek potrzebuje pomocy. Spróchniałe wewnątrz drzewo może się załamać. Dlatego planuje się wykonanie specjalnego łuku podtrzymującego. Więcej informacji znajdziecie tutaj

JAK DOJECHAĆ?

Wycieczka do Dębu Bartek to idealna popołudniowa wyprawa, którą możemy odbyć goszcząc w nieodległych Kielcach czy Łysogórach. Szczególnie dogodny dojazd jest z Kielc. Wystarczy wsiąść w pociąg jadący w kierunku Skarżyska Kamiennej i po około 30 minutach jazdy wysiąść na stacji w Zagnańsku. Stąd zielony szlak poprowadzi nas do dębu. 

fot. JT, 2012
 Jadąc do Zagnańska warto śledzić drogę przez okno. Trasę kolejową poprowadzono tutaj w bardzo malowniczy sposób. Liczne zakręty, różnica wysokości, piękne widoki ... zapamiętacie to na długo.

wtorek, 8 lipca 2014

poniedziałek, 7 lipca 2014

Kielce

O dużych miastach piszę stosunkowo rzadko. Rzadko się także do nich jeździ jako do "miejsc wartych odwiedzenia". W Kielcach są jednak dwa miejsca, dla których warto tą zasadę obalić!


Pałac Biskupów, fot. MŁ, 2014
W samym mieście warto zobaczyć przede wszystkim Katedrę z cudownym obrazem Matki Boskiej Łaskawej Kieleckiej (patronki miasta). Jest to miejsce ciche, spokojne i wolne od pielgrzymiego zgiełku. Przy Katedrze było dawniej gimnazjum, w którym uczył się Stefan Żeromski! Kielce znają także między innymi Stanisława Staszica i Henryka Sienkiewicza.

Obok Katedry znajduje się "perła Kielc", czyli Pałac Biskupów Krakowskich. Za nim znajduje się Park im. Stanisława Staszica, w którym można złapać chwilę oddechu.

Poza tym warto przejść się deptakiem w stronę dworca po słynnej ulicy Sienkiewicza! Długa i wypełniona sklepami, galeriami i miejscami, gdzie można zjeść. Na drugim jej końcu "siedzi" pomnik Henryka Sienkiewicza. Po drodze możemy odwiedzić kielecki rynek o dziwnym, gdyż nie kwadratowym kształcie.

Widok na Karczówkę z Kadzielni; fot. MŁ, 2014
Miejscem, które z pewnością warto odwiedzić i które wyróżnia Kielce spośród wszystkich innych miast jest rezerwat geologiczny Kadzielnia. Podobno uwielbiał chodzić tam sam Stefan Żeromski! Skały wapienne otaczają wielką dziurę w ziemi (pozostałość po kamieniołomach), w której powstało Jezioro Szmaragdowe. Możemy obejść ją całą, a nawet zejść na dół. Jednym z punktów widokowych jest górka, na której umieszczono Pomnik Bojowników o Wyzwolenie Narodowe i Społeczne. Ponadto w Kadzielni znajduje się amfiteatr, w którym co roku odbywa się Międzynarodowy Harcerski Festiwal Kultury Młodzieży Szkolnej (lipiec).

fot. MŁ, 2014
Drugim niezwykłym miejscem Kielc jest położone na wzgórzu sanktuarium - Karczówka. Gdy wdrapiemy się na górę podziwiamy panoramę Gór Świętokrzyskich. Co prawda w otoczeniu kieleckich bloków, ale to one czynią to miejsce jeszcze nie zwyklejszym- cichym, spokojnym i wolnym. 

JAK DOJECHAĆ?
Kielce mogą stać się miejscem wypadów na dalsze wycieczki. Można tu dojechać bezpośrednim pociągiem z Wrocławia. 
Do Karczówki z centrum dojedziemy autobusem wysiadając na przystanku Karczówkowska II lub Podklasztorna. Rozkład znajdziemy tutaj. Klasztor jest widoczny, wystarczy więc iść w jego stronę. Podejście nie będzie zbyt męczące.
Do Kadzielni również dojechać można autobusem, wysiadając na przystanku Kadzielnia. 
Należy zwrócić uwagę na to, że w Kielcach autobusy jeżdżą zazwyczaj raz na godzinę - warto więc sprawdzić dokładnie rozkład przed podróżą. 

sobota, 5 lipca 2014

Zamek w Ogrodzieńcu

Jakiś czas temu opisywałam, niezwykle urokliwy zakątek Polski - Jurę Krakowsko-Częstochowską. Nie znalazł się tam jednak jeden z najpiękniejszych i największych zachowanych zamków - Zamek Ogrodzieniec! Tak więc pora nadrobić zaległości i wrócić w krainę skał wapiennych i Szlak Orlich Gniazd!



fot. MŁ, 2014
Jest to miejsce, w którym ciągle się coś dzieje, nie zważając na fakt, że są to ruiny. Możemy trafić na rekonstrukcje historyczną, pokaz kabaretów, walk rycerskich... Dla każdego, coś dobrego! Można o tym poczytać na oficjalnej stronie Zamku. 

Sam Zamek zachwyci nas wieloma korytarzami poprowadzonymi od dziedzińca. Chodzimy w górę i w dół po śliskich schodach mogąc poczuć dotyk prawdziwej historii. Cały czas podziwiamy widoki na Jurę Krakowsko-Częstochowską! Najlepszą panoramę zobaczymy z zamkowej wieży, na którą można się wspiąć.

Oprócz Zamku można zwiedzić Gród na Górze Birów, który znajduje się na sąsiednim wzniesieniu. Za bilet normalny na obie atrakcje zapłacimy 13 zł, a ulgowy - 10 zł. W bezpośrednim sąsiedztwie Zamku znajduje się także Park Miniatur.

fot. MŁ, 2014
JAK DOJECHAĆ?
Wycieczkę najlepiej zaplanować na dłużej, ponieważ z Wrocławia jest dosyć daleko. Wyjazd na Jurę z noclegiem w Częstochowie jest dobrą opcją. Z Częstochowy często jeżdżą pociągi w stronę Gliwic. Wysiadamy w Zawierciu, skąd przesiadamy się na przystanku obok ING Banku na autobus/bus jadący do przystanku "Ogrodzieniec Podzamcze". Nie ma obaw - jeździ ich dużo, przynajmniej w sezonie letnim. Na miejscu droga objawi się sama, ponieważ Zamek góruje nad miasteczkiem. 

Comments System

Disqus Shortname