Lodowy Staw

W ramach sobtniego spaceru wybraliśmy się z rodziną na krótką, rowerową przejarzdżkę nad Staw Pilczycki. Liczyliśmy, że — tak jak rok temu — uda nam się puszczać kawałki lodu i kamyki po zamarzniętej tafli. Wtedy powstawał charakterystyczny, rezonujący dźwięk, który niósł się daleko po wodzie. Tym razem było inaczej. Tafla okazała się tak gruba, że pewnie bez trudu utrzymałaby człowieka nawet na samym środku stawu. Przez to słabiej przenosiła dźwięki i nie dawała już tego efektu, który pamiętaliśmy.

Nie wchodziliśmy jednak na lód — i dobrze, bo najciekawsze odkrycia czekały tuż przy brzegu.

 

❄️ Zamarznięte pęknięcia

Z brzegu dało się zauważyć, że na tafli lodu są pęknięcia. Delikatne próby jedną nogą pokazały jednak coś zaskakującego: były to „zaszpachlowane pęknięcia”. Najprawdopodobniej powstały kilka tygodni temu, podczas grudniowej odwilży. Późniejsze opady śniegu je przykryły, kolejna odwilż utworzyła cienką warstwę wody na powierzchni, a następny mróz ściął wszystko w jednolitą taflę. W efekcie powstała wielowarstwowa struktura — jak naturalna laminacja.

❄️ Zamarznięte bąbelki

W lodzie można było dostrzec również ciekawe struktury bąbli. Powietrze wydobywające się z dna stawu zaczęło wędrować ku górze, ale trafiło na kolejne warstwy zamarzającej wody. Każda z nich „zatrzymywała” bąbel w innym miejscu, tworząc efekt unoszących się ku powierzchni, uwięzionych w lodzie kropek i soczewek. To zjawisko jest typowe dla okresów, w których mróz i odwilż szybko się wymieniają.

❄️ Lodowe odciski

Najciekawszego odkrycia dokonała nasza córka. Stojąc na brzegu, podniosła z lodu patyczek — i okazało się, że zostawił on w tafli wyraźny odcisk. Po chwili znaleźliśmy więcej takich śladów: patyczki, listki, a nawet drobne fragmenty roślin.

Od razu pomyślałem, że mogłaby z tego powstać świetna zabawa: dostajemy zestaw patyków i liści, a naszym zadaniem jest odnaleźć ich lodowe odciski na tafli.

❄️ Myśli o lekcji w terenie

To były naprawdę inspirujące odkrycia. Oczami wyobraźni widziałem już siebie z uczniami podczas takiego zimowego wyjścia terenowego — tych, które tak mocno promuje pani minister. W sąsiedztwie znajduje się Szkoła Podstawowa nr 19 im. Bolesława Chrobrego, więc takie zajęcia byłyby jak najbardziej możliwe.

Zastanawiałem się tylko, jak utrzymałbym uwagę i bezpieczeństwo uczniów w takiej sytuacji. Moja klasa czwarta liczy 23, dynamiczne osoby, w tym dwie ze specjalnymi orzeczeniami. Słyszałem też, że dzisiejsze klasy 3 w Szkole Podstawowej nr 29 są jeszcze berdziej liczne ...

Właśnie wtedy moje myśli przerwało głośne nawoływanie z drugiego brzegu. Na środek stawu wybiegł mały piesek. Pomyślałem, że podczas tłumaczenia jakiegoś zjawiska któryś z uczniów mógłby zrobić dokładnie to samo. A jako nieco cięższy — doprowadzić do pęknięcia lodu!

Dziękuję, jak to się mówi: postoję! A raczej… poprzestanę na opowieści podczas najbliższej lekcji przyrody — wirtualnej, z pokazem na tablicy interaktywnej.

Komentarze

Popularne posty