Piirissaare (Wyspa Graniczna)


Podczas jednego z wakacyjnych wyjazdów, na półkach jednego z estońskich marketów zobaczyłem publikację, która jako geografia bardzo mnie zaciekawiła. Był to atlas Eesti Teed, prezentujący na mapach w skali 1:150000 terytorium Estonii. Dopiero po dłuższym czasie, podczas długiego, jesiennego wieczoru miałem okazję dokładniej go obejrzeć i wówczas zobaczyłem miejsce, które bardzo mnie zainteresowało. Jesteście ciekawi co to takiego? Koniecznie kliknijcie i czytajcie dalej! 




Na jednej ze stron znajdował się fragment Jeziora Pejpus (Czudzkiego). Do niewielkiej wysepki Piirissaare, leżącej tuż przy rosyjskiej granicy, biegły aż dwie linie połączeń promowych. Jedna, krótsza zaczynała się w wiosce Laaksaare a, druga dłuższa była podpisana, że zaczyna się w Tartu (Dorpacie). Właśnie planowaliśmy pobyt w tym drugim, największym mieście Estonii, więc chętnie dołączyliśmy małą, nieznaną wysepkę do naszych podróżniczych planów.



Wiele miesięcy później, podczas sierpniowego, niedzielnego przedpołudnia zameldowaliśmy się na przystani promowej, skąd odpływał niewielki stateczek. Część ludzi usadowiła się w zadaszonym przedziale pasażerskim, byli to głównie turyści, inni głównie Estończycy, usadowili się na otwartym pokładzie, gdzie znajdowali się nawet podczas obfitego deszczu. Mam wrażenie, że prawdziwy Estończyk nie zmienia planów w zależności od pogody!


Początkowo droga wiedzie nurtem Emajõgi (Embachy). Trzygodzinny rejs w jedną stronę trochę się dłużył. Dlatego lepiej zaopatrzyć się w jakąś planszówkę czy dobrą książkę. Na szczęście kawę lub herbatę można kupić na pokładzie. Trzeba powiedzieć, że drogi wodne w Estonii są dobrze oznaczone. Więc czas można sobie umilić wyszukując kolejnych tabliczek kilometrażowych czy kierunkowskazów z kilometrażem.


W końcu docieramy do ujścia Emajõgi (Embachy). Znajduje się tu odcięta od świata osada Praagi. Do kilku zabudowań można dotrzeć jedynie drogą wodną. Znajduje się tu wodne przejście graniczne do Rosji. Pracownicy przypływają zapewne łodzią.

Zaraz za osadą wzmagają się fale i zaczyna mocno kołysać. To znak, że wypłynęliśmy na wody czwartego, największego jeziora w Europie – Jeziora Pejpus (Czudzkiego).


Mijają kolejne minuty, aż w końcu na wschodzie zaczynają majaczyć zarysy linii brzegowej naszej wysepki. Czeka nas jednak dalsza żegluga, opływamy wyspę, aż w końcu kapitan odnajduje początek kanału. Został on przekopany w latach 30 XX wieku w poprzek wyspy i oddziela część niezamieszkałą (zachodnią) od części zamieszkałej (wschodniej). Przystań zlokalizowana jest w centrum wyspy, dzięki temu znajduje się blisko zabudowań. W ten sposób uniknięto też konieczności budowy drogi przez podmokłe, porośnięte trzcinami wybrzeże.


Pierwsze informacje o wyspie znajdują się w Kronice Pskowskiej w 1370 roku. Przez środek wyspy przebiegała wówczas granica pomiędzy Republiką Nowogrodzką a Państwem Kawalerów Mieczowych. Stąd też wzięła się nazwa Wyspa Graniczna („piiri” po estońsku oznacza granicę a „saare” wyspę). O wyspie wspominał również Traktat w Nystad z 1721 roku. Na mocy jego postanowień Szwecja odstąpiła Rosji tereny Inflant. Choć wyspa znalazła się już w całości w Rosji, to nadal przebiegała przez nią granica między prowincjami. 


Ciekawym jest to, że w wyniku sztormu w 1796 roku większa część wyspy została zatopiona. Zniknęły wówczas z powierzchni ziemi dwie wsie, a powierzchnia wyspy zmniejszyła się wtedy z około 20 km2 do nieco ponad 7 km2. Również dziś obszar stale się zmniejsza z powodu podnoszenia się wód jeziora i niewielkiego wyniesienia wyspy ponad lustro wody (średnio 1-2 metry powyżej średniego poziomu wody jeziora).

Wyspy nie ominęła zawierucha II wojny światowej. W lutym 1944 roku Niemcy przeprowadzili prawie 500 nalotów na wyspę, bombardując pozycje armii radzieckiej.


Stali mieszkańcy pojawiają się na wyspie w XVIII wieku. Wówczas osiedlili się tutaj staroobrzędowcy, którzy uciekli przed prześladowaniami związanymi z reformą kościelną w Rosji, do dzisiaj stanowią oni większość mieszkańców wyspy. Liczba ludności stale się zmniejsza. Jeszcze sto lat temu mieszkało tutaj około 700 osób, dziś to 53 osoby. Ludzi zniechęcają pewnie trudne warunki życia, szczególnie w okresie zimowym. Sklep jest otwarty tylko w określone dni i godziny, a urząd pocztowy czynny jest w sezonie żeglugowym w godzinach pomiędzy przypłynięciem a odpłynięciem promu do Laaksaare.


Główną aktywnością mieszkańców dawniej i dziś są połowy ryb i uprawa cebuli. Podobnie jest dzisiaj. W wiosce Piiri znajduje się klika domów z prywatnymi przystaniami rybackimi, połączonych kanalikami ze wspomnianym wcześniej kanałem głównym. Z kolei w wioskach Tooni i Saare możemy spotkać wiele ogrodów z charakterystycznymi, długimi kopcami, w których uprawia się cebulę. Z jednej strony to wygoda dla ogrodnika, bo nie trzeba się schylać, a z drugiej zabezpiecza korzeń przed stałym kontaktem z wodami gruntowymi.


Piiri, Tooni i Saare to trzy jedyne wioski na wyspie. Zaledwie kilka budynków jest murowanych. Należą do nich cerkiew pw. Piotra i Pawła w Tooni Village oraz budynek poczty i urzędu gminy jednocześnie we Saare. Poza tym dominuje drewniana, urocza zabudowa. Budynki otoczone są zadbanymi ogrodami, a trawa wokół obejść wykoszona.


Niestety drewno, jako materiał konstrukcyjny, nie jest też materiałem bezpiecznym, o czym mogli przekonać się wyznawcy Cerkwi Staroobrzędowej. Znajdujący się wiosce dom modlitw (molenna) spłonął w 2016 roku. My odwiedziliśmy wyspę w 2017 roku i na próżno szukaliśmy tej świątyni. Dopiero później dowiedzieliśmy się pożarze i rozbiórce. Niewielka gmina wyznaniowa planuje odbudowę obiektu w zbliżonej formie. To jednak plany na przyszłość.


Mieszkańcy dbają o swoje obejścia, co także przejawia się troską o cmentarze. Kwiaty na mogiłach, wygrabione liście tworzą niepowtarzalny klimat wyspiarskich nekropolii, których na wyspie jest aż trzy. Dwa należą do gminy staroobrzędowców, na trzecim chowani są wyznawcy luteranizmu. 

Jak wspomniałem wyspa jest stosunkowo mała i płaska, a to nie sprzyja różnorodności siedlisk. Nie spotkamy tutaj ma prawdziwych lasów natomiast są liczne bagniska i trzcinowiska, szczelnie otaczające wyspę prawie ze wszystkich stron. Naukowcy odnaleźli tutaj przedstawicieli kilku dużych ssaków - łosia, dzika, szopa pracza i bobra. 


Wielkim bogactwem wyspy jest natomiast ptactwo wodne. Populacja ptaków jest szczególnie wysoka podczas migracji. Z tego względu obszar wyspy objęto ochroną w ramach programu Natura 2000 i rezerwatu krajobrazowego (od 1991 roku). Podmokłe tereny wyspy to idealne siedlisko dla ptactwo wodno-błotnego i innych gatunków wodolubnych (płazy, gady). Piirissaare ma obecnie największą populację czarnych kaczek w Estonii. Na wyspie żyje siedem gatunków płazów z zieloną ropuchą i żabą błotną na czele. Rozwojowi płazów pomagają przyrodnicy, którzy oczyścili lokalne stawy z nadmiaru roślinności.




JAK DOJECHAĆ?
Drogi na tę odludną (lecz nie bezludną!) wyspę są, tak jak wspominaliśmy wyżej, dwie. 

Pierwsza z nich to rejs wycieczkowy w dwie strony z Tartu. Statki odpływają w każdą letnią sobotę o godzinie 10 z przystani w Tartu. Rejs w jedną stronę trwa około 4 godzin. Na wyspie można spędzić około 1,5 godziny. To wystarczająco, by obejść ją całą i odpocząć na plaży. W tej chwili nie widać w ofercie przewoźnika tych rejsów, ale może mieć do związek z panującą na świecie sytuacją. Szczegóły w języku angielskim i link do strony przewoźnika (w razie pytań także kontakt) można odnaleźć tutaj.

Druga droga to dojazd do wsi Laaksaare i przepłynięcie promem do Piirissaare (tylko w czasie, gdy jezioro nie jest oblodzone). W tej chwili nie widać w ofercie przewoźnika tych rejsów, ale może to mieć związek z panującą na świecie sytuacją. Szczegóły w języku angielskim na temat rejsów oraz link do strony przewoźnika

Komentarze

Popularne posty